„Różnicę zrobi szybkość Mosesa, to będzie decydujący czynnik, a przecież w jego przypadku szybkość idzie w parze z siłą i umiejętnościami bokserskimi” — mówi Frazer Clarke, brązowy medalista olimpijski z Tokio. Tak ocenia szanse w starciu, które na najbliższe miesiące zdefiniuje wagę ciężką.
29 sierpnia w Londynie Filip Hrgović zmierzy się z Mosesem Itaumą. Stawką jest wakujący pas mistrzowski IBF — samo to wystarczyłoby, żeby walka trafiła na czołówki serwisów bokserskich. Ale tu chodzi o coś więcej: to zderzenie stylów, które przyciąga uwagę byłych zawodników, takich jak Clarke.
Bilanse obu bokserów mówią same za siebie. Itauma wchodzi do tej walki z rekordem 14 zwycięstw i żadnej porażki, z czego 12 zakończył przed czasem. Hrgović ma na koncie 20 wygranych i jedną przegraną, a 15 z jego zwycięstw to nokauty. Chorwat jest bardziej doświadczony, ma za sobą więcej rund na najwyższym poziomie — tylko że Clarke’a to nie przekonuje.
Clarke stawia na młodszego rywala. Były medalista olimpijski otwarcie spodziewa się zwycięstwa Itaumy i wskazuje na jego atuty fizyczne jako coś, czego Hrgović po prostu nie zneutralizuje.
Szybkość kontra doświadczenie
Dla Clarke’a to nie jest wyłącznie pojedynek rekordów, lecz zderzenie dwóch odmiennych filozofii ringu. Jego zdaniem szybkość Itaumy nie działa w oderwaniu od reszty jego umiejętności — idzie w parze z siłą uderzenia i techniką. I właśnie ta kombinacja, nie sam bilans zwycięstw, ma według niego przesądzić o wyniku w Londynie.
Do wieczoru 29 sierpnia obaj pretendenci mają jeszcze czas na ostatnie przygotowania. Pas IBF czeka na nowego właściciela, a środowisko bokserskie już teraz dzieli się na dwa obozy: jeden wierzy w doświadczenie Hrgovicia, drugi — jak Clarke — obstawia młodość i tempo Itaumy.