⚡ Aktualnie:
Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”? Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”?

Europejski futbol reprezentacyjny wchodzi w okres poważnych przemian rozłożonych na najbliższe dwa sezony. Bieżąca Liga Narodów to ostatnia odsłona znanej formuły, a prawdziwa rewolucja nadejdzie tuż po Euro 2028. Nowe zasady dotkną każdej kadry, również takiej jak reprezentacja Polski piłka nożna, która musi ułożyć plany pod zmieniający się kalendarz. Najłatwiej ogarnąć te zmiany, śledząc je w kolejności, w jakiej wejdą w życie.

Teraz: pożegnanie starej formuły

Trwająca edycja została rozpisana jeszcze według reguł, które kibice dobrze znają. Reprezentacje rozstawiono w czterech dywizjach na podstawie wcześniejszych wyników: w trzech najwyższych rywalizują cztery czterozespołowe grupy, czyli 48 drużyn, a najniższą tworzą dwie grupy po trzy ekipy. Terminarz również pozostaje klasyczny, bo górne dywizje rozegrają po sześć meczów, a Dywizja D cztery, przy czym cały zestaw spotkań, niczym typowe mecze pilka nozna dzis, rozłożono od końca września do listopada.

Роберт Левандовски из Сборной Польши Радуется Голу

Ta rywalizacja ma dodatkową wartość, bo dobra postawa daje kadrom awaryjną szansę na grę na Euro 2028. Nawet reprezentacje, którym nie powiedzie się w klasycznych eliminacjach, wciąż mogą złapać się baraży dzięki wynikom w tych rozgrywkach. To właśnie dlatego stawka jesiennych meczów jest wyższa, niż mogłoby się wydawać.

System awansów i spadków

Dopóki obowiązuje stary format, ruch między dywizjami działa na klasycznych zasadach. W Dywizji A dwie najlepsze drużyny z każdej grupy, czyli osiem zespołów, awansują do ćwierćfinałów, a najsłabsi z ostatnich miejsc spadają niżej. O pozostałych lokatach decydują dodatkowe baraże, w których mieszają się ekipy z trzecich i czwartych miejsc różnych dywizji.

W Dywizjach B i C schemat jest podobny, bo zwycięzcy grup idą w górę, wiceliderzy walczą o awans w dwumeczach, a najgorsze zespoły spadają. Wszystkie reprezentacje z Dywizji D po tej edycji przesuną się natomiast poziom wyżej, do Dywizji C. Takie gry piłka nożna o każdy szczebel sprawiają, że nawet pozornie błahe mecze mają ciężar gatunkowy.

Za rok: bilety na Euro 2028

Kolejny etap przemian rozegra się w 2027 roku, gdy ruszą eliminacje mistrzostw Europy. W turnieju finałowym zagrają 24 drużyny, a walka o awans potrwa od marca do listopada. Przypomina to nieco piłka nożna eliminacje mistrzostw świata, choć tym razem koszyki przygotowano na podstawie wyników Ligi Narodów. Losowanie grup zaplanowano na 6 grudnia, a kadry z ćwierćfinałów Ligi Narodów trafią do mniejszych, czterozespołowych grup.

The Portugal National Team Celebrates with the Nations League Trophy

Stawką całego cyklu będzie 20 bezpośrednich przepustek, czyli dwanaście dla zwycięzców grup i osiem dla najlepszych zespołów z drugich miejsc. Dla kibiców pytających, kiedy Euro piłka nożna wejdzie w decydującą fazę, odpowiedź jest już jasna, bo terminarz eliminacji został ustalony.

Gospodarze w roli kandydatów

Nietypowo wygląda sytuacja współorganizatorów, którzy mimo statusu gospodarzy i tak muszą walczyć w kwalifikacjach:

Z tego grona wypadła Irlandia Północna, która straciła prawo do części spotkań, gdy zabrakło pieniędzy na modernizację areny w Belfaście. Dla czterech pozostałych reprezentacji UEFA odłożyła dwa gwarantowane miejsca, przyznawane tylko wtedy, gdy nie awansują one wprost. Resztę biletów rozdzielą wiosenne baraże w 2028 roku, do których dołączą też czołowe zespoły z Ligi Narodów. Rangę tych spotkań podnosi fakt, że każde mecze piłka nożna na tym etapie mogą przesądzić o wyjeździe na turniej.

Po Euro 2028: nowy porządek

Dopiero zakończenie mistrzostw otworzy drogę do najpoważniejszej przebudowy. Prezydent UEFA Aleksander Čeferin od razu zapowiedział, w jakim kierunku ona pójdzie:

Президент УЕФА Александер Чеферин на Сцене

«Nowe formaty poprawią równowagę sportową, ograniczą liczbę meczów bez znaczenia, uczynią rozgrywki bardziej atrakcyjnymi i dynamicznymi dla kibiców, a także zapewnią wszystkim drużynom uczciwe szanse na awans bez dodatkowych terminów w kalendarzu.»

W praktyce oznacza to zejście z czterech dywizji do trzech, liczących po 18 zespołów i podzielonych na trzy sześcioosobowe grupy. Rytm gry też się zmieni, bo z jednym rywalem kadra zagra u siebie i na wyjeździe, a z czterema kolejnymi tylko po razie. Nietknięta zostanie za to końcówka sezonu, czyli ćwierćfinały, turniej najlepszej czwórki i baraże. To właśnie one sprawią, że piłka nożna gry o awans oraz utrzymanie zachowają dawną temperaturę.

Eliminacje na nowych zasadach

Ta sama logika obejmie kwalifikacje, przeniesione na wzór rozgrywek klubowych. U góry powstanie Liga 1 z 36 najlepszymi reprezentacjami z dwóch czołowych dywizji, a wszystkie pozostałe ekipy trafią do Ligi 2. Zespoły z wyższej półki podzielą się na trzy dwunastodrużynowe grupy i rozegrają po sześć meczów z rywalami z różnych koszyków, a najlepsi pojadą na turniej bez okrężnej drogi. Awans przez Euro piłka nożna pozostanie realny również dla słabszych, którym zostaną baraże.

Niżej, w Lidze 2, powstaną trzy grupy po sześć zespołów, a przepustkę do finałów dają tam dwumecze barażowe. Dzięki temu nawet mniej ograne kadry zachowają szansę na wielką imprezę. Efekty tego podziału z zadowoleniem podsumowuje szef federacji:

«Ogólnie te zmiany podniosą wartość futbolu męskich reprezentacji pod egidą UEFA i z wielkim zainteresowaniem czekamy na wdrożenie nowych systemów rozgrywek.»

Emocji tej jesieni dostarcza jednak nie tylko murawa. Miłośnicy kortów najświeższe relacje znajdą w naszym dziale z newsami z tenisa.

Okiem eksperta

Skala zapowiedzianych zmian nie ma odpowiednika w ostatnich latach europejskiego futbolu reprezentacyjnego. Mniej spotkań bez stawki brzmi obiecująco, choć ceną będzie większa presja przy niemal każdym gwizdku. Polskę, jak i pozostałe kadry, czeka rywalizacja z węższym marginesem błędu, w której zaważyć może każdy szczegół. Czy nowy porządek naprawdę ożywi rozgrywki, zweryfikują dopiero pierwsze sezony po wielkiej przebudowie.

Porażka Gable’a Stevesona na UFC 331 w Los Angeles była ogromną sensacją. Błyskawiczne sukcesy w pierwszych walkach oraz świetne wyniki w obozach przygotowawczych uśpiły czujność wszystkich, od trenerów Amerykanina, w tym jego mentora Jona Jonesa, po samego zawodnika i kibiców, którzy widzieli w nim pewnego faworyta. Kryzys w wadze ciężkiej sprawił, że publiczność uznała go za nową nadzieję dywizji. Nadeszło jednak rozczarowanie, a błędy widoczne już wcześniej stały się nie do zignorowania.

