Pas IBF wagi ciężkiej leży wolny. Jeszcze niedawno należał do Oleksandra Usyka — dziś federacja wyznaczyła Mosesa Itaumę i Franka Sancheza do starcia o ten wakujący tytuł. Dla obu pięściarzy to pierwsza w karierze szansa na sięgnięcie po globalne mistrzostwo.
Itauma musi najpierw przejść przez Hrgovicia
Zanim jednak dojdzie do walki o pas, Itaumę czeka poważna przeszkoda. 29 sierpnia wraca na ring, by zmierzyć się z Filipem Hrgovicem — doświadczonym Chorwatem, który nie odda mu tej szansy bez walki. Stawka jest brutalna prosta: porażka z Hrgovicem oznacza dla Itaumy koniec marzeń o mistrzowskim pasie IBF. Jeden zły wieczór i wielka okazja znika.
Sanchez ma już za sobą swój bilet do tej walki. W maju pokonał Richarda Torreza w eliminatorze IBF wagi ciężkiej i zarezerwował sobie miejsce przy stole. Kubańczyk nosi jednak jedną zawodową bliznę — przegrał z Agitem Kabayelem, który dziś dzierży pas WBC wagi ciężkiej. To porażka, która będzie mu wypominana przy każdej nadarzającej się okazji.
Gdy sierpniowy kurz opadnie, droga stanie się jasna. Jeśli Itauma pokona Hrgovicia, waga ciężka dostanie pojedynek o wakujący pas IBF — ten, na który obaj pretendenci czekają od samego początku swojej zawodowej drogi.