⚡ Aktualnie:
Zaczynał z Adamkiem, dziś szkoli Canelo. Borek pokazał archiwalne zdjęcie Chyckiego Munguia obronił pas WBA w kategorii super średniej po walce z Nikitą Zonem Odeszli w 2026 roku. Te nazwiska zapisały się w historii sportu MOUZ rozgromiło Vitality i zajęło trzecie miejsce na PGL Masters Bucharest 2026 FURIA zdobywa tytuł PGL Masters Bucharest 2026, YEKINDAR mówi o odbudowie pewności siebie YEKINDAR: „Z wiekiem zrozumiałem, że najważniejsze jest to, co masz w głowie” Hamilton w wieku 41 lat zdobył pierwsze pole position dla Ferrari Tylko 0,001 s różnicy. Wyrównana walka w F1 przed GP Meksyku Pierwsze warszawskie derby na Torwarze. Dziki rozbiły broniącą tytułu Legię FEN znów oczkiem w głowie Pawła Jóźwiaka. Zapowiada mocny rozwój Zaczynał z Adamkiem, dziś szkoli Canelo. Borek pokazał archiwalne zdjęcie Chyckiego Munguia obronił pas WBA w kategorii super średniej po walce z Nikitą Zonem Odeszli w 2026 roku. Te nazwiska zapisały się w historii sportu MOUZ rozgromiło Vitality i zajęło trzecie miejsce na PGL Masters Bucharest 2026 FURIA zdobywa tytuł PGL Masters Bucharest 2026, YEKINDAR mówi o odbudowie pewności siebie YEKINDAR: „Z wiekiem zrozumiałem, że najważniejsze jest to, co masz w głowie” Hamilton w wieku 41 lat zdobył pierwsze pole position dla Ferrari Tylko 0,001 s różnicy. Wyrównana walka w F1 przed GP Meksyku Pierwsze warszawskie derby na Torwarze. Dziki rozbiły broniącą tytułu Legię FEN znów oczkiem w głowie Pawła Jóźwiaka. Zapowiada mocny rozwój

Jak pogodzić drużynę, która w Lidze Mistrzów rozbija rywali w pył, z zespołem, który we własnej lidze ledwo zbiera punkty? Paris Saint-Germain dało właśnie odpowiedź na boisku – tyle że wcale nie jednoznaczną.

W ostatnim meczu europejskich pucharów paryżanie rozgromili Slovan Bratysława aż 6:1. Taki wynik trudno przeoczyć w tabeli fazy ligowej. Od razu wraca też dyskusja o tym, kto właściwie jest faworytem do końcowego triumfu w tych rozgrywkach.

Jedną z kluczowych postaci tego widowiska był Ferran Torres. Hiszpański napastnik odegrał istotną rolę w budowaniu przewagi PSG nad słowackim rywalem.

Inny obraz drużyny w Ligue 1

Z krajowym podwórkiem kontrast jest jednak spory. Mistrzowie Francji zaliczyli słaby początek sezonu w Ligue 1 – na start dwa remisy i jedna porażka.

Europejska dominacja kontra krajowe potknięcia – to zestawienie każe zadać pytanie, która wersja PSG pokaże się w kluczowych momentach sezonu. Na razie to występy w Lidze Mistrzów, uwieńczone rozgromieniem Slovana Bratysława, budują obraz paryżan jako jednego z kandydatów do wielkiego finału.

UFC podobno rozgląda się za rewanżem na szczycie wagi lekkiej. Justin Gaethje i Ilia Topuria mieliby stanąć naprzeciw siebie po raz drugi – takie przewidywania snuje Jon Anik, jeden z komentatorów organizacji.

Anik nie bawił się w dyplomację. Powiedział wprost, w którą stronę może pójść dywizja do 70 kilogramów.

Topuria 2

Dwa słowa, a jednak jasny sygnał – drugie starcie tych zawodników to opcja, którą decydenci UFC realnie biorą pod uwagę.

