„On jest naprawdę gotowy na tę walkę i powiedział mi, że tuż po niej chce raz jeszcze walczyć z Usykiem. A jeśli Usyk nie będzie już w grze, to chce walczyć z którymś z tych gości” – mówił w rozmowie z IFL TV Frank Warren, promotor Tysona Fury’ego.
Mowa o starciu z Anthonym Joshuą, zaplanowanym na 11 grudnia 2026 roku na Principality Stadium w Cardiff. Długo nie było wiadomo, czy ta walka w ogóle dojdzie do skutku – wokół niej krążyło sporo wątpliwości – ale obaj bokserzy ostatecznie potwierdzili udział. Dla Fury’ego to jednak tylko przystanek w drodze do czegoś większego. Jak twierdzi Warren, „Gypsy King” już teraz ma w głowie rewanż z Ołeksandrem Usykiem.
Byłby to ich trzeci pojedynek. Fury i Usyk mierzyli się już dwukrotnie w 2024 roku, i obie te walki Brytyjczyk przegrał na punkty. Problem w tym, że sam Usyk skomplikował sprawę – zwakował wszystkie mistrzowskie pasy i ogłosił, że w przyszłym roku stoczy ostatnią walkę w karierze, po czym zakończy przygodę z boksem.
Plan B: trzej posiadacze pasów
Warren nie udaje, że liczy się tylko wariant z Usykiem. Scenariusz bez niego jest równie realny. Jeśli Fury pokona Joshuę w grudniu, od razu wejdzie w posiadanie pasa WBA. Na niego czekałyby wówczas kolejne tytuły – WBC trzyma obecnie Agit Kabayel, a WBO Daniel Dubois. I tu pojawia się istotny szczegół: obaj, tak jak Fury, są pod skrzydłami Warrena, co znacznie ułatwiłoby dogranie takich starć.
W rozmowie dla Sky Sports promotor nie przekreślił żadnego z możliwych rywali swojego zawodnika. „Każdy z nich wchodzi w grę. Możemy doprowadzić do świetnych pojedynków i tak właśnie zrobimy. Usyk może robić, co chce. Jeśli jednak chce zmierzyć się z którymś z tych zawodników, niech się do nas zgłosi. To dla nas żaden problem. Współpracowaliśmy już kilkakrotnie, świetnie się dogadujemy i zawsze dotrzymujemy słowa” – powiedział Warren.
Na razie jednak wszystko kręci się wokół grudnia 2026 roku i starcia w Cardiff. Dalszy scenariusz – trzecia walka z Usykiem albo bitwa o zjednoczenie pasów z Kabayelem czy Duboisem – rozstrzygnie się dopiero po tym pojedynku, a sporo zależy też od decyzji samego Ukraińca.