⚡ Aktualnie:
„Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”? Liga Mistrzów: ile punktów stracą Cash, Szczęsny i Kiwior w 4. kolejce fazy ligowej? „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”? Liga Mistrzów: ile punktów stracą Cash, Szczęsny i Kiwior w 4. kolejce fazy ligowej?

Co właściwie zmienia Francisco Roig w grze Igi Świątek? Po kolejnym zwycięstwie w Pekinie Polka sama zdradziła, o co chodzi.

W środę 7 października Świątek pokonała Amerykankę Ivę Jović 6:1, 6:3 i awansowała do ćwierćfinału turnieju China Open. To impreza rangi WTA 1000, a w najlepszej ósemce Polkę czeka teraz starcie z Belgijką Elise Mertens.

Po meczu sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa i była liderka rankingu WTA opowiedziała na konferencji prasowej, nad czym pracuje ze swoim nowym trenerem. 25-letnia zawodniczka wyjaśniła wprost, czego od niej wymaga Roig.

„Chce, żebym była bardziej płynna na korcie, aby mój ruch nie był wrośnięty w ziemię, lecz przypominał taniec” – przyznała Świątek, cytowana przez sports.yahoo.com.

Treningi skupiają się głównie na tym, jak lepiej poruszać się po twardej nawierzchni – szkoleniowiec szczególnie zależy mu na naturalnej lekkości jej kroków. Dla Polki to jednak nie jest kwestia samej estetyki. Efekty tej pracy, jak sama podkreśla, mają przełożyć się na coś znacznie bardziej wymierne.

„Ta płynność da mi ostatecznie więcej mocy. Właśnie nad tym pracujemy i myślę, że idzie świetnie. Jest też wiele innych detali, ale to stanowi naszą bazę” – podsumowała Świątek.

Kim jest Francisco Roig?

Hiszpan jest przede wszystkim znany z wieloletniej współpracy z Rafaelem Nadalem. Do sztabu Świątek trafił w kwietniu 2026 roku, zajmując miejsce Belga Wima Fissette’a. Na swoim koncie ma też pracę z Matteo Berrettinim i Emmą Raducanu.

Kto zasłużył na miejsce w szóstce najlepszych zawodników 7. kolejki TAURON Hokej Ligi? Dziennikarze portalu HOKEJ.NET wybrali sześciu graczy, którzy swoją grą przesądzili o wyniku meczów. W składzie znaleźli się Connor LaCouvée z GKS Katowice, Joel Olkkonen z ECZD Zagłębia Sosnowiec, Aleksandr Szkrabow z Comarch Cracovii, Miro Ruokonen z GKS Katowice, Jimi Rönkkönen z Unii Oświęcim i Szymon Kiełbicki z GKS Tychy.

Największe wrażenie zrobił Connor LaCouvée. Kanadyjski bramkarz obronił 28 uderzeń rywali, gdy GKS Katowice rozbił na wyjeździe KH Energę Toruń 7:0. To właśnie on przypieczętował to zwycięstwo pierwszym czystym kontem na polskich taflach w karierze – a ma już 32 lata.

Skrzydłowy Miro Ruokonen dołożył do tego triumfu dwie bramki i tym samym zapewnił sobie miejsce w szóstce kolejki. Katowiczanie nie dali rywalom z Torunia żadnych szans – wynik mówi sam za siebie.

Na południu kraju Zagłębie Sosnowiec, prowadzone przez Matiasa Lehtonena, wygrało na wyjeździe z JKH GKS-em Jastrzębie 4:2. Joel Olkkonen zaliczył w tym meczu dwie asysty przy golach Villego Heikkinena i zakończył spotkanie ze statystyką +2 w klasyfikacji plus/minus.

Cracovia odwraca losy meczu, Oświęcim demoluje Podhale

Comarch Cracovia musiała się solidnie natrudzić. Krakowianie najpierw stracili dwubramkową przewagę nad STS Sanok-Sokół, zanim ostatecznie wygrali 3:2. Aleksandr Szkrabow idealnie dograł do Damiana Kapicy, a ten trafił do siatki w swoim jubileuszowym, 700. meczu na ekstraligowych taflach.

Unia Oświęcim nie dała żadnych szans Podhalu Nowy Targ, rozbijając je na własnym lodzie 8:0. Biało-niebiescy jako pierwsza ekipa w tym sezonie nie stracili z „Szarotkami” ani jednej bramki. Jimi Rönkkönen zapisał na swoim koncie gola i trzy kluczowe asysty.

