Trzecia runda dobiegała końca. Paweł Brach wciąż napierał, szukał ciosu, który mógłby odwrócić losy walki. Nie znalazł go. Gdy sędziowie podnieśli ręce, w górę powędrowało nie jego ramię – polski pięściarz odpadł z mistrzostw Europy w boksie w kategorii do 60 kg w Sofii, przegrywając w 1/8 finału jednogłośną decyzją sędziów.
Naprzeciw Bracha stanął Ukrainiec Aider Abduraimow, zawodnik, który jeszcze niedawno walczył na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Pierwsza runda skończyła się jednomyślnym werdyktem – wszyscy trzej sędziowie ocenili ją tak samo, 9:10 dla Ukraińca. W drugiej zrobiło się mniej oczywiście: dwóch arbitrów widziało remis, trzech uznało, że to Brach musiał ustąpić.
Właśnie ten fragment walki rozpalił komentatorów TVP Sport. „Wydawało się, że wystarczająco dużo zrobił Brach” – mówił po drugiej rundzie Mateusz Hencel. Piotr Jagiełło poszedł o krok dalej: „Moim zdaniem lepszy w tej części był Paweł Brach”.
W trzeciej rundzie inicjatywę przejął Polak – napierał, szukał okazji do ataku, był stroną wyraźnie aktywniejszą. Na wynik to jednak nie wpłynęło. Po ogłoszeniu werdyktu Jagiełło podsumował starcie z wyraźnym żalem: „Wiemy, że nie wygra, a wielka szkoda. Brach nie był boksersko gorszy od tak utytułowanego pięściarza, olimpijczyka z Paryża”.
Pierzchała trafił na kandydata do złota
Drugim Polakiem, który pożegnał się z turniejem w Sofii, był Michał Pierzchała. W kategorii do 80 kg trafił na Sziraw Aszalajewa z Rosji – zawodnika, którego eksperci jeszcze przed startem mistrzostw typowali do złota.
Tu wątpliwości sędziowie nie mieli żadnych. We wszystkich rundach jednogłośnie wskazywali przewagę Rosjanina. Pierzchała odpadł w 1/8 finału – choć sam awans do tej fazy turnieju i tak liczy się jako jego osobisty sukces.
Bilans obu walk wyszedł identyczny: porażka, pożegnanie z turniejem. Po występach Bracha i Pierzchały polscy pięściarze wciąż czekają na pierwszy medal mistrzostw Europy w Sofii.