⚡ Aktualnie:
Zaczynał z Adamkiem, dziś szkoli Canelo. Borek pokazał archiwalne zdjęcie Chyckiego Munguia obronił pas WBA w kategorii super średniej po walce z Nikitą Zonem Odeszli w 2026 roku. Te nazwiska zapisały się w historii sportu MOUZ rozgromiło Vitality i zajęło trzecie miejsce na PGL Masters Bucharest 2026 FURIA zdobywa tytuł PGL Masters Bucharest 2026, YEKINDAR mówi o odbudowie pewności siebie YEKINDAR: „Z wiekiem zrozumiałem, że najważniejsze jest to, co masz w głowie” Hamilton w wieku 41 lat zdobył pierwsze pole position dla Ferrari Tylko 0,001 s różnicy. Wyrównana walka w F1 przed GP Meksyku Pierwsze warszawskie derby na Torwarze. Dziki rozbiły broniącą tytułu Legię FEN znów oczkiem w głowie Pawła Jóźwiaka. Zapowiada mocny rozwój Zaczynał z Adamkiem, dziś szkoli Canelo. Borek pokazał archiwalne zdjęcie Chyckiego Munguia obronił pas WBA w kategorii super średniej po walce z Nikitą Zonem Odeszli w 2026 roku. Te nazwiska zapisały się w historii sportu MOUZ rozgromiło Vitality i zajęło trzecie miejsce na PGL Masters Bucharest 2026 FURIA zdobywa tytuł PGL Masters Bucharest 2026, YEKINDAR mówi o odbudowie pewności siebie YEKINDAR: „Z wiekiem zrozumiałem, że najważniejsze jest to, co masz w głowie” Hamilton w wieku 41 lat zdobył pierwsze pole position dla Ferrari Tylko 0,001 s różnicy. Wyrównana walka w F1 przed GP Meksyku Pierwsze warszawskie derby na Torwarze. Dziki rozbiły broniącą tytułu Legię FEN znów oczkiem w głowie Pawła Jóźwiaka. Zapowiada mocny rozwój

Julia Szeremeta znalazła się w 10-osobowym składzie reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy w boksie kobiet w Sofii. Wicemistrzyni olimpijska z 2024 roku i wicemistrzyni świata z 2025 roku wraca na międzynarodowe ringi po dłuższej przerwie. Impreza w bułgarskiej stolicy potrwa od 17 do 25 września.

Cztery miesiące – tyle Szeremeta czekała na powrót do oficjalnej rywalizacji. Ostatni raz walczyła na arenie międzynarodowej podczas Pucharu Świata w Brazylii, gdzie odpadła już po pierwszym starciu. Po tamtej porażce musiała pokazać formę na własnym podwórku.

Sprawdzianem były Mistrzostwa Śląska Kobiet w Boksie. W kategorii do 57 kg nie miała sobie równych, a w finale pokonała reprezentantkę Irlandii Niamh Fay. Ten wynik przeważył szalę – i otworzył jej drzwi do kadry na mistrzostwa kontynentu.

Kto jeszcze pojedzie do Sofii

Obok Szeremety w składzie na Mistrzostwa Europy znalazły się: Angelika Krysztoforska (48 kg), Natalia Kuczewska (51 kg), Wiktoria Rogalińska (54 kg), Aneta Rygielska (60 kg), Kinga Krówka (65 kg), Barbara Marcinkowska (70 kg), Agata Kaczmarska (75 kg), Emilia Koterska (80 kg) i Elżbieta Wójcik (+80 kg).

Zanim zawodniczki wylecą do Bułgarii, czeka je wspólny obóz przygotowawczy. Żeńska kadra bokserska będzie trenować od 4 do 11 września w COS OPO Wałczu. W tym samym ośrodku i w tym samym terminie zgrupowanie odbędzie również męska reprezentacja Polski.

Maja Chwalińska i Magda Linette zrobiły niespodziankę. Para Hanyu Guo/Kristina Mladenović, wskazywana jako faworytka starcia, przegrała z Polkami 6:7(5), 6:4, 6:4, a nasz duet awansował w deblu US Open 2026.

Zaczęło się fatalnie – tie-break w pierwszym secie poszedł na korzyść rywalek. Chwalińska i Linette nie załamały się jednak i w kolejnych dwóch partiach po prostu przejęły inicjatywę, zamykając mecz 6:4, 6:4.

Świątek jedyną nadzieją w singlu

W grze pojedynczej US Open 2026 z Polaków został już tylko jeden nazwisko – Iga Świątek. Rozstawiona z numerem 8 zawodniczka jest w III rundzie.

