„Nasz olimpijczyk z Paryża” – tak mówi się o Mateuszu Bereźnickim, polskim „cruiserze”. W piątej rundzie zatrzymał on Omara Garcię po dwóch nokdaunach. Tego samego wieczoru drugi niepokonany Polak, Aleksander Bereżewski, dopisał kolejny wpis do swojego bilansu – walkę z Maksimem Hardzeiką zakończył w siódmej rundzie.
Przez cztery pierwsze rundy Bereźnicki trzymał Garcię na długość, operując lewym prostym i kontrując każdą akcję Meksykanina. Przełom przyszedł w piątej rundzie. Seria uderzeń na korpus przecięła dystans i wywołała dwa nokdauny, po których sędzia nie pozwolił kontynuować walki. To szósta wygrana Polaka w zawodowej karierze – rekord 6-0, z dwoma nokautami na koncie, pozostaje nieskazitelny. Garcia, przed walką notowany na 19 wygranych i 16 porażkach, z których 15 zakończył nokautem, nie był przeciwnikiem z przypadku. Doświadczenia jednak nie przełożył na skuteczną obronę.
Bereżewski bez liczenia, bez dyskusji
Druga walka wieczoru przebiegała podobnie – jednostronnie, choć rozpisana na więcej rund. Bereżewski kontrolował Hardzeikę przez pierwszych sześć rund, nie dając białoruskiemu pięściarzowi żadnego pola do riposty. Punkt kulminacyjny nadszedł w siódmej rundzie: dwa prawe overhandy trafiły Hardzeikę tak czysto, że sędzia przerwał walkę bez liczenia. Dla Bereżewskiego to dwunasta wygrana w karierze bez porażki, dziesiąta przez nokaut – wcześniejszy rekord 12-0 mówił sam za siebie. Hardzeika, mimo bilansu 13-4 i pięciu zwycięstw przed czasem, nie potrafił odpowiedzieć na tempo narzucone przez Polaka.
Obaj Polacy zamknęli wieczór tak samo – przed czasem, bez utraty niepokonanego statusu. Dla Bereźnickiego, olimpijczyka z Paryża, to potwierdzenie, że przejście na zawodowy ring idzie zgodnie z planem. Bereżewski z kolei coraz śmielej mierzy wyżej – bilans 12-0 z dziesięcioma nokautami stawia go w gronie najbardziej obiecujących polskich pięściarzy młodej generacji.