Nie skreślajcie olimpijczyka przedwcześnie

Tylko nielicznym udaje się dojść do walki o pas z minimalną liczbą porażek lub w ogóle bez nich. Dlatego skreślanie Amerykanina byłoby przedwczesne, tym bardziej że wciąż uchodzi za jednego z najbardziej utalentowanych zawodników nowego pokolenia. Zanim uznano go za najlepszy zawodnik UFC w zapowiedziach, po prostu nie zdążył jeszcze rozwinąć swojego głównego atutu w nowej dyscyplinie. Podobne historie w tym sporcie zdarzały się już wielokrotnie, co świetnie podsumował Chael Sonnen:

«Historia się powtarza. Jeśli jesteś kibicem z długim stażem, nie przywiązujesz wagi do tego, co spotkało Gable’a. Ale jeśli dopiero zaczynasz, myślisz, że to koniec i on nigdy nie wróci do oktagonu. Wystarczy jednak przypomnieć sobie Islama Makhaczewa, który po nokaucie już nigdy nie przegrał i sięgnął po mistrzostwo.»

Główna broń została w arsenale

Każda UFC transmisja z udziałem Amerykanina rodzi to samo pytanie: dlaczego zabrakło walki w parterze? Nokauty w wadze ciężkiej są wyjątkowo groźne, a największe problemy Gable’a od początku widać właśnie w stójce. Prawdopodobnie zawodnik wciąż nie nauczył się w porę sięgać po swoją najmocniejszą broń, czyli przenosić starcie do parteru dokładnie wtedy, gdy tego potrzebuje. W mieszanych sztukach walki nie wystarczy bowiem posiadać wielką umiejętność, trzeba jeszcze umieć stworzyć warunki do jej użycia.

Kluczowy błąd w walce z Sharafem

Gable Steveson and Sean Sharaf Square Off During the UFC Bout

By wejść w nogi rywala, trzeba kontrolować dystans, zmuszać go do reakcji na ciosy i nieustannie trzymać pod groźbą sprowadzenia. Właśnie tego zabrakło w starciu z Sharafem, bo Steveson został na dystansie dogodnym dla rywala i nie podpierał go nawet jabem. Walka skończyła się, zanim zdążył sprawdzić w praktyce swój największy atut. W tej kategorii kategorie wagowe MMA rządzą się brutalną logiką, w której jeden błąd potrafi przekreślić cały wcześniejszy dorobek.

Największy problem to obrona w stójce

To właśnie do pracy Amerykanina w stójce jest najwięcej zastrzeżeń. Dysponuje potężnym ciosem i świetnymi warunkami fizycznymi, co udowodnił, kończąc cztery pierwsze walki czterema nokautami. Zbyt często zostawał jednak przed rywalem bez wystarczającej obrony, do czego sam przyznawał się już po pojedynku z Elishą Ellisonem. Dla zawodnika wagi ciężkiej to skrajnie niebezpieczne, bo właśnie w tym dywizjonie jeden celny cios najczęściej kończy się nokautem.

We wcześniejszych walkach Steveson pozwalał się trafiać i czasem zbyt prostolinijnie wchodził do ataku, a mocna fizyczność maskowała te braki. Przeciwko Sharafowi ta taryfa ulgowa się skończyła. Kibice, którzy śledzili UFC wyniki na żywo tamtego wieczoru, przekonali się, że sama siła nie wystarczy bez porządnej obrony.

Jon Jones ma teraz sporo pracy

Jones poznał Stevesona jeszcze przy przygotowaniach do walki ze Stipe Miociciem, a później stał się jednym z jego głównych mentorów w przejściu z zapasów do MMA. Po dotkliwej porażce pojawiły się pytania o skuteczność ich współpracy, ale jeśli Jones pozostanie głównym trenerem, zadania są jasne.

A Cornerman Instructs a UFC Fighter at the Cage Between Rounds

Chodzi o wpasowanie elitarnej boryki Amerykanina w realia MMA oraz poprawę pracy w stójce. Dla fanów, którzy oglądają UFC na żywo, będzie to jeden z ciekawszych wątków najbliższych miesięcy.

Paradoksalnie ten nokaut może zadziałać na korzyść zawodnika z kilku powodów:

Rola jednej z głównych nadziei wagi ciężkiej spadła na niego zbyt szybko, a przecież dopiero zaczął zawodową drogę w MMA. Więcej podobnych analiz i newsów znajdziesz w naszym dziale z wiadomościami z MMA.

Okiem eksperta

Dwanaście sekund przeciwko Sharafowi nie pokazało sufitu możliwości Stevesona, a jedynie uwypukliło błędy, nad którymi musi popracować. Wśród takich nazwisk jak on wagi w UFC zawsze weryfikują, kto naprawdę potrafi połączyć atuty z odpornością na presję. Wiele zależy teraz od cierpliwości jego zespołu i samego zawodnika.

Amerykanin ma teraz szansę na spokojną odbudowę po tym bolesnym ciosie. Jego kolejna UFC rozpiska zapewne będzie łagodniejsza, co da mu przestrzeń do nauki. Jeśli potraktuje tę porażkę jak materiał do pracy, następny etap kariery powie o nim znacznie więcej niż sam nokaut.

Wrześniowo-październikowa przerwa na mecze kadr przyniesie prawdziwą ucztę dla kibiców futbolu reprezentacyjnego. W Lidze Narodów UEFA rozegrane zostaną topowe starcia, a do tego czeka nas emocjonalne pożegnanie Lionela Messiego z Argentyną. Dla wielu osób, które śledzą reprezentacja Polski piłka nożna i inne kadry, to obowiązkowy punkt jesieni. Dodatkowej pikanterii dodają głośne trenerskie debiuty i powroty.

Wielkie powroty na trenerskich ławkach

Po nieudanych mistrzostwach świata kilka czołowych federacji zdecydowało się na zmianę selekcjonera. To sprawia, że najbliższe mecze polski piłka nożna oraz spotkania największych kadr będą śledzone ze szczególną uwagą. Nowi szkoleniowcy od razu trafiają na wymagające testy.

Klopp kontra Xavi na otwarcie

The Germany National Team Head Coach at a Press Conference

Jürgen Klopp przez ponad dwa lata nie prowadził żadnej drużyny, pełniąc jedynie funkcję administracyjną po odejściu z Liverpoolu. Latem przyjął ofertę, której trudno było odmówić, i przejął reprezentację Niemiec po jej wpadce na mundialu. Zadaniem Niemca jest przywrócenie zespołowi dawnej wielkości, a na start czeka go w Lidze Narodów starcie z Holandią. Co ciekawe, po turnieju rywali również poprowadził nowy selekcjoner, Hiszpan Xavi, więc obaj zadebiutują w tym samym meczu.

Powrót Zidane’a i pojedynek z Włochami

Zinedine Zidane Smiles at a Press Conference

Zinedine Zidane wraca do pracy po ponad pięciu latach, zostając następcą Didiera Deschampsa we Francji, która po raz pierwszy od 2014 roku została bez medalu wielkiej imprezy. Jego pierwszym rywalem będzie Turcja, która rozczarowała na mundialu mimo takich talentów jak Arda Güler i Kenan Yıldız. Pikanterii dodaje kolejne starcie, bo Francja zmierzy się z Włochami, po meczu z którymi Zidane zakończył kiedyś karierę słynnym uderzeniem głową w Marca Materazziego. Nieudane piłka nożna eliminacje mistrzostw świata kosztowały posady wielu trenerów, lecz nie wszystkich.

Mancini, Jesus i nowe rozdania

Roberto Mancini Catches the Ball on the Touchline During a Match

Do reprezentacji Włoch wrócił Roberto Mancini, który sięgnął z nią po mistrzostwo Europy, choć nie zdołał wcześniej awansować na mundial. Belgia rozegra pierwszy oficjalny mecz pod wodzą Marka van Bommela, a Portugalia rozpoczyna nowy cykl z doświadczonym Jorge Jesusem.