Tyle że sprawa nie jest tak prosta, jak brzmi. Justin Gaethje wciąż odczuwa skutki swojej ostatniej walki, a to właśnie jego stan zdrowia może okazać się największą przeszkodą dla organizacji, która ten pojedynek chciałaby zobaczyć jak najszybciej.

Gaethje wraca dopiero w 2027 roku

Sam zainteresowany nie zostawia złudzeń. Justin Gaethje zapowiedział, że do klatki wróci dopiero w 2027 roku. Innymi słowy – na ewentualny rewanż z Topurią kibice poczekają dużo dłużej, niż sugerowałyby słowa Anika.

UFC ma więc pomysł na przyszłość wagi lekkiej. Cała reszta zależy jednak od Gaethje – od tego, czy i kiedy wróci na szczyt formy, i czy w ogóle zdecyduje się skrócić zapowiadaną przerwę.

Bez większych niespodzianek. Alexander Zverev, rozstawiony z numerem 2, awansował do ćwierćfinału US Open – w czwartej rundzie Niemiec nie dał szans Luciano Darderiemu (ATP nr 22), wygrywając 6:2, 6:2, 7:6(3).

Do najlepszej ósemki w turnieju kobiet dołączyła też Coco Gauff, notowana na 4. miejscu rankingu WTA. Amerykanka rozprawiła się z rodaczką Ivą Jovic (WTA nr 14), 6:1, 6:4.

Jest też wiadomość dla kibiców Holgera Rune. Duńczyk, obecnie sklasyfikowany na 133. miejscu ATP, ogłosił powrót na kort po 11 miesiącach przerwy. Zagra w barwach reprezentacji Danii w meczu Pucharu Davisa zaplanowanym na 18-19 września.

WTA 125 w Antalyi

Na turnieju WTA 125 w Antalyi Eva Bennemann (WTA nr 304) pokonała Katarzynę Kawę (WTA nr 129) 6:2, 7:5. Mecz ciągnął się blisko dwie godziny.

W innym spotkaniu Maria Lourdes Carle (WTA nr 220) wygrała z Giną Feistel (WTA nr 305) po zaciętym trzysetowym boju 5:7, 7:5, 7:6(1). Na korcie spędziły niemal cztery godziny.

Środowisko tenisowe nie zapomina też o wojnie w Ukrainie i jej cieniu nad sportem. W wyniku rosyjskiej inwazji zginęło już 776 sportowców i działaczy sportowych, a zniszczeniu uległo 942 obiekty sportowe.

Iga Świątek przegrała w IV rundzie wielkoszlemowego US Open 2026 z Qinwen Zheng 5:7, 3:6. Polka prowadziła już 5:0 w pierwszym secie. Mimo to nie dała rady dowieźć spotkania do zwycięstwa.

To właśnie ta zmarnowana przewaga wywołała lawinę krytycznych komentarzy pod adresem Polki. Przy stanie 2:2 w drugim secie zawodniczka poprosiła o przerwę medyczną. Swoją decyzję Świątek tłumaczyła później krótko – chciała po prostu dołożyć sobie trochę energii.

Zheng specjalistką od odwracania beznadziejnych sytuacji

Dla Zheng to już drugi z rzędu mecz na kortach Flushing Meadows, w którym Chinka wychodzi obronną ręką ze stanu 0:5. W III rundzie odwróciła identyczny wynik w trzeciej partii pojedynku z Madison Keys. Przebijając się z eliminacji aż do ćwierćfinału, Zheng powtórzyła wyczyn, jaki w 2021 roku zaliczyła Emma Raducanu.

W kolejnej rundzie Zheng zmierzy się z Jeleną Rybakiną. Świątek najpewniej zgłosi się z kolei do turnieju WTA 1000 w Pekinie, rozgrywanego w dniach 30 września – 11 października. Tydzień później, między 12 a 18 października, planuje start w Wuhan.

