⚡ Aktualnie:
Zaczynał z Adamkiem, dziś szkoli Canelo. Borek pokazał archiwalne zdjęcie Chyckiego Munguia obronił pas WBA w kategorii super średniej po walce z Nikitą Zonem Odeszli w 2026 roku. Te nazwiska zapisały się w historii sportu MOUZ rozgromiło Vitality i zajęło trzecie miejsce na PGL Masters Bucharest 2026 FURIA zdobywa tytuł PGL Masters Bucharest 2026, YEKINDAR mówi o odbudowie pewności siebie YEKINDAR: „Z wiekiem zrozumiałem, że najważniejsze jest to, co masz w głowie” Hamilton w wieku 41 lat zdobył pierwsze pole position dla Ferrari Tylko 0,001 s różnicy. Wyrównana walka w F1 przed GP Meksyku Pierwsze warszawskie derby na Torwarze. Dziki rozbiły broniącą tytułu Legię FEN znów oczkiem w głowie Pawła Jóźwiaka. Zapowiada mocny rozwój Zaczynał z Adamkiem, dziś szkoli Canelo. Borek pokazał archiwalne zdjęcie Chyckiego Munguia obronił pas WBA w kategorii super średniej po walce z Nikitą Zonem Odeszli w 2026 roku. Te nazwiska zapisały się w historii sportu MOUZ rozgromiło Vitality i zajęło trzecie miejsce na PGL Masters Bucharest 2026 FURIA zdobywa tytuł PGL Masters Bucharest 2026, YEKINDAR mówi o odbudowie pewności siebie YEKINDAR: „Z wiekiem zrozumiałem, że najważniejsze jest to, co masz w głowie” Hamilton w wieku 41 lat zdobył pierwsze pole position dla Ferrari Tylko 0,001 s różnicy. Wyrównana walka w F1 przed GP Meksyku Pierwsze warszawskie derby na Torwarze. Dziki rozbiły broniącą tytułu Legię FEN znów oczkiem w głowie Pawła Jóźwiaka. Zapowiada mocny rozwój

Co dalej z karierą Novaka Djokovicia, skoro sam zawodnik przyznaje, że nienawidzi każdej chwili spędzonej na korcie? Boris Becker, jego były trener, głośno zastanawia się nad przyszłością Serba po kolejnym trudnym momencie sezonu.

Becker prowadził Djokovicia w latach 2013–2016. To właśnie wtedy Serb zdobył sześć spośród swoich 24 tytułów wielkoszlemowych. Trudno więc zbagatelizować to, co Niemiec mówi o formie byłego podopiecznego.

39-letni Djoković wciąż potrafi grać wielki tenis. W styczniu, po zwycięstwie nad Jannikiem Sinnerem, dotarł do finału Australian Open, gdzie uległ Carlosowi Alcarazowi.

Tym większy kontrast z tym, co wydarzyło się 31 sierpnia. Serb sensacyjnie przegrał z Navone i po meczu nie krył frustracji.

„Nienawidzę każdej chwili na korcie” – powiedział Djoković po tej porażce.

Niepokój Beckera

To właśnie te słowa najbardziej zaniepokoiły Beckera. Trener, który znał Djokovicia z czasów jego największych triumfów, widzi w nich sygnał ostrzegawczy dla dalszej kariery Serba.

Co decyduje o awansie na wielkoszlemowym turnieju, kiedy rywal nie odpuszcza do ostatniej piłki? Flavio Cobolli przekonał się o tym osobiście w meczu pierwszej rundy US Open z Comesaną – i wyszedł z tej próby zwycięsko.

Po spotkaniu Włoch nie ukrywał, że walka ciągnęła się do samego końca. „Na turnieju wielkoszlemowym trzeba walczyć do ostatniej piłki” – powiedział Cobolli.

Cierpliwości musiał nabrać nie tylko on. Alexander Zverev spędził na korcie pięć godzin, zanim wywalczył awans do drugiej rundy. Tak długi mecz na otwarcie to niezły sprawdzian formy i wytrzymałości Niemca.

