Ryan Garcia nie owijał w bawełnę. Na swoich kontach w mediach społecznościowych napisał krótko: jego kolejnym rywalem będzie Floyd Mayweather Jr. Wiadomość rozeszła się w sieci błyskawicznie – nazwisko Mayweathera w boksie wciąż otwiera drzwi, więc nikt nie zbył tej zapowiedzi jako plotki bez pokrycia.
Sam Garcia przyznał, że na początku też nie wierzył w to, co słyszy. „Początkowo ja również myślałem, że to zwykłe pierdzielenie, ale to prawda. Floyd i ja zgodziliśmy się na walkę. Facet z rekordem 50-0 kontra panujący mistrz. Walka odbędzie się o pas WBC wagi półśredniej” — napisał.
Floyd i ja zgodziliśmy się na walkę. Facet z rekordem 50-0 kontra panujący mistrz
Stawka ma być konkretna — pas WBC wagi półśredniej, który obecnie należy do Garcii. Mówimy więc nie o kolejnej walce pokazowej, a o starciu o realne mistrzostwo świata.
Dwa rekordy, dwie historie
Garcia na zawodowym ringu notuje bilans 26 wygranych, 2 porażek i 21 zwycięstw przed czasem. Formę ma wysoką: kilka tygodni przed tą zapowiedzią pokonał Conora Benna przez TKO już w drugiej rundzie.
Mayweather wchodzi do tej historii z rekordem 50-0, w tym 27 zwycięstw przed czasem. Ostatni oficjalny zawodowy pojedynek stoczył w sierpniu 2017 roku, gdy zatrzymał Conora McGregora w dziesiątej rundzie. Od tamtej pory Amerykanin boksuje głównie na pokazowych i komercyjnych galach i do oficjalnej rywalizacji o pasy nie wraca.
Takie zapowiedzi już widzieliśmy. W maju ogłoszono, że Mayweather wróci na wrześniową walkę z Mannym Pacquiao — do pojedynku jednak nie doszło. Środowisko bokserskie ma więc powody do ostrożności, zanim uwierzy, że starcie z Garcią faktycznie trafi na ring.