Aleksander Zverev nie zostawił złudzeń. Niemiec pokonał Luciano Darderiego 6:2, 6:2, 7:6 (3) i awansował do ćwierćfinału US Open. Mecz na korcie Arthura Ashe’a trwał dwie i pół godziny, a naprzeciw Zvereva stanął rozstawiony z numerem 21 Włoch.

Od pierwszych wymian było jasne, kto ma przewagę. Zverev zaczął z impetem – już na starcie pierwszego seta zdobył dwa przełamania i wyszedł na prowadzenie 3:0. Partia zakończyła się wynikiem 6:2. Bez większych dyskusji.

W drugim secie historia się powtórzyła niemal один do jednego. Znów dwa szybkie przełamania, znów 3:0 dla Niemca, a serwis utrzymany bez najmniejszych problemów dał mu prowadzenie 2:0 w setach.

Dopiero trzecia partia dała Darderiemu coś na kształt nadziei. Włoch bronił się do tie-breaka, ale i tam Zverev okazał się mocniejszy – potężny serwis wyniósł go na prowadzenie 5:2. Kropkę nad i postawił mocnym forhendem posłanym w narożnik, który dał mu piłkę meczową.

Zverev: poziom gry zdecydowanie wzrósł

Dla 29-letniego triumfatora tegorocznego French Open to wyraźny progres w trakcie turnieju. Bo w dwóch pierwszych meczach US Open Niemiec musiał grać komplet pięciu setów – żadnego łatwego przejścia. „W porównaniu do dwóch pierwszych meczów, poziom gry zdecydowanie wzrósł” – przyznał po spotkaniu.

Nie zabrakło też chwili luzu. „Może wrócę na kort treningowy, może pójdę do baru – to oczywiście żart, niestety” – zażartował Zverev po meczu.

Mateusz Kochalski wraca do Ekstraklasy. Zostanie nowym bramkarzem KS Wieczysta Kraków. Golkiper przenosi się do krakowskiego klubu z azerskiego Karabachu Agdam.

Kwota transferu mówi sama za siebie. Wycena Kochalskiego sięgała około 1,8 mln euro, a Wieczysta zapłaciła za niego mniej więcej pół miliona – zdecydowanie poniżej rynkowej wartości bramkarza.

Droga Kochalskiego do Baku prowadziła przez Stalową Wolę. To świetne występy w barwach Stali Mielec w sezonie 2023/24 otworzyły mu drzwi do Karabachu Agdam. Zresztą ta kampania była wtedy najlepszą w jego dotychczasowej karierze w polskiej lidze.

Liga Mistrzów w CV

Kiedy Kochalski trafiał do Azerbejdżanu, Karabach Agdam nie miał sobie równych w tamtejszej lidze. Transfer otworzył polskiemu bramkarzowi drzwi do europejskich salonów – po przeprowadzce do Baku zadebiutował z klubem w Lidze Mistrzów. W najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych świata rozegrał w barwach Karabachu blisko 900 minut.

Teraz to doświadczenie z europejskich boisk wraca z nim na krajowe podwórko. Wieczysta liczy, że bramkarz, który bronił w Lidze Mistrzów, ustabilizuje wreszcie defensywę drużyny w Ekstraklasie.

Cristian Chivu postawił Interowi jasny, liczbowy cel przed starciem z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Trener „Nerazzurrich” nie owija w bawełnę: do awansu w czołowej ósemce rozgrywek potrzeba szesnastu punktów.

Potrzeba 16 punktów, piętnaście nie wystarczy

Taka deklaracja mówi sama za siebie – poprzeczka jest ustawiona wysoko. Rumuński szkoleniowiec nie zostawia miejsca na kalkulacje ani na zadowolenie z remisów w kluczowych meczach.

Presja wyniku ma zniknąć

Chivu poprosił jednak swoich zawodników o coś więcej niż samą pogoń za punktami. Zaapelował, by drużyna nie podchodziła do każdego spotkania z obsesją na punkcie rezultatu.