Maja Chwalińska i Magda Linette pokonały w drugiej rundzie debla US Open rozstawioną z numerem piątym parę Hanyu Guo i Kristina Mladenovic 6:7(5), 6:4, 6:4. Spotkanie na twardych kortach Flushing Meadows trwało dwie godziny i 33 minuty — i po takim maratonie każdy punkt smakował inaczej.

Bo rywalki Polek nie były przypadkowym zapisem w drabince. Hanyu Guo ma w dorobku siedem wielkoszlemowych tytułów w deblu, a ostatni z nich zdobyła zaledwie kilka tygodni temu — na Wimbledonie 2026, właśnie u boku Kristiny Mladenovic. Ten sam duet, świeżo po triumfie na londyńskiej trawie, musiał teraz uznać wyższość Chwalińskiej i Linette po zaciętym, trzysetowym boju.

Debel jako pociecha po singlu

Dla obu Polek gra deblowa jest w tym turnieju swego rodzaju rewanżem. W rywalizacji singlowej Chwalińska i Linette odpadły z US Open już w pierwszej rundzie. Tym cenniejszy jest ich wspólny występ w deblu — stanęły naprzeciw jednej z najbardziej utytułowanych par turnieju i wygrały.

To nie był zresztą ich pierwszy mecz deblowy na kortach Nowego Jorku w tej edycji. Wcześniej Chwalińska i Linette musiały uznać wyższość Jeleny Pridankiny i Qianhui Tang, przegrywając 3:6, 2:6. Po tamtej porażce triumf nad triumfatorkami Wimbledonu smakuje wyjątkowo dobrze.

Alexander Zverev, druga rakieta turnieju, potrzebował aż pięciu setów, by przełamać opór Quentina Halysa (52. ATP) – 6:4; 4:6; 7:6(3); 6:7(3); 6:3 w drugiej rundzie US Open. Mecz Niemca dobiegł końca dopiero po drugiej w nocy czasu lokalnego.

Zverev znów pokazał, że w najtrudniejszych momentach potrafi znaleźć w sobie coś ekstra – mimo że rywal odrabiał straty i doprowadził spotkanie do decydującej partii. Tego samego dnia głośno zrobiło się wokół Nicka Kyrgiosa. Australijczyk, były finalista Wimbledonu, dostał miesięczne zawieszenie za kokainę. W piątek jednak dopuszczono go z powrotem do gry na kortach.

Zupełnie inaczej wyglądało popołudnie Taylora Fritza. Dziesiąta rakieta świata rozprawiła się z Mattią Belluccim (95. ATP) 6:0, 6:1, 6:1 i w czwartek bez większego wysiłku awansowała do trzeciej rundy. Amerykanin wciąż nie stracił seta w tegorocznej edycji turnieju.

Uwagę kibiców klasycznego stylu gry przyciągnął z kolei pojedynek Learnera Tiena (15. ATP) z Gaelem Monfilsem. Młody Amerykanin nie dał Francuzowi realnych szans – 6:3; 6:4; 6:3.

Gauff i Rybakina bez większych problemów

Wśród kobiet równie pewnie zaprezentowała się Coco Gauff. Czwarta rakieta świata wygrała z Paulą Badosą (87. WTA) 6:4; 7:6(5). Skuteczna była też Elena Rybakina – wiceliderka rankingu WTA pokonała Jessikę Bouzas Maneiro (105. WTA) 6:2; 6:4.

Najciekawiej dla polskich kibiców zakończył się jednak dzień w rywalizacji deblowej. Maja Chwalińska i Magda Linette awansowały do drugiej rundy gry podwójnej US Open w Nowym Jorku, pokonując rozstawioną z numerem piątym parę Hanyu Guo (Chiny) i Kristina Mladenovic (Francja) 6:7(5), 6:4, 6:4.

Zwycięstwo nad byłymi triumfatorkami Wimbledonu w deblu to jeden z mocniejszych wyników polskiego duetu w tegorocznym sezonie wielkoszlemowym. Polki musiały odrabiać stratę seta, ale w kolejnych dwóch partiach panowały nad przebiegiem spotkania.

Bez większych problemów. Rozstawiona z numerem drugim Jelena Rybakina pokonała Hiszpankę Jessikę Bouzas Maneiro 6:2, 6:4 i awansowała do trzeciej rundy US Open. Kazaszka jest w turnieju rozstawiona z „dwójką”, a rywalka zajmująca 105. miejsce w rankingu WTA nie zdołała jej powstrzymać w drugiej rundzie nowojorskiego turnieju.

Mecz nie obył się jednak bez nerwów. Bouzas Maneiro po przełamaniu zbliżyła się do 4:5 pod koniec drugiego seta, budząc w kibicach nadzieję na trzeciego seta. Rybakina dokończyła jednak robotę – mocnym serwisem, siedem asów w całym spotkaniu, i skuteczną grą z pola, gdzie zanotowała 22 uderzenia wygrywające.

