Dziewięć dni wcześniej Naoya Inoue ogłosił, że przechodzi do wagi piórkowej. „Przechodzę do wagi piórkowej, zamiast czekać w nieskończoność na 'Bam’ Rodrigueza. Wolę to niż bezczynnie czekać na jego ruch” – stwierdził wtedy Japończyk. Dopiero teraz Rafael Espinoza otworzył usta, a odpowiedź nadeszła z Meksyku.
Niepokonany mistrz świata WBO w wadze piórkowej zadeklarował gotowość zmierzenia się z Inoue właśnie w tej kategorii. I to nie jest wyzwanie rzucone w próżnię. Obaj boksują bez porażki na koncie, obaj kończą walki przed czasem częściej niż nie.
Espinoza ma na koncie 28 wygranych i żadnej przegranej, w tym 24 nokauty. Inoue może pochwalić się bilansem 33-0, z 27 zwycięstwami przez nokaut. Te liczby mówią same za siebie: to zderzenie dwóch maszyn do kończenia walk, a nie taktyków czekających na werdykt sędziów.
„A Meksykanin z otwartymi ramionami sprawdzi 'Potwora’ w wyższym limicie” – takim żartobliwym, choć wyzywającym tonem Espinoza odniósł się do przezwiska Inoue. Japończyk od lat nosi przydomek „Potwór”, a teraz, wchodząc w górę wagowo, trafia prosto na terytorium, które Espinoza uważa za swoje.
„Miałbym spore szanse na zwycięstwo”
Meksykanin nie ograniczył się do przekory, poszedł dalej. „Wierzę, że mam odpowiednią determinację, dysponuję zasięgiem, warunkami fizycznymi i siłą, aby z nim rywalizować. Nie twierdzę, że na pewno bym go znokautował, ale miałbym spore szanse na zwycięstwo” – powiedział Espinoza.
Wierzę, że mam odpowiednią determinację, dysponuję zasięgiem, warunkami fizycznymi i siłą, aby z nim rywalizować. Nie twierdzę, że na pewno bym go znokautował, ale miałbym spore szanse na zwycięstwo
Zanim jednak dojdzie do jakichkolwiek rozmów o wspólnym ringu, Espinoza musi załatwić bieżącą sprawę. 31 października zmierzy się z Lorenzo Parrą w Rijadzie, na gali Canelo vs Mbilli. To będzie już piąta obrona pasa World Boxing Organization przez Meksykanina. Parra przystąpi do walki z bilansem 24 wygranych, 1 porażki i 1 remisu, z 18 nokautami na koncie.
Dopiero po Rijadzie temat Inoue może nabrać realnych kształtów. Na razie to słowna przepychanka. Ale taka, która ma wszystkie składniki, by zamienić się w jedną z najgłośniejszych walk wagi piórkowej.