Jesienne zmiany na ławkach najlepiej podsumowuje krótkie zestawienie:

Emocji w tej przerwie nie zabraknie zresztą nie tylko na boiskach. Fani parkietów znajdą osobne relacje w naszym dziale z newsami z koszykówki.

Hitowe starcia Ligi Narodów

Pierwsza kolejka Ligi Narodów oferuje kilka spotkań najwyższej próby, a każda taka piłka nożna gra przyciąga uwagę kibiców z całego kontynentu. Aktualni mistrzowie świata i Europy zmierzą się z medalistami dwóch poprzednich wielkich turniejów, co zapowiada prawdziwą batalię o prestiż.

Anglia rzuca wyzwanie niepokonanej Hiszpanii

An England Player Dribbles Under Pressure from a Croatia Player

Anglia Thomasa Tuchela, wicemistrz Europy i brązowy medalista mundialu, podejmie u siebie Hiszpanię, która nie przegrała od 38 spotkań. To okazja do rewanżu za porażkę w finale Euro piłka nożna sprzed dwóch lat, choć Wyspiarze prowadzeni byli wtedy przez innego szkoleniowca. Chorwacja z kolei będzie chciała zrewanżować się Anglikom za mundialową porażkę 2:4 i wciągnąć również Hiszpanów w swoją grę na cierpliwość, z 41-letnim Luką Modriciem w roli lidera.

Pojedynek snajperów: Haaland kontra Ronaldo

Cristiano Ronaldo in the Portugal Kit with the Ball

Prawdziwym rarytasem będzie rywalizacja Erlinga Haalanda z Cristiano Ronaldo, który wciąż reprezentuje Portugalię. Obie ekipy zmierzą się dwukrotnie, najpierw w Norwegii, a potem w ojczyźnie Portugalczyka. Poza samym wynikiem najciekawsze będzie to, który ze snajperów różnych pokoleń zdobędzie więcej bramek.

Warto dodać, że emocji nie brakuje też poza futbolem. Kibice tenisa znajdą najświeższe materiały w naszym dziale z relacjami z tenisa.

Ostatni taniec Messiego

Lionel Messi in the Argentina Kit on the Pitch

Największe wzruszenia przyniesie jednak pożegnanie Lionela Messiego z reprezentacją Argentyny. Lionel Scaloni powołał go na mecze z Boliwią, Burkina Faso oraz Beninem, a to właśnie starcie z tym ostatnim, 6 października w Buenos Aires, będzie ostatnim występem kapitana w narodowych barwach. Dla kibiców zastanawiających się, kiedy Euro piłka nożna czy inne wielkie imprezy ponownie zobaczą go na boisku, odpowiedź jest już jasna. Szczegóły przekazał prezes argentyńskiej federacji Claudio Tapia:

«Po rozmowie z Lionelem Scalonim postanowiliśmy powołać najlepszego piłkarza świata, symbol naszej reprezentacji, naszego kapitana Lionela Andresa Messiego, aby mógł godnie pożegnać się z drużyną 6 października w Argentynie.»

Okiem eksperta

Ta przerwa reprezentacyjna to rzadka okazja, by w krótkim czasie zobaczyć aż tylu wielkich trenerów i piłkarzy w nowych rolach. Debiuty Kloppa i Zidane’a oraz starcie Anglii z niepokonaną Hiszpanią mogą wyznaczyć kierunek na cały nadchodzący cykl. Największą wartość emocjonalną ma jednak pożegnanie Messiego, które zamknie pewną epokę w światowym futbolu. Najbliższe tygodnie pokażą, którzy z nowych selekcjonerów od razu ułożą sobie pracę, a którzy zderzą się z presją.

Real Madryt wygrał SuperPuchar Euroligi po zaciętym finale z Olympiacosem, zwyciężając 93-89. O losach trofeum przesądziły skuteczność z gry oraz przewaga pod tablicami, a nie efektowne akcje. Hiszpanie prowadzili przez ponad 31 minut, przetrwali późną trójkę Evana Fourniera i dopięli swego układaniem Andresa Feliza w ostatnich sekundach. Mimo sporej liczby strat kluczowe statystyki drużynowe wyraźnie przechyliły się na ich korzyść.

Jak potoczył się finał

Real Madryt od początku narzucił swój rytm, wygrywając pierwszą kwartę 24-15 dzięki trójkom Sergia Llulla i Facunda Campazza. Olympiacos odpowiedział w drugiej odsłonie, biorąc ją 28-23 za sprawą Sashy Vezenkova i Jeana Montero, i na przerwę schodził przy stanie 47-43. Trzecia kwarta należała do Greków (29-28), lecz po trzydziestu minutach prowadzenie 75-72 wciąż należało do ekipy, jaką jest Real Madryt koszykówka. Rywalizacja pozostawała otwarta niemal do samego końca.

Nerwowa końcówka i akcja na wagę trofeum

Czwarta kwarta zamieniła się w grę na faule, rzuty wolne i pojedyncze celne akcje. Campazzo z linii wyprowadził Real na prowadzenie, po czym Fournier trafił dwie późne trójki, drugą na 91-89. Madryt nie drgnął, a Feliz wdarł się pod kosz i trafił na sekundę przed końcem, ustalając wynik na 93-89. Ostatecznie Hiszpanie prowadzili łącznie przez ponad 31 minut, podczas gdy Olympiacos był na czele zaledwie przez cztery i pół minuty.

Facundo Campazzo of Real Madrid with the Ball at the Euroleague SuperCup in Abu Dhabi

Po meczu trener Pedro Martínez nie krył radości z pierwszego trofeum sezonu:

«Jestem bardzo szczęśliwy, że zdobyliśmy ten tytuł. Bardziej docenia się takie zwycięstwo, gdy pokonuje się wielkie zespoły, a w tym turnieju było czterech najlepszych w Europie.»

Statystyki, które przechyliły szalę

Największą różnicę zrobiła gra za dwa punkty, w której Real był znacznie skuteczniejszy od rywala. To właśnie wykończenia spod kosza zniwelowały grecką przewagę z linii rzutów wolnych i ich aktywną obronę. Zza łuku panowała za to niemal równowaga, więc o losach meczu przesądziła gra w bliskim dystansie. Kibice, którzy śledzili koszykówka mężczyzn wyniki tego finału, szybko dostrzegli, gdzie leżał klucz do zwycięstwa.

An Olympiacos Player Passes Against the Real Madrid Defense at the Euroleague SuperCup

Real rozstrzygnął spotkanie również pod tablicami, gdzie miał wyraźną przewagę, zwłaszcza w defensywie. Zamykał rywalom drogę do drugich szans i lepiej dzielił się piłką, choć zapłacił za to sporą liczbą strat. Olympiacos przechwytywał piłki i zamieniał błędy na szybkie serie, ale brakowało mu skuteczności, by w pełni to wykorzystać. Publikowane po meczu wyniki na żywo koszykówka tylko potwierdziły, jak wyrównana bywała ta rywalizacja.

Kilka liczb najlepiej oddaje przebieg finału:

Emocji w sporcie nie brakuje zresztą nie tylko na parkietach. Fani rakiet i kortów znajdą osobne relacje w naszym dziale z newsami z tenisa.

Wyróżniający się zawodnicy

Po stronie Realu punkty rozłożyły się równomiernie. Timothe Luwawu-Cabarrot zdobył 12 oczek z dwiema trójkami, Jantunen i Pradilla dorzucili po 11, a Maledon dołożył 10 punktów oraz 6 asyst. Feliz zapisał na koncie 11 punktów i decydującą akcję, natomiast Edy Tavares i Gabriel Deck imponowali pracą pod tablicami mimo skromnego dorobku punktowego. Taką dyspozycję najlepiej doceniali ci, którzy oglądali koszykówka na żywo live.