Zupełnie inny rozdział pierwszego dnia napisał Gael Monfils. Francuz wygrał mecz pierwszej rundy dokładnie w dniu swoich 40. urodzin. Trudno o lepszy prezent niż zwycięstwo na korcie w Nowym Jorku.

W turnieju kobiet równie wyraźnie zaznaczyła obecność Coco Gauff. Amerykanka awansowała do drugiej rundy, a swoje samopoczucie po meczu określiła jednym słowem: „niesamowite”.

Pierwsza runda US Open pokazała więc kilka twarzy sportowej walki – maratońskie pojedynki, urodzinowe zwycięstwo i słowa o konieczności grania do ostatniej piłki, które chyba najlepiej oddają ducha wielkoszlemowych zmagań.

Dlaczego Thanasi Kokkinakis nie zagra w tegorocznym US Open? Australijczyk musiał wycofać się z turnieju. Powód? Sytuacja, z którą 30-letni tenisista zmaga się już od dłuższego czasu.

Rezygnacja z nowojorskiego Wielkiego Szlema to spory koszt – stracone punkty, przepadła szansa na dobry wynik w jednym z najważniejszych turniejów sezonu. Kokkinakis wybrał jednak dłuższą perspektywę. W wieku 30 lat kalendarz startów trzeba układać coraz ostrożniej, wybierając turnieje, a nie odhaczając wszystkie po kolei.

Z docierających informacji wynika, że kolejnym celem Australijczyka jest pełna regeneracja przed sezonem turniejów w Australii. Tam, na rodzimych kortach, chce wrócić w pełni sił i zdrowia.

Priorytet: sezon w Australii

Pominięcie US Open wpisuje się w dłuższą strategię. Zamiast forsować organizm na twardych kortach Nowego Jorku, Kokkinakis stawia na przygotowanie do startów na antypodach. Dla 30-letniego zawodnika to ma być inwestycja w resztę sezonu, nie strata.

Co robić, gdy tuż przed decydującą fazą mistrzostw Europy znika jedna z najlepszych zawodniczek na swojej pozycji na całym kontynencie? Reprezentacja Polski siatkarek musiała zmierzyć się z tym pytaniem w najgorszym możliwym momencie – w trakcie ME 2026.

Aleksandra Szczygłowska, uznawana za jedną z najlepszych libero w Europie, wypadła z turnieju z powodu tajemniczej infekcji. Dokładny powód jej nieobecności w kadrze wciąż nie jest do końca jasny, a to tylko dokłada niepewności wokół zespołu selekcjonera przed najważniejszymi meczami sezonu.

Mimo osłabienia Polki dały sobie radę – i w grupie, i w play-off. Zespół rozbił Niemcy 3:0, a 31 sierpnia zagrał z Portugalią o awans do fazy pucharowej. Efekt? Ćwierćfinał.

Tam czeka Holandia. Mecz Polska–Holandia zaplanowano na 3 września, godzina 15:00 czasu polskiego – i to właśnie od tego starcia zależy, czy reprezentacja przełamie wieloletnią medalową posuchę.

Ponad dekada bez medalu

Polskie siatkarki nie stanęły na podium mistrzostw Europy od 2009 roku. Ostatnie podejście skończyło się rozczarowaniem – na ME 2023 Polki odpadły w ćwierćfinale, przegrywając z Turcją. Turczynki poszły wtedy dalej i wygrały cały turniej, pokonując w finale Serbię 3:2.

W klasyfikacji wszech czasów medali mistrzostw Europy kobiet Polska zajmuje piąte miejsce z dorobkiem 11 medali. Na czele wciąż stoi reprezentacja ZSRR z 16 medalami – dystans spory, ale pokazuje, jak wysoko ustawiona jest historyczna poprzeczka.