Warto przypomnieć, że Rybakina urodziła się w Moskwie, ale od 2019 roku reprezentuje barwy Kazachstanu. Stawka tego US Open jest dla niej wyjątkowo wysoka: jeśli dotrze do półfinału, zostanie nową liderką rankingu WTA, zdejmując z tronu Arynę Sabalenkę. Byłby to jej pierwszy awans na fotel liderki – i to w wieku 27 lat.

Gauff kontynuuje passę w Nowym Jorku

Drugą bohaterką dnia została Coco Gauff, która wyeliminowała Paulę Badosę 6:4, 7:6(5). Rywalizacja z byłą wiceliderką rankingu światowego okazała się wymagająca. Amerykanka potrzebowała dwóch godzin, żeby domknąć spotkanie.

Dla Gauff to kolejny dowód regularności na kortach twardych Flushing Meadows. Po raz piąty z rzędu zameldowała się w trzeciej rundzie US Open w Nowym Jorku – ten turniej wyraźnie jej służy.

22 czerwca 2026 roku, podczas turnieju ATP na Majorce, Nick Kyrgios nie przeszedł testu antydopingowego. W próbce wykryto kokainę. Konsekwencje przyszły dopiero we wrześniu — a właściwie w sierpniu: 4 sierpnia 2026 roku Międzynarodowa Agencja Uczciwości Tenisa (ITIA) tymczasowo zawiesiła Australijczyka.

Zawieszenie ma potrwać miesiąc. Zgodnie z ustaleniami ITIA zakończy się 3 września 2026 roku — pod warunkiem że tenisista ukończy wyznaczony program.

Kyrgios nie szukał wymówek. „To był ogromny błąd” — przyznał krótko, odnosząc się do całej sytuacji.

ogromny błąd

Kariera na zakręcie

31-letni Australijczyk od dekady pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych, choć skandalizujących postaci światowego tenisa. W 2022 roku dotarł do finału Wimbledonu — to wciąż jego najlepszy wynik wielkoszlemowy. Do tego siedem tytułów singlowych ATP i 13. miejsce w rankingu światowym, które zajmował w 2016 roku.

Od tamtego szczytu formy dzieli go dziś przepaść. Obecnie Kyrgios zajmuje 918. miejsce w rankingu ATP. Na spadek formy nałożyły się poważne problemy zdrowotne: w 2024 roku Australijczyk przeszedł całkowitą rekonstrukcję prawego nadgarstka, co na długo wyeliminowało go z rywalizacji.

Sprawa dopingowa to kolejny cios dla zawodnika, który od lat balansuje między spektakularnymi wygranymi a równie głośnymi kontrowersjami poza kortem.

Ukraina znów chce organizować z Polską wielkie piłkarskie mistrzostwa – na wzór turnieju sprzed 14 lat. Przypomnijmy: Polska i Ukraina wspólnie zorganizowały Euro 2012. Od tamtego czasu minęło już 14 lat.

Temat wraca teraz, gdy najbliższe mundiale mają już przesądzonych gospodarzy. W 2030 roku turniej odbędzie się w Hiszpanii, Maroku i Portugalii, cztery lata później – w 2034 – zorganizuje go Arabia Saudyjska. Innymi słowy: na realne starania Polski i Ukrainy o kolejny wielki turniej przyjdzie poczekać znacznie dłużej niż kilka lat.

Minister mówi o latach 40.

Minister Bidny zasugerował, że wspólna organizacja mundialu przez Polskę i Ukrainę mogłaby wrócić na stół dopiero w latach 40. XXI wieku. Odległa perspektywa, owszem. Ale strona ukraińska uznała, że warto mówić o niej już teraz – jasno i głośno.

Cała sprawa nabiera innego ciężaru w cieniu wojny. Rosja prowadzi nieprzerwaną agresję zbrojną wobec Ukrainy od lutego 2022 roku. Na tym tle deklaracja o wspólnym turnieju z Polską to nie tylko plan logistyczny na odległą przyszłość. To też sygnał – że Ukraina myśli o odbudowie i chce wrócić do normalności.

Euro 2012 wciąż jest w obu krajach symbolem sportowej współpracy – wspólnie budowanych stadionów, infrastruktury, całego organizacyjnego doświadczenia. Konkretów na razie brak, ale deklaracja padła jasna i oficjalna.

Firma produkująca charakterystyczną gumkę do włosów Erlinga Haalanda odnotowała w 2025 roku obroty na poziomie 18 milionów dolarów — a produkt dopiero wtedy zaczynał zdobywać popularność. Ta liczba dobrze pokazuje, jak szybko drobny akcesorium napastnika reprezentacji Norwegii zamieniło się w prawdziwie dochodowy biznes.