Walter Tavares of Real Madrid with an Award at the Euroleague SuperCup Ceremony

W ekipie Olympiacosu najskuteczniejszy był Sasha Vezenkov z 22 punktami, pięcioma zbiórkami i dwoma przechwytami. Bardzo efektywny pod koszem okazał się też Donta Hall, a Evan Fournier dorzucił 14 oczek z trzema trójkami. Energii z ławki dostarczył Jean Montero, natomiast Codi Miller-McIntyre błysnął dziewięcioma asystami, choć Grekom zabrakło kilku takich podań zamienionych na punkty spod kosza. Dziesięć punktów przy komplecie rzutów za dwa dołożył też Tyson Ward.

Okiem eksperta

Dla Realu ten triumf to znakomite otwarcie sezonu, oparte na zrównoważonym ataku, elitarnej skuteczności za dwa punkty i spokoju w kluczowych momentach. Zdobyte trofeum sprawia, że hiszpańska ekipa już na starcie ustawia się wysoko w hierarchii, jaką pokazuje koszykówka tabela nowego sezonu. Olympiacos zrobił wiele dobrze, wygrywając dwie kwarty i zmuszając rywala do licznych strat, ale zawiódł w wykończeniu akcji i przy defensywnych zbiórkach. To akurat elementy do poprawienia, więc grecki zespół ma powody do optymizmu.

Dla kibiców, którzy stawiają typy koszykówka, taki finał to zapowiedź wyrównanej i emocjonującej rywalizacji przez cały sezon. Real potwierdził rolę faworyta, ale Olympiacos udowodnił, że stać go na walkę jak równy z równym. Obie ekipy pokazały, że o najważniejsze trofea powalczą do samego końca.

Po niemal dekadzie przerwy UFC wróciło do Los Angeles i od razu urządziło wieczór, który wykreował nowe gwiazdy. Gala UFC 331 dostarczyła emocji na wielu frontach, a jej echa jeszcze długo będą wracać w dyskusjach kibiców. Główne pytanie brzmiało, czy pierwsze zwycięstwo Joshuy Vana nad Alexandre Pantoją było przypadkiem, czy dowodem nowej dominacji. Odpowiedź, jakiej udzielił mistrz, okazała się jednoznaczna.

Joshua Van rozwiał wszelkie wątpliwości

Van w rewanżu pokazał, że jest prawdziwym mistrzem i fascynującą postacią na szczycie jednej z najbardziej elektryzujących dywizji. Cała UFC relacja z tego pojedynku potwierdziła, że 24-latek z Mjanmy nie znalazł się na tronie przez przypadek. Zawodnik ponownie udowodnił, że potrafi wygrywać nawet wtedy, gdy rywal narzuca własny scenariusz i spycha go do parteru. To właśnie umiejętność wychodzenia z trudnych sytuacji odróżnia go dziś od reszty stawki.

Sam mistrz nie krył satysfakcji, odpowiadając wątpiącym:

«Wielu mówiło, że za pierwszym razem wygrałem przypadkiem. Teraz spróbujcie we mnie wątpić.»

Wzorcowa obrona pasa

Podobnie jak przy pierwszej obronie przeciwko Tatsuro Tairze, Van zachował zimną krew, gdy lądował na macie. Sprawnie ograniczał obrażenia, szybko wracał do pionu i rozumiał, że każdą sekundę w stójce musi wykorzystać maksymalnie. Z czasem coraz skuteczniej neutralizował sprowadzenia i karał Pantoję długimi seriami ciosów, a jego konsekwentna praca na korpus przynosiła efekty w końcówce. To sprawiło, że waga musza UFC zyskała mistrza, którego pojedynki chce się oglądać.

Joshua Van and Alexandre Pantoja Trade Punches in the UFC 331 Main Event

Ten występ nie tylko rozwiał pytania o pozycję Vana, ale też ustawił go w gronie zawodników z etykietą absolutnego hitu. Kolejny raz zgarnął bonus za najlepszą walkę wieczoru i dorzucił poważnego kandydata do starcia roku. Jeszcze rok temu brzmiałoby to nierealnie, lecz dziś Amerykanin z Mjanmy pędzi w stronę statusu jednej z największych gwiazd organizacji. Przy tak długiej perspektywie kariery może z czasem stać się nawet legendą dywizji.

Waga musza rozpalona do czerwoności

Dodatkowych emocji dostarcza fakt, że cała dywizja przeżywa właśnie prawdziwy rozkwit i nic nie zapowiada jego końca. Konkurencja jest gęsta, a chętnych do walki o pas nie brakuje ani wśród młodych, ani wśród doświadczonych zawodników. Nawet pokonany Pantoja wciąż pozostaje groźnym rywalem, który szybko może wrócić do gry o czołowe pozycje. Trudno dziś wskazać kandydata, który byłby dla mistrza zupełnie bez szans.

Dywizja muszej wagi aż kipi od talentów gotowych włączyć się do walki o tytuł:

Taka mieszanka doświadczenia i świeżej krwi sprawia, że najbliższe miesiące w tej kategorii zapowiadają się wyjątkowo gorąco. Dla mistrza oznacza to jednak nieustanną presję i konieczność bronienia pozycji w niemal każdym starciu.

Tsarukyan wskazał się na następcę

W wadze lekkiej najgłośniej zrobiło się za sprawą Armana Tsarukyana, który brutalnie rozprawił się z Mauricio Ruffym u schyłku pierwszej rundy. Ormianin przedłużył zwycięską serię do sześciu walk i praktycznie nie zostawił rywalom argumentów w wyścigu do tytułu. Choć waga lekka UFC słynie z głębi, po takim występie trudno wskazać kogoś przed nim w kolejce.

Arman Tsarukyan Celebrates a Win Emotionally in the UFC Cage

Co ciekawe, przez większość starcia Tsarukyan nie mógł sprowadzić rywala do parteru i wykorzystać przewagi w zapasach. Nie miało to jednak znaczenia, bo tuż przed końcem rundy posłał Brazylijczyka na deski serią potężnych łokci. Zawodnik doskonale wiedział, że potrzebuje efektownego zwycięstwa, by powalczyć o pas, i dokładnie takie zapewnił. Publikowane później UFC wyniki walk tylko podkreśliły, jak jednoznaczne było to zakończenie.

Kto powinien dostać szansę na pas

Sprawa nie jest jednak prosta, bo wciąż nie wiadomo, co dalej zrobi mistrz Justin Gaethje. Dopóki jego plany są niejasne, dyskusja o pretendencie przypomina stawianie wozu przed koniem. Mimo to rankingi UFC dość wyraźnie wskazują dziś faworyta, a jedyną realną alternatywą dla Tsarukyana wydaje się Ilia Topuria, którego droga po rewanż nie wygląda przekonująco. Były mistrz nie rządził zresztą długo, bo pas zdobył zaledwie przed rokiem, a jego jedyną obroną było właśnie starcie z Gaethjem.

Poza czystą sportową logiką Ormianin bywa jednak problematyczny również poza oktagonem. Wycofał się w ostatniej chwili przed pierwszą szansą na pas, uderzył głową Dana Hookera na ceremonialnym ważeniu i regularnie balansuje na granicy awantury. Mimo to sześć zwycięstw z rzędu oraz bilans jedenastu wygranych i jednej porażki w ostatnich dwunastu walkach robią wrażenie. Z takim dorobkiem jako mistrz UFC w wadze lekkiej byłby w pełni zasłużonym scenariuszem.

Prospekt nie zawsze dowozi

Kariera w klatce raz po raz przypomina, że nawet największe talenty muszą najpierw coś udowodnić. Wygrywanie na tym poziomie jest wyjątkowo trudne, nawet jeśli wszyscy wróżą komuś świetlaną przyszłość. Nic nie zastąpi doświadczenia, a w oktagonie faworyt zawsze może przegrać. Widać to zwłaszcza dziś, gdy publiczność nie chce już cierpliwie czekać, aż wielkie talenty wypracują sobie pozycję na zapleczu.

