David Benavidez, niepokonany pięściarz z Arizony legitymujący się rekordem 32-0, 26 KO, już teraz planuje kolejne pojedynki po starciu z Michałem Cieślakiem. Walka obu bokserów zaplanowana jest na 5 grudnia, choć oficjalnie federacje jeszcze jej nie potwierdziły.
Stawka jest wysoka. Benavidez broni pasów WBA i WBO w wadze junior ciężkiej, a naprzeciw niego stanie Cieślak, mistrz WBC w tej samej kategorii i posiadacz bilansu 28-2, 22 KO. To będzie zatem unifikacja trzech mistrzowskich tytułów, rozegrana w limicie wagowym 90,7 kilograma.
Opetaia, Beterbijew, a może Usyk
Amerykanin nie kryje, że głową jest już przy kolejnych przeciwnikach. „Opetaia, Beterbijew, prowadzimy rozmowy właśnie z ich z drużynami, potem mógłby być Usyk” – zdradził Benavidez.
„Ale po Cieślaku najpierw chciałbym uhonorować walkę z Opetaią, którą obiecałem mu na przyszłoroczne Cinco de Mayo.”
Starcie z Artourem Beterbijewem to dla niego osobna, większa sprawa – i to w kategorii cruiser, nie w wadze półciężkiej, gdzie Rosjanin do niedawna rządził.
Nie wszystko jednak ułoży się po jego myśli. Zapytany o możliwy pojedynek z Dmitrijem Bivolem, Benavidez był szczery: „Biwoł? Chętnie, ale ten pojedynek nie wydarzy się raczej w najbliższym czasie, dlatego po Cieślaku chciałbym zaboksować z Opataią, Beterbijewem i Usykiem”.