Chodzi o to, by piłkarze grali swobodniej – zwłaszcza przeciwko rywalom pokroju Realu Madryt, gdzie presja wyniku potrafi sparaliżować nawet najlepszych. Stąd ta dwutorowa strategia Chivu: z jednej strony ambitny cel punktowy, z drugiej mentalny luz na boisku.

Lazio ma nowego obrońcę. Klub oficjalnie potwierdził transfer Diogo Leite, a Portugalczyk podpisał z rzymianami kontrakt na dwa lata.

Kwota transferu robi wrażenie – Leite wyceniany jest na ponad 12 milionów euro. Widać po tym, jak poważnie w Rzymie podeszli do wzmocnienia formacji defensywnej.

Ciekawostka: szczegóły umowy obrońca dogrywał z Lazio już po zamknięciu letniego okna transferowego. Brzmi nietypowo, ale w określonych przypadkach regulamin na to pozwala – i finalizacji transferu to nie zaszkodziło.

Diogo Leite trafia do Rzymu z 1. FC Union Berlin, gdzie grał do tej pory. Teraz czeka go nowe wyzwanie w Serie A – i walka o miejsce w defensywie Lazio.

19 grudnia w Gliwicach na gali XTB KSW 124 czeka nas prawdziwy szczyt wagi średniej. Mistrz Paweł Pawlak stanie naprzeciw tymczasowego czempiona Piotra Kuberskiego — stawką będzie zjednoczenie pasów organizacji.

Obaj są niepokonani od lat, i to właśnie czyni to starcie wyjątkowym. Kuberski, znany w środowisku jako „Qubear”, nie zaznał porażki od 2019 roku. Pawlak ma na koncie jeszcze dłuższą serię — ostatni raz przegrał w 2018 roku. Od tamtej pory w okrągłej klatce zaliczył osiem zwycięstw z rzędu.

Walka o zjednoczenie pasów

W Gliwicach na szali znajdą się oba tytuły wagi średniej KSW — obecny i tymczasowy. Zwycięzca wyjdzie z klatki jako jedyny i niekwestionowany mistrz kategorii.

Gala XTB KSW 124 odbędzie się 19 grudnia w Gliwicach.

11-letni Bartek z Polski wygrał finałowy bieg w Workington i został mistrzem świata. Ten wyścig w angielskim miasteczku zamknął sezon klasy 125cc, a chłopca z Rybnika zmienił w najmłodszego mistrza globu na żużlowym motocyklu.

Sama droga do Workington była już próbą charakteru. Z Rybnika do Calais jest 1350 kilometrów, stamtąd prom na Wyspy, a po zejściu w Dover czeka jeszcze 700 kilometrów. Rodzina Bartka pokonała tę trasę bez gwarancji, że wracać będą z tytułem — bo faworytem numer jeden chłopak wcale nie był. W stawce liczyli się jeszcze dwaj inni Polacy, Sawin Turowski i Marcel Zwierzyński, a do tego mistrz SGP4 Blake Schlein.

Taniej ten sport nie robi nikomu. Sam motocykl do jazdy w klasie 125cc kosztuje od 18 do 20 tysięcy złotych. A mimo to w rodzinie Bartkowiaków chętnych do ścigania nie brakuje — młodszy, 8-letni brat też marzy o torze. Licencję da się zdobyć dopiero w wieku 10 lat, choć sam Bartek trenował już jako ośmiolatek.

Ślad rodziny Szczyrbów

W tym środowisku Bartek nie jest wyjątkiem. Bartkowiakowie od lat trzymają się blisko z rodziną Franciszka Szczyrby — on też sięgnął po tytuł mistrza świata, mając wtedy 12 lat. W tym roku poszedł jeszcze dalej i wygrał mistrzostwa SGP3. Widać po tym, że droga z lokalnego toru na sam szczyt bywa w tym gronie dobrze znana.

Instalacja aplikacji
Pobierz