Sean Sharaf Celebrates a Win in the UFC Octagon

Tę prawdę brutalnie potwierdziło jedno uderzenie, gdy Sean Sharaf uśpił Gable’a Stevesona czystym lewym sierpowym już po 12 sekundach walki na głównej karcie. Nie był to przypadkowy cios, lecz świetny kontratak na przespieszone i zbyt szerokie zagranie rywala. To pokazało, że nawet najlepsi zawodnicy UFC nie mogą lekceważyć nikogo, bo naprzeciwko zawsze stoi ktoś zdolny zepsuć im wieczór. Brak rutyny w takich momentach potrafi kosztować całą walkę.

Emocji w ten weekend nie brakowało zresztą nie tylko w oktagonie. Fani innych dyscyplin znajdą osobne relacje w dziale z newsami piłkarskimi.

Szybkie strzały z karty

Reszta zestawienia również dostarczyła sporo treści, a niektóre pojedynki zasługują na osobny akapit. Cała UFC karta obfitowała w szybkie zakończenia i mocne akcenty. Warto odnotować kilka najważniejszych wyników:

Najlepsze lata Pitbulla są już za nim, lecz jego nowa wersja wciąż może być poważnym zagrożeniem w stawce, jaką tworzy waga piórkowa UFC. Emocjonalna reakcja Very, który po zwycięstwie padł na kolana, przypomniała z kolei o ludzkiej stronie tego sportu, bo na wygraną czekał aż trzy lata. Osobnego komentarza wymaga za to walka Alonza Menifielda, który kontynuował pojedynek z otwartym złamaniem kciuka. Z jednej strony to dowód niezwykłej odporności, z drugiej pytanie, dlaczego sędzia i sekundanci nie przerwali walki wcześniej.

Sporo dzieje się też w kategorii, jaką jest waga średnia UFC, gdzie Ryan Gandra staje się realnym problemem dla rywali. Po raz drugi z rzędu wywołał jednak do walki Israela Adesanyę, choć bardziej opłacalny byłby dla niego inny, mniej ryzykowny wybór. Z kolei Casey O’Neill po roku przerwy spowodowanej kontuzją kolana wróciła na zwycięską ścieżkę, ma już trzy wygrane z rzędu, a wkrótce skończy dopiero 29 lat i zdążyła rzucić wyzwanie Maycee Barber. Zagadką pozostaje Joanderson Brito, który po świetnych występach potrafi też rozczarować, ale w 2027 roku może okazać się czarnym koniem swojej dywizji.

Co przed nami: gala w Nowym Jorku

Podczas transmisji ogłoszono skład UFC 334 w Madison Square Garden w listopadzie i zapowiada się on wyśmienicie. W walce wieczoru o pas kategorii, jaką jest waga kogucia UFC, zmierzą się wreszcie Kayla Harrison i Amanda Nunes. W głównym starciu stawką będzie mistrzostwo wagi ciężkiej, którego Ciryl Gane broni przeciwko Joshowi Hokitowi.

Two Female UFC Fighters Face Off at the Pre Fight Press Conference

Część kibiców zaprotestuje przeciwko uznaniu Gane’a za niekwestionowanego mistrza, zwłaszcza że to on odpowiada za pauzę Toma Aspinalla. Tak jednak działa ten sport, gdy dotychczasowy czempion nie może walczyć, a tymczasowy mistrz zostaje wyniesiony na szczyt. Inni skrytykują szybki awans Hokita, który sięga po pas, choć nie zmierzył się z najgroźniejszymi rywalami dywizji. Kolejne UFC gale pokażą, czy taka polityka faktycznie przyciąga większą publiczność niż inne opcje.

Sam Hokit jest przy tym magnesem na uwagę, a w zestawieniu ze spokojnym Gane’em staje się to realnym atutem marketingowym. Największy żal może mieć Alexander Volkov, który przy dyskusyjnym werdykcie przegrał z Francuzem na UFC 310, choć akurat to nie jest winą Hokita.

Podobnie jak w klatce, sporo dzieje się też na parkietach. Najświeższe materiały zebraliśmy w dziale z relacjami z koszykówki.

Okiem eksperta

UFC 331 potwierdziło, że organizacja najlepiej czuje się tam, gdzie sport spotyka się z show. Van i Tsarukyan wyrośli na twarze najbliższych miesięcy, a upadek Stevesona przypomniał, że w tym biznesie nie ma żadnych gwarancji. Dla kibiców, którzy stawiają UFC typy, takie wieczory to prawdziwa kopalnia emocji i niespodzianek. Najbliższe tygodnie pokażą, którzy z tych zawodników utrzymają rozpęd, a którzy zderzą się z rzeczywistością.

Jedno jest pewne: po takim wieczorze apetyt kibiców na kolejne gale tej rangi tylko wzrósł.

Ryan Garcia potrzebował zaledwie dwóch rund, by rozprawić się z Conorem Bennem i pewnie obronić mistrzowski pas WBC w wadze półśredniej. Amerykanin dał efektowny popis, po którym coraz trudniej nie traktować go jak poważnego pretendenta do miana najlepszego. Cała walka była jednak przede wszystkim gigantycznym wydarzeniem medialnym, a nie klasycznym starciem równych sobie rywali. To jeden z tych pojedynków, w których szum wokół ringu potrafi przyćmić samą rywalizację.

Najbardziej medialny plakat 2026 roku

Starcie Garcii z Bennem od początku było zderzeniem dwóch potężnych bokserskich marek. Według szefa organizacji Zuffa Boxing, Dany White’a, który współtworzył widowisko w Las Vegas, samo promo obejrzano ponad 80 mln razy. Podczas gdy Tyson Fury i Anthony Joshua wciąż spierają się o miejsce swojej walki, ci dwaj skleili najgłośniejszy plakat sezonu. Nic dziwnego, że boks walki tej rangi przyciągają dziś uwagę daleko poza sportowymi mediami.

Kręte drogi do wielkiego pojedynku

Sama obecność obu w tak prestiżowym starciu budziła zresztą pytania. Garcia sięgnął po pas w walce z Mario Barriosem wbrew sportowej logice, bo wcześniej, w 2024 roku, dostał roczną dyskwalifikację za doping, a po powrocie bez szans przegrał z Rolando Romero, lądując na deskach. Jego kilkanaście milionów obserwujących w mediach społecznościowych okazało się jednak wielokrotną przepustką do walk o tytuł. Widać, że dziś liczy się nie tylko boks zawodowy ostatnie walki, ale i medialny zasięg zawodnika.

Ryan Garcia and Conor Benn Face Off Before the Fight

Wątpliwości budził też dorobek Benna, jednego z najmocniej promowanych brytyjskich pięściarzy, który nigdy nie zdobył mistrzowskiego pasa. Jego zwycięstwa nad podstarzałymi rywalami, w tym 37-letnim Chrisem Algierim czy wyniszczonym wagą 36-letnim Chrisem Eubankiem, trudno uznać za mocne argumenty. W drodze na szczyt pomogły mu nazwisko ojca, legendarnego Nigela Benna, lobbing Turki Al-Sheikha oraz przejście do Zuffa Boxing za 15 mln USD za samo wejście do ringu.

Piekielna waga i gry umysłowe

Największe emocje przed walką budziła jednak waga. Do 2025 roku Garcia boksował w niższych dywizjach, a Benn od ponad czterech lat nie występował w półśredniej, mierząc się choćby z dużo większym Eubankiem. Dlatego przejście przez najcięższą redukcję w karierze było dla Brytyjczyka prawdziwą męką, o czym mówił wprost. Takie kategorie wagowe boks i związane z nimi wyrzeczenia bywają trudniejsze niż sama walka.