Ostatnim nazwiskiem w szóstce jest Szymon Kiełbicki. 23-letni napastnik GKS Tychy zdobył zwycięską bramkę, gdy mistrzowie Polski pokonali w delegacji Polonię Bytom 2:1. Dla bytomian było to pierwsze domowe potknięcie w tym sezonie.

O której godzinie ruszą walki na KSW 122 i kto wyjdzie do klatki w starciu wieczoru? To pytanie zadaje sobie teraz każdy fan MMA, który czeka na sobotni wieczór w Rzeszowie. Gala XTB KSW 122 odbędzie się w Hali Podpromie — datę warto już teraz zapisać w kalendarzu: 10 października 2026 roku.

Walką wieczoru będzie starcie o pas mistrzowski w kategorii koguciej między Vitalii Yakymenko a Marcello Morellim. Yakymenko wchodzi do klatki z rekordem 11-2, Morelli może pochwalić się bilansem 8-4. Ukrainiec zdobył tytuł kilka miesięcy wcześniej, pokonując Sebastiana Przybysza i odbierając mu pas — werdykt sędziów był wówczas niejednogłośny. Morelli z kolei rok wcześniej sam przegrał walkę o ten sam pas z Przybyszem. Od tamtej porażki jednak nie przegrał — pokonał po kolei Patryka Surdyna i Werllesona Martinsa.

Drugim najważniejszym pojedynkiem wieczoru będzie co-main event między Andrzejem Grzebykiem a Laïdem Zerhounim. Grzebyk legitymuje się rekordem 22-9, Zerhouni — 15-10 z jedną walką uznaną za nieodbytą. Dla Polaka to okazja na powrót na dobre tory, bo przed tą walką przegrał trzy ostatnie pojedynki. Zerhouni jest z kolei byłym pretendentem do pasa KSW — mimo kryzysowej formy rywala stawką będzie więc coś więcej niż tylko wynik w statystykach.

Pełna karta walk

Na karcie głównej w wadze lekkiej zobaczymy starcie Mateusza Makarowskiego (14-7-1) z Adamem Soldaevem (10-3). Soldaev niedawno walczył o tymczasowy pas wagi piórkowej, teraz szuka drogi powrotnej do rywalizacji o tytuły. Były mistrz Marian Ziółkowski, z rekordem 26-11-1 i jedną walką nieodbytą, zmierzy się z Wilsonem Varelą (13-8). W kolejnym pojedynku karty głównej Welisson Paiva (12-5-1, 1 N/C) stanie przed Igorem Włodarczykiem, który notuje czysty rekord 3-0.

W wadze ciężkiej doświadczenie zmierzy się z młodością — Szymon Bajor (26-13) kontra niepokonany Kacper Paczóski (4-0). Kartę główną zamknie walka Sergiusza Zająca (9-2) z Salimem El Ouassaidim (12-4, 1 N/C).

Na karcie wstępnej zobaczymy dwa starcia: Andrzej Karkula (6-1) zmierzy się z Kamilem Korzeniowskim (6-6-1), a Kristians Boguzs (4-0) stanie w klatce z Kacprem Cholewą (3-1).

Transmisja i godziny startu

Galę KSW 122 obejrzymy na żywo w serwisie Canal+Online. Dostęp do transmisji kosztuje od 49 zł. Widzowie mogą wybrać pakiet CANAL+ ULTRA za 79 zł miesięcznie albo tańszą opcję, dostępną wyłącznie z pakietem Seriale i Filmy za 49 zł. Jest i wariant dla tych, którzy nie chcą płacić — studio, dwie pierwsze walki i otwarcie gali pójdą bezpłatnie na kanale KSW na YouTube.

Harmonogram sobotniego wieczoru jest już znany. Studio przedgalowe startuje o 18:30, pierwsze walki w klatce — o 19:00.

Gdzie trafił warty ponad milion funtów historyczny bolid Williamsa, który zniknął z brytyjskiego warsztatu? Odpowiedzi na to pytanie zespół z Grove chce szukać teraz przed sądem.