Do tego dochodzi zmiana pokoleniowa, która w polskiej siatkówce już trwa. Jedna z najlepszych środkowych na świecie zakończyła karierę po sezonie 2025/26 – zarówno klubową, jak i reprezentacyjną. Ćwierćfinał z Holandią 3 września to szansa, by po raz pierwszy od 2009 roku znaleźć się w medalowej strefie mistrzostw Europy.

Kto jeszcze pożegna się z kadrą Argentyny po odejściu Lionela Messiego? Odpowiedź poznamy być może już niebawem – 32-letni zawodnik reprezentacji rozważa zakończenie kariery międzynarodowej.

Sam piłkarz przyznał wprost: to właśnie odejście Messiego każe mu na nowo przemyśleć swoją przyszłość w kadrze. Argentyńczyk pożegnał się z reprezentacją, z którą wcześniej sięgnął po mistrzostwo świata.

Kary po awanturze po finale mundialu

Sprawa nabiera dodatkowej wagi w kontekście surowych kar dyscyplinarnych, jakie spadły na reprezentację po bójce po finale mistrzostw świata. Leandro Paredes dostał dziesięć meczów zawieszenia.

To nie wszystko – dwóch kolejnych zawodników zapłaci po 90 000 dolarów grzywny. Skala tych sankcji pokazuje, jak poważnie potraktowano całe zajście i jak głęboko zamieszało ono w relacjach wewnątrz drużyny.

Na tym tle decyzja 32-letniego piłkarza nabiera szczególnego znaczenia. To kolejny sygnał, że argentyńska kadra wchodzi w nową epokę – tę bez Messiego.

Real Madryt wpadł w awanturę, której chyba się nie spodziewał. Chińskie media zarzucają klubowi, że w komunikacie o pomocy ofiarom powodzi wymienił Tybet i Nepal jednym tchem — jakby to były dwa odrębne państwa. Dla pekińskiej prasy to nie drobnostka: Tybet to region autonomiczny w południowo-zachodnich Chinach, kontrolowany przez Pekin od lat 50.

Sprawę nagłośnił Beijing Daily, zakładając na Weibo hasztag „Real Madryt umieszcza Tybet i Nepal na jednej liście i odmawia korekty”. Dołączyło ponad 20 redakcji, a temat wskoczył na 11. miejsce wśród najpopularniejszych trendów platformy. Największy chiński serwis mikroblogowy, z setkami milionów aktywnych kont, uznał więc kontrowersję wokół hiszpańskiego klubu za jeden z głównych tematów dnia.

Katastrofa, która wywołała spór

Wszystko zaczęło się od powodzi z 26 sierpnia, spowodowanych zawaleniem się lodowca w Nepalu. „Zawalenie się lodowca spowodowało lawinę lodu, skał i błota, która dotarła do powiatu Gyirong” — już po chińskiej stronie granicy. Żywioł zmiótł przejście graniczne między Nepalem a chińskim regionem Tybetu, odcinając kluczowy szlak łączący oba terytoria.

Skala tragedii jest ogromna. Osobno publikowane dane władz Nepalu i Chin mówią o ponad tysiącu ofiar śmiertelnych, a ponad 4000 osób wciąż uznaje się za zaginione. I właśnie w kontekście pomocy dla ofiar tej klęski Real Madryt opublikował komunikat, który stał się zarzewiem sporu na Weibo.

Chińscy dziennikarze żądają od klubu korekty sformułowania i jednoznacznego uznania statusu Tybetu jako części Chin. Na razie Real Madryt nie zmienił treści komunikatu, a to — jak podkreśla hasztag Beijing Daily — tylko podsyca krytykę w chińskim internecie.

Ile alkoholu wykryto u piłkarza Realu Madryt zatrzymanego za kierownicą Porsche na Gran Canarii? Wynik badania niemal czterokrotnie przekroczył dopuszczalną normę. 23-letni Raúl Asencio, obrońca madryckiego klubu, został skazany w trybie przyspieszonym za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu ruchu drogowego.