Ryan Garcia Lands a Punch on Conor Benn During the Boxing Bout

«Czułem się, jakby ściągnięto mnie na dno piekła, gdzie walczyłem z Szatanem, a potem Bóg przywrócił mnie do życia. Zbicie wagi to najtrudniejsza rzecz, jaką robiłem. Nie zrzucałem tyle od czterech i pół roku, ale nie będę narzekał, skoro płacą mi fortunę za walkę wieczoru o mistrzostwo świata.»

Mimo obaw Benn nie zawiódł i po ważeniu odbił się w imponującym stylu. W ciągu dziesięciu godzin nabrał niemal 15 kg, przekraczając 80 kg, a na nagraniach wyglądał zaskakująco świeżo. Czołowi eksperci nazwali takie manewry z wagą prawdziwymi grami umysłowymi.

Jak Garcia rozbił Benna

W ringu starły się szybkość i finezja z naporem oraz siłą. Choć rok wcześniej Benn boksował nawet w wadze średniej, to właśnie Garcia górował nad nim warunkami fizycznymi, mając przewagę w zasięgu ramion i wzroście. Ta różnica szybko ułożyła cały scenariusz pojedynku, który kibice śledzili na boks na żywo z zapartym tchem. Brytyjczyk próbował skracać dystans, ale Amerykanin trzymał go na wyciągnięcie przedniej ręki i raził precyzyjnymi ciosami z bliska.

Conor Benn on the Canvas After a Knockdown with Ryan Garcia Behind

Już w drugiej odsłonie było po walce. Garcia posłał rywala na deski prawym sierpowym, a następnie dobił go przy linach. Sędzia przerwał pojedynek, choć decyzja mogła wydać się pośpieszna, bo Benn wciąż stał i próbował unikać ciosów. Tym samym Garcia potwierdził, że pas WBC boks wciąż pozostaje w jego rękach.

Co dalej z Garcią

Po tak dojrzałym występie Garcia ma przed sobą wyjątkowo szeroki wybór kolejnych rywali:

Dziś największym faworytem do kolejnego pojedynku wydaje się Devin Haney. Ich pierwsze starcie z 2024 roku, którego boks wyniki obiegły cały świat, było prawdziwym spektaklem, bo Garcia wygrał, trzykrotnie posyłając rywala na deski, zanim rezultat anulowano po pozytywnym teście antydopingowym. Rewanż wciąż ma więc zarówno sens, jak i realny popyt.

Warto dodać, że w organizację tego widowiska mocno zaangażował się Dana White, znany przede wszystkim ze świata MMA. Fani jego drugiej dyscypliny znajdą osobne relacje w naszym dziale z newsami z UFC.

Okiem eksperta

Zwycięstwo nad Bennem to dla Garcii przede wszystkim odbudowa wizerunku po nierównym okresie w karierze. Amerykanin pokazał, że przy odpowiednim rywalu potrafi zachwycić klasą i szybkością, choć prawdziwym testem będą dopiero starcia z czołówką. Dla całej dyscypliny takie boks wiadomości są łakomym kąskiem, bo łączą sport z medialnym show. Pytanie tylko, czy po tym popisie Garcia sięgnie po naprawdę wymagającego przeciwnika.

Todd Boehly, współwłaściciel Chelsea, oficjalnie kończy współpracę z klubem i zamyka jeden z najbardziej burzliwych rozdziałów w dziejach londyńczyków. Do zespołu trafił cztery lata temu i po epoce Romana Abramowicza wyrósł na jego główną twarz. To, co jeszcze niedawno funkcjonowało wyłącznie jako medialny przeciek, potwierdziło już oficjalne oświadczenie. Paradoks polega na tym, że dla drużyny niewiele się przez to zmieni, bo prawdziwa władza dawno trafiła w inne ręce.

Kres głośnego rozdziału

Boehly w mgnieniu oka stał się najbardziej rozpoznawalną i najczęściej komentowaną figurą Chelsea. Z początku nie brakowało obaw, że klub zejdzie u niego na dalszy plan, skoro w USA prowadzi baseballowy Los Angeles Dodgers i szereg innych sportowych przedsięwzięć. Rzeczywistość okazała się inna, bo Amerykanin z zaangażowaniem wszedł w bieżące sprawy zespołu. Dla wielu odbiorców, którzy śledzą piłka nożna wiadomości sportowe, to właśnie on przez lata uosabiał nowe otwarcie na Stamford Bridge.

Todd Boehly Celebrates a Chelsea Win in the Conference League

W pożegnalnym oświadczeniu Amerykanin postawił na ciepły ton:

«Zaszczytem było dla mnie pełnić funkcję przewodniczącego rady dyrektorów klubu piłkarskiego Chelsea. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy pomogli zapewnić klubowi świetlaną przyszłość, w tym angielskiej Premier League, sztabowi szkoleniowemu i zawodnikom, utalentowanemu kierownictwu i personelowi Chelsea, a także oddanym kibicom.»

Transferowe eksperymenty

Rządy Boehly’ego zaczęły się od pożegnania dawnych dyrektorów, w tym Mariny Granowskiej i Petra Čecha. Nowych nie spieszył się mianować, bo transferami zajął się osobiście, tłumacząc to chęcią lepszego poznania futbolu, który zna każdy oglądający piłka nożna mecze na żywo. Efekt był rozczarowujący, bo Raphinha i Koundé wybrali Barcelonę, a rozmowy z Dembélé spełzły na niczym. Udało się za to sprowadzić Aubameyanga na prośbę trenera, choć Thomasa Tuchela zwolniono zaledwie tydzień po zamknięciu okna transferowego.

Wizerunkowe wpadki

Pierwsze lata Boehly’ego zakończyły się sportową i wizerunkową porażką. Londyńczycy spadli aż na dwunaste miejsce w Premier League, a kolejny sezon skończyli szóści, znów bez awansu do rozgrywek piłka nożna Liga Mistrzów. Do mediów przeciekały przy tym zaskakujące historie, jak rzekoma propozycja, by Tuchel przeszedł na niemożliwe ustawienie 4-4-3 z dodatkowym zawodnikiem. Największe zdziwienie budziły jednak publiczne pomysły samego właściciela.

Chelsea Fans with an Anti Eghbali Poster Outside Stamford Bridge

Najbardziej zapamiętano kilka jego pomysłów i zachowań:

Dlaczego jego odejście niewiele zmieni

Mogłoby się wydawać, że rozstanie z tak kontrowersyjną postacią to ulga dla zespołu, ale w praktyce zmieni się niewiele. Klubem od dawna zarządzał bowiem drugi współwłaściciel, Behdad Eghbali, z którym Boehly popadł w konflikt ponad dwa lata temu. Dla wielu osób, dla których piłka nożna i liga angielska to codzienna lektura, prawdziwym decydentem był od dawna właśnie ten drugi. Obaj próbowali zresztą odkupić od siebie udziały, by przejąć pełnię władzy.

Chelsea Fans March in Protest Against the Club Owners

Ich rywalizacja sięgnęła nawet obsady ławki, bo to Boehly forsował zatrudnienie Mauricia Pochettino, a Eghbali później nalegał na jego zwolnienie. Od ponad roku sygnały z klubu wskazywały, że stery przejął właśnie Eghbali, mimo że Boehly formalnie pozostawał przewodniczącym rady. Czuli to również kibice, którzy podczas protestów kierowali niezadowolenie przede wszystkim w jego stronę. Nowy trener Xabi Alonso był zresztą wyborem Eghbalego, więc nie musi obawiać się o swoją pozycję po tym pożegnaniu.

Choć historia Boehly’ego to temat czysto piłkarski, emocji w sporcie nie brakuje też gdzie indziej. Fani parkietów znajdą osobne relacje w naszym dziale z newsami z koszykówki.