Williams skierował do brytyjskiego Sądu Najwyższego pozew przeciwko właścicielowi warsztatu samochodowego w związku ze zniknięciem historycznego bolidu Formuły 1. Mowa o egzemplarzu modelu FW23 z 2001 roku – aucie, którym ścigali się Juan Pablo Montoya i Ralf Schumacher. FW23 był pierwszym bolidem Williamsa zbudowanym w ramach partnerstwa zespołu z BMW na początku XXI wieku. Cały model wyprodukowano w dziewięciu egzemplarzach.

Historia zaczyna się w 2015 roku. Zespół wypożyczył wtedy bolid firmie Autotech Performance Ltd, aby służył jako eksponat w jej warsztacie. Sześć lat później, w 2021 roku, Williams zwrócił się o oddanie samochodu do swojej kolekcji historycznej – i nie dostał żadnej odpowiedzi. Wkrótce potem Autotech Performance Ltd trafiła w stan likwidacji, a jak wynika z danych rejestrowych Companies House, firmę wykreślono z rejestru 22 listopada 2023 roku.

Pozew nie trafił jednak w nieistniejącą już spółkę, a w konkretną osobę. Williams pozywa Petera Thorpe’a, jedynego pozostałego dyrektora i udziałowca Autotech Performance Ltd. Zespół chce odzyskać pojazd albo otrzymać ponad milion funtów odszkodowania.

Sporna własność i problemy z pamięcią

Według Williamsa, Thorpe zabrał bolid z warsztatu, gdy powiedział likwidatorom, że to jego prywatna własność, a nie auto wypożyczone od zespołu na podstawie umowy z 2015 roku. Zespół twierdzi, że pozwany wywiózł wówczas pojazd i przejął nad nim „władzę i kontrolę” – i że robi to do dziś. Williams domaga się nakazu zwrotu auta wraz z opłatami za jego użytkowanie, a jeśli do zwrotu nie dojdzie – wypłaty kwoty przekraczającej milion funtów.

Thorpe twierdzi co innego: nie wie, gdzie samochód jest teraz. Tłumaczy to udarem mózgu, który przeszedł w październiku 2018 roku, i wynikającymi z niego problemami z pamięcią. Strona powodowa podaje, że miał on powiedzieć rzeczoznawcy wyceniającemu majątek w trakcie likwidacji, że bolid należy do niego – sam Thorpe temu zaprzecza.

Jego prawnicy przedstawiają inną wersję. Według nich bolid po raz ostatni widziano na terenie obiektu 8 sierpnia 2021 roku, gdy Thorpe przyjechał tam w związku z wyceną majątku prowadzoną przez likwidatorów. Po tym dniu nie wracał już na miejsce – i nie ma pewności, czy auto stało tam jeszcze w grudniu 2021 roku, bo „kwestia ta wykracza poza jego wiedzę”.

Sprawa trafiła już do londyńskiego sądu, ale na pełną rozprawę wciąż czeka. Los jednego z dziewięciu egzemplarzy FW23 na razie pozostaje niewiadomą.

Ile da się wygrać, grając w Counter-Strike 2 w centrum handlowym? W Toruniu – nawet 1000 zł, a do tego przepustkę do wielkiego finału ogólnopolskiego cyklu. 17 października 2026 roku miasto stanie się jedną z aren turnieju ESGK 2026. W programie znalazły się zawody w dwóch tytułach – Counter-Strike 2 oraz EA Sports FC 27.

Harmonogram ułożono tak, by obie dyscypliny zmieściły się w jednym dniu. Pierwsze ruszą rozgrywki w EA Sports FC 27 – o 11:00. Counter-Strike 2 wystartuje później, o 14:00, w formule pojedynków 1 na 1.

Nagrody w obu turniejach różnią się wysokością. W Counter-Strike 2 zwycięzca zabierze 1000 zł, drugie miejsce 500 zł, trzecie 300 zł. W EA Sports FC 27 stawki są skromniejsze – triumfator otrzyma 500 zł, wicemistrz 300 zł, a trzecia lokata 200 zł. Na tym jednak nie koniec – najlepszy gracz CS2 z Torunia awansuje do wielkiego finału ESGK 2026, zaplanowanego na 28 listopada w CH Bonarka w Krakowie. Łączna pula nagród w całym cyklu przekracza 100 000 zł.

Finaliści mogą liczyć też na nagrodę pozaturniejową: abonament na światłowód za 0 zł na 24 miesiące, ufundowany przez Orange Polska.

