3:2 – tak brzmiał werdykt sędziów w Sofii, i to na niekorzyść Agaty Kaczmarskiej. Polka pożegnała się z ćwierćfinałem mistrzostw Europy, przegrywając z Irlandką Aoife O’Rourke. Naprzeciw siebie stanęły dwie aktualne mistrzynie świata – Kaczmarska broni tytułu w kategorii powyżej 80 kg, O’Rourke w kategorii 75 kg, choć w Sofii Polka walczyła w wadze do 75 kg. Niejednogłośna decyzja sędziów dała Irlandce nie tylko awans, ale i pewność co najmniej brązowego medalu.
Decyzja arbitrów szybko rozpętała burzę w komentarzach. Kaczmarska napisała w mediach społecznościowych, że po walce zalała ją fala wiadomości od kibiców przekonanych, iż jedna z rund nie powinna zostać zapisana na jej niekorzyść.
Na tym kończy się moja droga na tych Mistrzostwach Europy. Serce trochę płacze, ale ten uśmiech jest dla Was
Dalej zawodniczka odniosła się wprost do kontrowersji wokół drugiej rundy starcia z O’Rourke. Sama, jak przyznała, nie jest przekonana do werdyktu – ale tłumaczyć się nim nie zamierza.
Dostałam od Was ogrom wiadomości i wsparcia. Wielu z Was pisało, że nie powinnam przegrać tej drugiej rundy. Może i nie powinnam… ale jeśli chcę być najlepsza, muszę wygrywać wszystkie. I właśnie nad tym będę pracować
Bez wymówek, z pokorą
Usprawiedliwień nie szukała. Zamiast tego od razu zapowiedziała dalszą pracę nad swoim boksem.
Bez wymówek. Z pokorą, jeszcze większą motywacją i świadomością, że przede mną dużo pracy. Ale tej pracy się nie boję
Wpis zamknęła podziękowaniem dla kibiców za wsparcie. Teraz, jak zaznaczyła, jej uwaga należy do pozostałych reprezentantów Polski, którzy wciąż walczą w Sofii.