Okiem eksperta

W świecie futbolu mało kto cieszy się dobrą opinią, bo piłkarze, agenci, dziennikarze i właściciele częściej bywają krytykowani niż chwaleni. Nawet na tym tle Boehly wyraźnie się wyróżniał, i to niekoniecznie w pozytywnym sensie. Dla kibiców, którzy codziennie sprawdzają piłka nożna wyniki z wczoraj, jego era zapisze się raczej jako pasmo chaosu niż sukcesów. Trudno oczekiwać, by fani Chelsea mieli za nim tęsknić.

Euroliga ogłosiła pakiet zmian i doprecyzowań w przepisach, które obejmą inauguracyjny SuperPuchar 2026 oraz sezon 2026-27 w Eurolidze i EuroCup. Najważniejsze nowości to przebudowana definicja fazy rzutu oraz zastąpienie faulu niesportowego dwiema osobnymi kategoriami. Rozgrywki potwierdziły też kilka wcześniej przyjętych, autorskich rozwiązań, które różnią się od standardu FIBA. Poniżej zebraliśmy wszystko, co warto wiedzieć przed startem nowego sezonu.

Co dokładnie się zmienia

Sędziowie dostali nowe wytyczne, które mają ujednolicić najczęściej dyskutowane sytuacje. Zmiany dotykają zarówno momentu oddania rzutu, jak i całej filozofii karania kontaktu. Dla kibiców śledzących Euroliga koszykówka oznacza to, że część znajomych zagrań będzie od teraz oceniana inaczej. W praktyce chodzi o to, by te same akcje gwizdano tak samo niezależnie od meczu i arbitra.

Nowa definicja rzutu

Najwięcej uwagi przyciąga przebudowana faza rzutu. Rzut z wyskoku lub inny rzut w ruchu zaczyna się teraz w momencie, gdy zawodnik unosi barki i piłkę w kierunku kosza, przy czym musi znajdować się w strefie ataku, by próba się liczyła. Inaczej oceniane jest wejście pod kosz, bo tam faza rzutu zwykle zaczyna się między linią trzech punktów a obręczą, gdy gracz chwyta piłkę i kontynuuje ruch aż do jej wypuszczenia. Te koszykówka zasady mają zdjąć z sędziów część niejednoznaczności przy najszybszych akcjach.

W praktyce oznacza to, że obrońcy muszą jeszcze uważniej kończyć akcje, bo granica między czystym blokiem a faulem stała się bardziej precyzyjna. Zawodnicy atakujący zyskują z kolei jasność, od którego momentu przysługuje im ochrona rzutu. To drobna z pozoru zmiana, która potrafi jednak przesądzić o kluczowych punktach w końcówce.

Nowe wskazówki obejmują też konkretne przypadki:

Faule techniczne w dwóch kategoriach

Faule techniczne podzielono teraz na dwie grupy, co zmienia sposób ich liczenia do dyskwalifikacji. To rozróżnienie ma duże znaczenie w gorących końcówkach, bo najbardziej napięte koszykówka mecze często rozstrzyga kilka decyzji sędziowskich. Podział prezentuje się następująco:

Nowy podział porządkuje przede wszystkim to, co realnie kończy udział zawodnika w meczu, a co jest jedynie sygnałem ostrzegawczym dla drużyny. Dzięki temu zarówno gracze, jak i trenerzy lepiej wiedzą, gdzie leży granica ryzyka.

Koniec faulu niesportowego

Największą rewolucją jest zastąpienie faulu niesportowego dwoma osobnymi rodzajami przewinień. Faul przerywający obejmuje kontakt, który psuje płynność gry i stawia rywala w gorszej sytuacji, ale nie jest na tyle groźny, by uznać go za rażący – klasycznym przykładem jest przerwanie kontrataku lub zatrzymanie zegara w końcówce kwarty. Faul rażący dotyczy z kolei kontaktu, który nie jest normalnym zagraniem koszykarskim albo jest lekkomyślny, brutalny czy niebezpieczny. Obie kary są takie same jak przy dawnym faulu niesportowym, ale tylko rażący liczy się do dyskwalifikacji.

The Euroleague Basketball Logo on a Black Background

Zmieniły się też progi wykluczenia z gry. Zawodnik zostaje zdyskwalifikowany po dwóch technicznych z kategorii 1, dwóch faulach rażących albo po jednym z każdego rodzaju. Trener główny wypada z meczu po dwóch osobistych technicznych z kategorii 1 lub po trzech takich faulach powiązanych z zachowaniem ławki. Dla oglądających koszykówka na żywo to sygnał, że dyscyplina na ławce będzie pilnowana ostrzej niż wcześniej.

Rozdzielenie tych przewinień to ukłon w stronę przejrzystości, bo dotąd jeden termin obejmował bardzo różne sytuacje. Teraz kibice łatwiej zrozumieją, dlaczego jeden kontakt kończy się zwykłym rzutem wolnym, a inny wykluczeniem z parkietu.

Przepisy, które warto znać w tym sezonie

Wiele obowiązujących zasad odróżnia Euroligę od ligi koszykówka NBA oraz od standardu FIBA, choć nie są one nowością tego sezonu. Część z nich funkcjonuje od dawna, lecz wciąż wraca przy spornych decyzjach. Potrafią przez to zaskoczyć nawet stałych obserwatorów rozgrywek.

Warto je odświeżyć, bo najczęściej budzą dyskusje w mediach i wśród kibiców. Serwisy publikujące wiadomości koszykówka co sezon przypominają te niuanse, ponieważ potrafią one przesądzić o losach spotkania. Poniżej najważniejsze z nich:

Wiele z tych sytuacji rozstrzyga dziś system powtórek, który zbliżył decyzje sędziów do tego, co widzą oglądający koszykówka w tv. Stał się on przez to jednym z filarów sędziowania na najwyższym poziomie.

Zmiany w koszykówce to niejedyny wątek rozgrzewający kibiców sportów halowych tej jesieni. Fani lodowych emocji znajdą osobne relacje w naszym dziale z newsami z hokeja.

Okiem eksperta

W dłuższej perspektywie nowe reguły wpłyną na styl gry i zachowanie zespołów. Kierunek zmian jest czytelny, bo widać w nich mniej uznaniowości i twardsze reguły dyscyplinarne. W napiętych końcówkach jeden gwizdek potrafi dziś odwrócić koszykówka wyniki całego spotkania, więc drużyny muszą dostosować się błyskawicznie.

Rozbicie faulu niesportowego oraz podział technicznych powinny ograniczyć spory na parkiecie. Sędziowie zyskali jaśniejsze narzędzia do reagowania i szybszego rozstrzygania trudnych sytuacji. W praktyce koszykówka euroliga i tak zawsze dostarczy kontrowersji, więc nowy sezon szybko zweryfikuje te przepisy w gorączce najważniejszych spotkań.

Złota Piłka zostanie wręczona dopiero 26 października, ale walka o nią rozgorzała już na dobre, i to głównie w mediach. Wobec braku oczywistego faworyta sami kandydaci oraz ich otoczenie ruszyli z ofensywą wypowiedzi, w których przekonują, że to właśnie oni zasługują na nagrodę. Najgłośniej robi się wokół Kyliana Mbappé, Lamine’a Yamala i Harry’ego Kane’a. Cała kampania pokazuje, jak bardzo prestiżowe stało się to indywidualne wyróżnienie.

Medialna ofensywa przed galą

Całe zamieszanie zaczęło się od wywiadu Kyliana Mbappé, który stwierdził, że nikt nie spisał się w minionym sezonie lepiej od niego. Choć gra piłka nożna jest sportem zespołowym, sama Złota Piłka pozostaje wyróżnieniem czysto indywidualnym. Paradoks polega na tym, że napastnik Realu Madryt został królem strzelców kilku najważniejszych rozgrywek, a mimo to nie sięgnął po żadne drużynowe trofeum, co tylko podgrzewa dyskusję.