Norweski dziennik finansowy „Dagens Naerlingsliv” wyliczył, że w 2025 roku firma była warta około 50 milionów dolarów. A po Mistrzostwach Świata bilans roczny ma wyglądać jeszcze lepiej niż dotychczas. Innymi słowy: każdy gol Haalanda na boisku przekłada się wprost na wartość marki zbudowanej wokół jego wizerunku.

Sekret popularności gumki tkwi w jej wykonaniu. Robi się ją ręcznie z ponad 60 różnych splatanych włókien, dzięki czemu można uzyskać dowolny zamówiony wariant kolorystyczny. „Gumka jest produkowana ręcznie z ponad 60 różnych splatanych włókien i w ten sposób możemy uzyskać każdy zamówiony wariant kolorystyczny” — tłumaczyła założycielka firmy Vibeke Helene Knudsen Groenseth.

Fryzura jako czynnik ryzyka

Cały ten model biznesowy opiera się jednak na jednym warunku: Haaland musi zachować obecną fryzurę, z którą gumka jest nierozerwalnie kojarzona. Wystarczyłaby zmiana stylizacji, a produkt straciłby swój najważniejszy atut promocyjny — i wraz z nim firma mogłaby stracić spory kawałek wartości wypracowanej w ciągu roku.

Raul Asencio został oczyszczony z zarzutu rozpowszechniania pornografii. Obrońca Realu Madryt nie uniknął jednak konsekwencji prawnych w innej sprawie.

W odrębnym postępowaniu 23-letni zawodnik dostał grzywnę w wysokości 14 400 euro. Powód? Asencio został przyłapany za kierownicą pod wpływem alkoholu.

Do tego doszedł ośmiomiesięczny zakaz prowadzenia pojazdów. Przez najbliższe miesiące będzie więc musiał radzić sobie bez samochodu — na boisku za to nic się nie zmienia, kariera toczy się dalej bez przeszkód.

Kim jest Raul Asencio

23-letni obrońca to wychowanek Realu Madryt, który zdążył już wywalczyć sobie miejsce w pierwszym zespole. W dwóch poprzednich sezonach rozegrał w barwach królewskich 80 meczów — liczba, która sama mówi o zaufaniu kolejnych trenerów klubu.

Sprawa pornograficzna mogła mocno nadszarpnąć reputację młodego piłkarza, ale ostatecznie został z niej oczyszczony. Zostaje druga sprawa, ta z alkoholem za kierownicą, która skończyła się dla niego konkretną karą finansową i czasowym zakazem jazdy.

Duński fiskus wystawił legendzie tamtejszej piłki rachunek, w który trudno uwierzyć. Stig Toefting ma zapłacić 110 procent podatku od honorariów za pracę komentatora telewizyjnego. Sam zainteresowany nie gryzł się w język — swój kraj nazwał „republiką bananową”.

Toefting to nie byle kto w duńskiej piłce. Między 1993 a 2002 rokiem rozegrał 41 meczów w reprezentacji narodowej i przez lata był jej filarem. Gdy skończył karierę na boisku, trafił przed kamery — zaczął komentować mecze.

I właśnie te komentatorskie honoraria stały się zarzewiem problemu. Urząd skarbowy się nimi zainteresował, a po skomplikowanych wyliczeniach wystawił Toeftingowi zaległość podatkową za 2021 rok na poziomie 110 procent — do zapłaty natychmiast. Liczby mówią same za siebie: w tamtym roku Duńczyk zarobił 174 tysiące euro, a fiskus zażądał od niego 190 tysięcy. Więcej, niż w ogóle wyniósł jego dochód.

Szwecja pamięta podobną aferę

Echo sprawy dotarło też do Szwecji. Tamtejszy dziennik „Expressen” opisał ją jako powrót do przeszłości, przypominając, że w latach 70. w Szwecji podatek również potrafił przekroczyć 100 procent. Gazeta wróciła pamięcią do najgłośniejszego takiego przypadku — pisarki Astrid Lindgren, której w 1976 roku szwedzki fiskus naliczył 102 procent podatku.

Ta sprawa, zdaniem szwedzkich politologów, przyczyniła się do upadku rządzących wówczas socjaldemokratów, którzy stracili władzę w tym samym 1976 roku po 40 latach nieprzerwanych rządów.

Historia Toeftinga sięga więc pamięcią pół wieku wstecz. I pokazuje coś więcej niż tylko kuriozalne wyliczenia księgowych — spory o podatki znanych osób w Skandynawii potrafiły już nieraz wykraczać daleko poza finanse, aż po politykę.

Instalacja aplikacji
Pobierz