Do zdarzenia doszło 16 sierpnia, około godziny 6:30 rano. Funkcjonariusze zatrzymali Asencio podczas rutynowej kontroli trzeźwości w San Bartolomé de Tirajana, na 37. kilometrze autostrady GC-1, na południu Gran Canarii. Za kierownicą siedział wtedy w Porsche Macan GTS.

Pierwsza próba wykazała 0,90 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, druga 0,88 mg/l. To oznacza, że Asencio miał w organizmie niemal czterokrotnie więcej alkoholu, niż dopuszcza prawo. Obrońca przyznał się do prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu i od razu został skazany w trybie przyspieszonym.

Sprawa wyszła na jaw dzięki lokalnym mediom

Jako pierwszy o zatrzymaniu i wyroku napisał serwis „Atlántico Hoy”. Wiadomość błyskawicznie obiegła hiszpańskie media sportowe i mocno uderzyła w wizerunek piłkarza, który wciąż czeka na debiut pod wodzą José Mourinho.

Asencio nie rozegrał jeszcze żadnego meczu w Realu Madryt za kadencji portugalskiego trenera. Teraz sprawa karna może dodatkowo skomplikować jego sytuację w klubie. Na razie nie wiadomo, czy władze Realu odpowiedzą na te doniesienia jakąkolwiek decyzją dyscyplinarną.

Czy w LaLiga jest dziś ktoś, kto może zepsuć Barcelonie ten sezon? Na razie nic na to nie wskazuje. Katalończycy i Real Madryt to wciąż jedyne drużyny z kompletem zwycięstw w tabeli, a to akurat zespół Hansiego Flicka prowadzi w klasyfikacji strzelców całej stawki — 12 goli wobec 10 u królewskich.

Ostatni dowód ofensywnej mocy Barcy? Mecz z Rayo Vallecano i wynik 5:2. Takie liczby nie biorą się znikąd. Od dwóch sezonów jednym z głównych architektów tej skuteczności jest Raphinha.

Odkąd Flick przejął klub w 2024 roku, Brazylijczyk brał udział przy 90 golach Barcelony — 60 strzelonych osobiście i 30 zaliczonych jako asysta — w zaledwie 93 meczach. Do tego 14 trafień w słupek w tym samym okresie. Gdyby choć część tych prób wpadła do siatki, bilans wyglądałby jeszcze bardziej imponująco.

Skuteczność i zaangażowanie w każdej fazie gry

Raphinha nie jest zawodnikiem, który tylko wykańcza akcje pod bramką. Wykonał 36 kontrataków — więcej tylko Lamine Yamal, z 38 na koncie. Widać, jak często to właśnie on bierze na siebie ciężar szybkiego przejścia do ataku.

Skuteczność jego strzałów wahała się od 49,43% do 87,5% we wszystkich rozgrywkach, a najlepszy odnotowany współczynnik zamiany strzałów na gole wyniósł 25,49%. Z jedenastu metrów zaś stuprocentowa skuteczność — w kluczowych momentach Raphinha po prostu nie zawodzi.

Skrzydłowy Barcelony częściej wygrywa pojedynki o piłkę, niż je przegrywa: 48 zwycięstw na 88 prób. W starciach jeden na jeden bilans jest już bardziej wyrównany — 293 wygrane i 285 przegranych na 578 stoczonych. To samo w sobie mówi wiele: rywale najwyraźniej traktują go jako punkt numer jeden swojej defensywnej uwagi.

Jest jeszcze kreatywność. 228 wykreowanych sytuacji bramkowych, 222 odzyskane piłki dla zespołu. A skuteczność podań w ostatnim pełnym sezonie ligowym sięgnęła 81,22% — liczba, która pokazuje, że Brazylijczyk jest tak samo ważny w budowaniu gry, jak w jej kończeniu.

Z tych wszystkich danych wyłania się obraz zawodnika, który stał się filarem systemu Flicka — nie tylko jako strzelec, ale jako gracz obecny w każdej fazie meczu. Trudno sobie wyobrazić obronę tytułu mistrza Hiszpanii bez Raphinhi utrzymującego formę na dzisiejszym poziomie.