Pojedynek z MICHU i strefy tematyczne w Galerii Copernicus

Uwagę fanów ma przyciągnąć zwłaszcza INFLUENCER CHALLENGE – pojedynek 1 na 1 z Michałem „MICHU” Müllerem. MICHU to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich zawodników Counter-Strike 2, a w swojej karierze reprezentował czołowe światowe organizacje e-sportowe.

Galeria Copernicus, gospodarz wydarzenia, przygotowała dla odwiedzających kilka stref tematycznych: Strefę PC, Retro Gaming Zone, Strefę Konsol, Strefę Kibica oraz Strefę Relaksu Orange. Nie zabraknie też Strefy Join the Game, działającej pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – tu będzie można zagrać w wybrane polskie produkcje i poznać historię polskiego gamingu. W Strefie SPOT uczestnicy bezpłatnie pobiorą aplikację na smartfona i skorzystają z dodatkowych atrakcji.

Wstęp na wydarzenie i do wszystkich stref jest bezpłatny.

Losowanie zapowiadało wyrównany pojedynek — „Kamil Majchrzak trafił na Yannicka Hanfmanna w I rundzie turnieju w Szanghaju”. Rzeczywistość przerosła jednak te oczekiwania. Na korcie rozegrano mecz, w którym żaden z trzech setów nie skończył się inaczej niż tie-breakiem.

Hanfmann wyprzedza Polaka w rankingu ATP o 13 pozycji. Historia wzajemnych starć sprzyjała jednak raczej Majchrzakowi. Grali tylko raz, w 2021 roku — Polak wygrał wtedy w dwóch setach w drodze do finału Challengera w Szczecinie. Tym razem rewanż skończył się inaczej: Niemiec triumfował 6:7 (4), 7:6 (3), 7:6 (7).

Jedna statystyka mówi o tym meczu więcej niż opis setu po secie. We wszystkich 36 gemach zwyciężał tenisista serwujący. Żadnego przełamania, żadnego momentu słabości returnu — tylko ciąg wyrównanych, nerwowych gemów rozstrzyganych przy piłce serwisowej.

W pierwszym secie Majchrzak był bliski szybkiego rozstrzygnięcia tie-breaka — prowadził już 5-0. Hanfmann odpowiedział serią czterech punktów z rzędu, ale Polak zdołał domknąć seta wynikiem 7-4.

Drugi set to był już prawdziwy test nerwów. Przy wyniku 4:3 dla Hanfmanna Majchrzak nie wykorzystał czterech break pointów. Chwilę później sam musiał ratować się przed utratą seta — obronił piłkę setową i doprowadził do 5:5, choć Niemiec miał w sumie aż cztery szanse na zamknięcie partii jeszcze przed tie-breakiem. W samym tie-breaku inicjatywę przejął już Hanfmann. Wygrał go 7-3 i wyrównał na seta.

Trzeci tie-break i trzecia piłka meczowa

O losie meczu musiał więc zdecydować trzeci set. Tam też żadna ze stron nie zanotowała ani jednego skutecznego break pointa — skuteczność po obu stronach wyniosła 0 procent. Set musiał więc trafić do kolejnego tie-breaka.

Tam Majchrzak przegrywał już 0-3. Zdołał jednak wyrównać na 3-3, a później nawet objął prowadzenie 5-4. To wciąż było za mało. Hanfmann przy trzeciej piłce meczowej dopiął swego — wygrał tie-breaka 9-7 i cały mecz.

Niemiec awansował do II rundy turnieju w Szanghaju, gdzie zmierzy się z Francesem Tiafoe. Majchrzakowi zostaje gorycz porażki w meczu, w którym przez trzy sety nie padło ani jedno przełamanie po żadnej ze stron siatki.

„Surowo zabronione” – tak VfL Bochum opisuje wspólne, rytmiczne i choreograficzne skakanie na wybranych sektorach trybuny wschodniej swojego stadionu. Klub wydał w tej sprawie oficjalny komunikat do kibiców.

Za decyzją stoją wspólnie VfL Bochum 1848 oraz miejska spółka Bochumer Sportstaetten Besitzgesellschaft. Zakaz dotyczy czterech konkretnych sektorów trybuny wschodniej – N2, O, P i Q – i zacznie obowiązywać już od najbliższego meczu Bochum z Arminią Bielefeld.

