„Julia Szeremeta (Polska) – Stanimira Petrowa (Bułgaria) 1:4” – taki werdykt zapisano po walce 1/8 finału mistrzostw Europy w boksie w Sofii w kategorii do 57 kg. Sędziowie punktowali starcie 29:28, 28:29, 27:30, 27:30 i 27:30, a w rundach było to 1:4, 2:3, 0:5 dla Bułgarki.
Rywalką Szeremety była Stanimira Petrowa, zawodniczka mająca niespełna 36 lat – i nie był to byle jaki przeciwnik. Petrowa to była mistrzyni świata, dwukrotna mistrzyni Europy i trzykrotna olimpijka. Wcześniej walczyła głównie w kategorii 54 kg, więc starcie z Polką w 57 kg było dla niej swego rodzaju eksperymentem wagowym.
Droga Bułgarki do tego pojedynku sama w sobie jest opowieścią o powrocie. Po ćwierćfinale olimpijskim w Paryżu Petrowa zniknęła ze sportowych aren na niemal dwa lata. W tym czasie urodziła dziecko, a do treningów wróciła na początku 2026 roku. W Sofii w pierwszej walce pokonała Słowaczkę Bibianę Lovasovą, doprowadzając ją do liczenia – dowód, że przerwa nie odebrała jej formy. Statystyka mówi jeszcze więcej: przed pojedynkiem z Szeremetą Petrowa zmierzyła się z Polkami sześciokrotnie i sześć razy wygrała.
Debiut w seniorskiej kadrze
Dla Szeremety, wicemistrzyni olimpijskiej z Paryża, to były pierwsze seniorskie mistrzostwa Europy w karierze. Rok wcześniej, na młodzieżowych mistrzostwach Europy w Budapeszcie, sięgnęła po złoto, więc oczekiwania rosły. Sezon 2026 nie układał się jednak po jej myśli. W kwietniu w Foz do Iguaçu przegrała pierwszą walkę na Pucharze Świata w Brazylii, gdzie triumfowała ostatecznie Vlagyiszlava Kukhta – zawodniczka urodzona w Kazachstanie, reprezentująca Węgry.
Po tamtej porażce trener Tomasz Dylak zdecydował o przerwie w walkach ringowych, zauważywszy u zawodniczki niepokojące tendencje. Nie zabrał jej nawet na Puchar Świata do Chin. Sama Szeremeta przyznała, że czekanie było trudne: „Kiedy widziałam, jak dziewczyny i chłopaki boksują, chciałam wejść do ringu. Trenerzy jednak mnie powstrzymywali, miałam zakaz na zasadzie 'jeszcze nie, nie robimy boksu’. Byłam w przygotowaniach, ale nie boksowałam”.
Do ringu wróciła dopiero pod koniec sierpnia, na Międzynarodowych Mistrzostwach Śląska w Gliwicach, gdzie wygrała trzy walki. Łatwo jednak nie było – była młodzieżowa mistrzyni Europy Niamh Fay mocno dała się jej we znaki. Ten turniej miał być testem przed Sofią. Sofia okazała się z kolei zderzeniem z zawodniczką o zupełnie innym bagażu doświadczenia.
Polskie barwy w Sofii reprezentowała też Aneta Rygielska, która w pierwszej walce mistrzostw trafiła na mocną Turczynkę Gizem Özer. Özer rok wcześniej nie mogła wystąpić w Liverpoolu, bo zabronił jej tego lekarz zawodów – w Sofii wróciła na ring i stanęła naprzeciw Polki.