Zdążą czy nie zdążą? To pytanie krąży teraz wokół krakowskiego zgrupowania reprezentacji Polski, która szykuje się tam do eliminacji mistrzostw świata w koszykówce mężczyzn.

Na treningach w Krakowie pojawiło się 11 zawodników kadry, a wśród nich dwaj synowie selekcjonera Igora Milicicia — Igor i Zoran. Problem w tym, że zgodnie z obowiązującymi przepisami obaj będą mogli wylecieć na zgrupowanie dopiero 22 sierpnia, gdy skończy się ich klubowy trening.

To stawia pod znakiem zapytania ich udział w sparingu z Grecją. Selekcjoner reprezentacji Polski przyznał wprost, że najprawdopodobniej nie zobaczymy w tym meczu ani Igora, ani Zorana — choć sztab robi wszystko, żeby jednak się to udało.

„Walczymy, by to zmienić”

Ryga zamiast Tel Awiwu, potem Trójmiasto

Kolejny sprawdzian czeka Polaków 27 sierpnia — zmierzą się wtedy z Izraelem. Mecz jednak nie odbędzie się w Izraelu. Organizatorzy przenieśli go do Rygi, powód to sytuacja polityczna w tym kraju.

Trzecie starcie eliminacji zaplanowano na 30 sierpnia. Wtedy reprezentacja Polski zagra z Niemcami u siebie, w trójmiejskiej Ergo Arenie.

Sierpień 2026 roku nazywa się już miesiącem grozy dla polskich zawodników UFC. Dlaczego? Odpowiedź zaczyna się od jednej walki, ale bynajmniej się na niej nie kończy.

1 sierpnia 2026 roku Jan Błachowicz przegrał z Navajo Stirlingiem. To było starcie dwóch pokoleń — Błachowicz ma 43 lata, jego rywal jest młodszy o siedem lat i na co dzień walczy w wadze lekkiej. Warto przypomnieć, kim jest przegrany: to właśnie Błachowicz we wrześniu 2020 roku został pierwszym męskim mistrzem UFC z Polski. Kalendarz nie daje czasu na żałobę. Już 19 września 2026 roku w Los Angeles odbędzie się gala UFC 331, a trzy dni później, 22 września, o miejsce w federacji powalczą zawodnicy Dana White Contender Series. To właśnie tam kibice szukają następcy Błachowicza. Na razie te poszukiwania idą fatalnie.

Następca, którego nie ma

Zawodnik nazywany „następcą Błachowicza” stoczył dla UFC trzy walki. Razem trwały niecałe 3,5 minuty. Skalę problemu w wadze półciężkiej najlepiej pokazuje obecny mistrz tej kategorii, Carlos Ulberg, który znokautował swojego rywala w zaledwie 12 sekund. Nie lepiej wygląda sytuacja w innych kategoriach. Klaudia Syguła, notowana na 15. miejscu rankingu wagi koguciej — pasa istniejącego od 2012 roku — mierzy się z rywalką o bilansie 3-3 w UFC. Z kolei zawodnik znany pod pseudonimem „Damsyn” ma zawodowy bilans 11-4, mierzy blisko dwóch metrów wzrostu i zanotował już sześć zwycięstw przez nokaut. Ma 28 lat — wiek, w którym zawodnik MMA dopiero wchodzi w szczyt formy. Na koncie ma jednak dwie porażki w UFC, a kolejna, trzecia z rzędu, oznaczałaby koniec przygody z federacją.

Sierpień 2026 zamknął rozdział, który polskie MMA pisało od 2020 roku. Kto go otworzy na nowo? Tego jeszcze nie wiadomo. Odpowiedzi trzeba będzie szukać na galach w Los Angeles i kolejnych edycjach Contender Series — o ile ktoś z polskiej stawki w ogóle będzie w stanie ją dać.

Instalacja aplikacji
Pobierz