To nie kaprys urzędników, lecz wniosek z twardej ekspertyzy technicznej. Decyzję poprzedziła analiza konstrukcji schodów trybuny, wykonana w ramach przygotowań do modernizacji stadionu. Wyniki były jednoznaczne: zsynchronizowane ruchy wielu osób mogą wywoływać silne drgania trybuny. Inżynierowie nazwali to zjawisko „efektem trampoliny”.

Nośność zachowana, ale samopoczucie kibiców na szali

Klub zapewnia, że nośność trybuny wschodniej pozostaje bez zmian, nawet przy wibracjach. Rzecz w czymś innym – drgania mogą po prostu źle wpływać na samopoczucie części widzów, szczególnie tych, którzy rzadziej bywają na stadionach.

Nie oznacza to jednak końca spontanicznej radości po golu. Świętowanie trafienia przez kibiców, jeśli dzieje się żywiołowo, zakazem objęte nie jest. Problem stanowi wyłącznie zorganizowane, zsynchronizowane skakanie – to właśnie ono generuje niebezpieczne drgania.

Za złamanie nowych zasad kibice mają zapłacić szybko i surowo. Grożą im natychmiastowe i poważne konsekwencje, aż po całkowite zamknięcie trybuny.

Klub nie kryje, że decyzja nie była łatwa. „VfL ubolewa nad nieuniknionymi działaniami, ale z ulgą przyjmuje możliwość korzystania z trybuny wschodniej przy pełnym obłożeniu, jeśli zakaz skakania będzie przestrzegany” – czytamy w komunikacie.

VfL ubolewa nad nieuniknionymi działaniami, ale z ulgą przyjmuje możliwość korzystania z trybuny wschodniej przy pełnym obłożeniu, jeśli zakaz skakania będzie przestrzegany

Cała sprawa ma swój szerszy kontekst – planowany remont Ruhrstadion. Prace budowlane obejmą również trybunę wschodnią. Zakaz skakania ma zniknąć po zakończeniu modernizacji, przewidywanej na 2028 rok. Do tego czasu kibicom Bochum pozostaje szukać innych sposobów na dopingowanie zespołu.

„To największa pojedyncza darowizna w historii Szkoły Pracy Socjalnej tej uczelni” – takimi słowami opisano dar, jaki Michael Jordan przekazał Uniwersytetowi Karoliny Północnej. Legendarny koszykarz wpłacił 10 milionów dolarów. Decyzję ogłoszono podczas uroczystości na kampusie w Chapel Hill.

Pieniądze mają trafić do studentów, rodzin i dzieci. To nie jest przypadkowy gest. Darowizna ma uhonorować matkę Jordana, Deloris P. Jordan, która od wielu lat angażuje się w pomoc innym i przez dekady działała na rzecz dzieci oraz rodzin. Z Uniwersytetem Karoliny Północnej związana jest od ponad 40 lat.

Na co pójdą pieniądze

Część środków uczelnia zamierza przeznaczyć na wsparcie studentów przygotowujących się do pracy socjalnej. W ramach darowizny powstanie również program stypendialny – dziesięciu studentów studiów magisterskich otrzyma po 12,5 tys. dolarów każdy. Reszta funduszy zasili badania i projekty poszukujące nowych sposobów pomocy osobom w trudnej sytuacji.

Większość kariery w NBA Michael Jordan spędził w barwach Chicago Bulls, z którymi zdobył sześć mistrzostw ligi. Sześć razy wybierano go MVP finałów, pięć razy otrzymał nagrodę MVP sezonu zasadniczego. Zagrał w 14 Meczach Gwiazd, dziesięć razy był najlepszym strzelcem sezonu. Z reprezentacją USA zdobył dwa złote medale olimpijskie – jedno z nich w 1992 roku, w składzie legendarnego Dream Teamu.

Ta kariera nie była jednak linią prostą. W 1993 roku Jordan niespodziewanie ogłosił odejście z koszykówki i spróbował sił w baseballu. Do NBA wrócił w 1995 roku i ponownie poprowadził Chicago Bulls do mistrzostwa. Po drugim rozdaniu z Bulls założył jeszcze koszulkę Washington Wizards – karierę zakończył w 2003 roku.

„Chętnie stanę naprzeciwko w takim pojedynku” — mówi Michał Andryszak, weteran KSW, odpowiadając na otwartą deklarację Denisa Labrygi. Sam Labryga, w rozmowie z kanałem FanSportu.TV, nie owijał w bawełnę: jeśli nie dostanie walki na najbliższej gali FAME MMA, pójdzie szukać przeciwnika gdzie indziej. Gala, o której mowa, odbędzie się 17 października.

Te słowa odbiły się szerokim echem. Rafał Pustelnik, właściciel Kings Areny, w rozmowie z Kanałem Sportowym bez ogródek przyznał, że chciałby mieć Labrygę w swojej organizacji. „Będę się o to starał. Mogę o tym głośno mówić, że zależy nam na tym, żeby Denis Labryga walczył i reprezentował Kings Arenę w federacji sportowej” — przekazał Pustelnik.

Andryszak zgłasza się do walki

Na deklarację Labrygi zareagował też Michał Andryszak — zawodnik, którego fani KSW znają od lat. 34-latek stoczył w tej organizacji dziewięć walk. Był pretendentem do pasa mistrzowskiego KSW w wadze ciężkiej, a w Polsce to on pierwszy zmierzył się z Philem De Friesem. Dziś walczy w Fight Nation Championship — ostatnio przegrał tam z Martinem Baturem.

Labryga, związany z WCA Fight Team, w klatce pojawił się po raz ostatni w 2024 roku, na gali Babilon MMA 50. Zastopował tam Karola Frąckowiaka — debiutanta w MMA — już po dwóch minutach i dziesięciu sekundach. Samą organizację, prowadzoną przez Tomasza Babilońskiego, krytykowano za to starcie niemal od razu: zarzuty dotyczyły matchmakingu, czyli doboru przeciwnika.

W FAME MMA Labryga walczył też o tytuł — z Makhmudem Muradovem, byłym zawodnikiem UFC. Przegrał na punkty. Różnica wagi między obydwoma zawodnikami była wtedy znacząca i to właśnie ją wskazywano jako jeden z kluczowych czynników tamtej konfrontacji.

Co dalej z Labrygą? Scenariuszy jest kilka: zostanie w FAME MMA, przyjmie ofertę Kings Areny albo stanie w końcu naprzeciw Andryszaka. Odpowiedź przyniesie najbliższy czas — a konkretnie 17 października.

„Ogromnie miło było znów gościć Prezydenta RP Karola Nawrockiego! Panie Prezydencie, dziękuję za uświetnienie KAPEO Rocky Boxing Night swoją obecnością i wspólne przeżywanie sportowych emocji” – napisał Krystian Kazyszka, promotor i organizator gali boksu w Koszalinie. Tak brzmiała jego odpowiedź na krytykę, która spadła na prezydenta po jego obecności na wydarzeniu.

Obecność Karola Nawrockiego na gali boksu zawodowego w Koszalinie wywołała sporo emocji – i nie wszystkie były pozytywne. Politycy koalicji rządzącej skrytykowali prezydenta za udział w imprezie. Bartosz Arłukowicz we wpisie na platformie X zasugerował, że warto przyjrzeć się bliżej relacjom prezydenta z Krystianem Kazyszką.

Organizator nie pozostał dłużny. Kazyszka odpowiedział Arłukowiczowi, wyjaśniając okoliczności gali oraz wizyty prezydenta. Zapewnił przy tym, że na tego typu wydarzeniach sportowych goszczeni są przedstawiciele różnych opcji politycznych – także z partii bliskiej samemu Arłukowiczowi.

Owacja na stojąco i wspólny hymn

Na dowód swoich słów Kazyszka opublikował wideo zza kulis wieczoru, ukazujące reakcję publiczności na przyjazd Karola Nawrockiego. „Kibice przywitali Cię owacją na stojąco, to był wyjątkowy moment!” – napisał organizator. W materiale widać przyjazd prezydenta pod halę, jego zachowanie w środku, powitanie przez kibiców, a także wspólne śpiewanie „Mazurka Dąbrowskiego”.

Jest tam też serdeczny uścisk między prezydentem Nawrockim i Kacprem Meyną. To nie przypadek – obu łączy pasja do boksu i znajomość sprzed gali.

Sam Meyna miał w Koszalinie dobry wieczór. W walce wieczoru pokonał Victora Emilia Ramireza i zdobył pas WBA Continental w wadze ciężkiej. Gratulacje i medal odebrał z rąk Karola Nawrockiego.

Gala KAPEO Rocky Boxing Night odbyła się w Koszalinie z udziałem prezydenta. Jej echa – sportowe i polityczne w równej mierze – wciąż krążą w sieci.

Instalacja aplikacji
Pobierz