Mbappé głosowałby na siebie

Francuz nie krył, że sam oddałby głos na siebie, choć przyznaje innym prawo do odmiennego zdania. Jako król strzelców takich rozgrywek jak Liga Mistrzów piłka nożna czuje, że miniony sezon należał właśnie do niego.

Kylian Mbappe Celebrates a Goal for France Next to Ousmane Dembele Дембеле

«Zawsze powtarzałem, że Złotą Piłkę powinien dostawać piłkarz, który wyróżnia się z tłumu. Aspekt zespołowy jest ważny, ale to nagroda indywidualna. W tym sezonie nie było lepszego zawodnika ode mnie, jeśli chodzi o osiągnięcia osobiste. Na kogo bym zagłosował? Na siebie.»

Riposty rywali i głos Dembélé

Słowa Francuza wywołały lawinę reakcji, a szczególnie ciekawa była riposta jego kolegi z PSG, Ousmane’a Dembélé. Mbappé sugerował bowiem, że sam zawsze uchodził za wybrańca, a karierę Dembélé naznaczyły kontuzje. Po niedawnym zwycięstwie paryżan nad Brestem, w którym Dembélé zaliczył efektowną asystę piętą, obrońca tytułu odparł, że nigdy nie był wybrańcem, lecz kimś, kto ciężko pracował i mało mówił. Według doniesień medialnych relacje obu napastników popsuły się tuż przed zgrupowaniem reprezentacji.

Napięcie w szatni klubu celującego w PSG Liga Mistrzów to dodatkowa woda na młyn dla mediów tuż przed galą.

Yamal i jego obóz nie odpuszczają

Do medialnej rywalizacji szybko dołączył Lamine Yamal, który w minionym sezonie wygrał zarówno ligę, jak i mistrzostwa świata. Skrzydłowy, wyraźnie goniący rywali w tym wyścigu, w swojej wypowiedzi wprost wskazał na Mbappé.

«Komu dałbym Złotą Piłkę? Szczerze mówiąc, w tym roku nagroda powinna trafić do mnie. Dla mnie dwoma najlepszymi piłkarzami świata jesteśmy Kylian Mbappé i ja, a każdy, kto ogląda mecze, doskonale to rozumie.»

Za młodym gwiazdorem murem stanęło też jego otoczenie, o czym więcej poniżej. Dla klubu takiego jak Barcelona każdy głos w tej dyskusji, podobnie jak wyniki w Liga Mistrzów Barcelona, ma niebagatelne znaczenie.

Lamine Yamal in the Barcelona Kit on the Pitch

Wokół nagrody uformowały się wyraźne obozy:

Skromny Kane kontra medialny szum

Na tle tej wojny na deklaracje wyróżnia się Harry Kane, który zachowuje się stosunkowo skromnie. Napastnik Bayernu nie nazywa siebie najlepszym, a jedynie wskazuje na liczbę zdobytych bramek. Każdy jego kolejny mecz piłka nożna i tak nie zmieni już nic w kontekście tej edycji nagrody.

Harry Kane Celebrates a Goal in the Bayern Munich Kit in a Champions League Match

«Jestem niesamowicie dumny z tego, jak rozegrałem tamten sezon. Cieszę się, że jestem wśród kandydatów, ale teraz wszystko zależy od głosujących. Dorastałem, oglądając dominację Messiego i Ronaldo. Tylko Messi strzelał więcej, więc sam jestem zaskoczony, że zdobyłem 73 gole.»

Kto zdecyduje o nagrodzie

O tym, kto sięgnie po trofeum, zdecyduje ostatecznie grono stu dziennikarzy, po jednym z każdego kraju z czołowej setki rankingu FIFA. Właśnie dlatego, w świecie, w którym emocje budzi niejeden najdrozszy transfer piłka nożna, głosy wpływowych postaci futbolu potrafią realnie przeważyć szalę. Opinie liderów szatni czy słynnych agentów mają w tym gronie szczególną wagę.

Warto pamiętać, że nowe gole nie mają już znaczenia, bo pod uwagę brany jest sezon zamknięty 31 lipca. Kolejne mecze dziś piłka nożna nie zmienią więc rankingu, a zdaniem bukmacherów faworytem pozostaje Harry Kane.

Ta batalia to zresztą tylko wycinek jesiennych emocji w futbolu. Równolegle sporo dzieje się w europejskich pucharach, które śledzi cała Europa. Najświeższe relacje z tych rozgrywek zebraliśmy w dziale z newsami z Ligi Mistrzów.

Osobno warto zajrzeć także po materiały z relacjami z Ligi Europy, gdzie o kolejne cele walczą inne znane kluby.

Okiem eksperta

Cała ta kampania pokazuje, że o Złotej Piłce coraz częściej decyduje nie tylko boisko, ale i umiejętne budowanie narracji. Mbappé i Yamal grają va banque, licząc, że pewność siebie przełoży się na głosy, podczas gdy Kane stawia na chłodne liczby. Trudno dziś wskazać pewnego zwycięzcę, bo przy braku wyraźnego lidera nawet medialny szum może przechylić szalę. Jedno jest pewne – najbliższe tygodnie przyniosą jeszcze wiele mocnych deklaracji.

Obozy treningowe w całej lidze właśnie ruszają, a wraz z nimi wraca ekscytacja i długa lista pytań przed sezonem 2026-27, który rozpocznie się 29 września. Najgłośniejsze tematy to prośba transferowa Connora Hellebuycka, nierozstrzygnięty kontrakt Quinna Hughesa oraz próba obrony tytułu przez Carolinę Hurricanes. Dochodzi do tego rewolucja w kalendarzu, bo rozgrywki po raz pierwszy od dekad wystartują tak wcześnie. Poniżej zebraliśmy najważniejsze wątki, które warto obserwować.

Bramkarska burza i kontraktowe sagi

Największe napięcie budzą dziś sprawy indywidualne czołowych gwiazd. Zarówno bramkarska niepewność w Winnipeg, jak i przeciągające się negocjacje w Minnesocie mogą zaważyć na starcie kilku drużyn. To właśnie takie historie najmocniej rozgrzewają hokej NHL jeszcze przed pierwszym wbiciem krążka.

Hellebuyck chce odejść z Winnipeg

Connor Hellebuyck, jeden z najlepszych bramkarzy świata, wciąż pozostaje zawodnikiem Winnipeg Jets i ma stawić się na obozie. Pod koniec sierpnia publicznie poprosił jednak o transfer, przyznając, że prywatnie zgłaszał taką wolę już kilka miesięcy wcześniej. Zdaniem 33-latka rozstanie to najlepsza droga dla niego i jego rodziny, a brak ruchu przed sezonem może uczynić całą sytuację nie do utrzymania. Trzykrotny zdobywca trofeum Vezina jest w trakcie siedmioletniej umowy wartej 59,5 mln USD, ze średnią 8,5 mln USD za sezon.

Bramkarza łączono już z Caroliną Hurricanes, Buffalo Sabres, Utah Mammoth oraz New Jersey Devils. Kibice śledzący wyniki hokej doskonale wiedzą, że taki transfer mógłby przemodelować walkę o czołowe lokaty w całej konferencji.

Kontrakt Quinna Hughesa trzyma Minnesotę w napięciu

Obrońca Minnesoty Wild może podpisać nową umowę od początku lipca, ale przez zmiany w porozumieniu zbiorowym maksymalny kontrakt skrócił się z ośmiu do siedmiu lat. Zawodnik ma szansę zostać drugim graczem ligi z pułapem 20 mln USD za sezon, po tym jak obrońca Colorado Avalanche Cale Makar podpisał rekordową ośmioletnią umowę wartą 163,2 mln USD, ze średnią 20,4 mln USD. Hughes zapewnił, że nie spieszy się z decyzją i zrobi to we własnym tempie, nie zdradzając publicznie swoich oczekiwań. Sam przyznaje jednak, że widzi swoją przyszłość w klubie i pozostaje w stałym kontakcie ze swoim agentem oraz dyrektorem generalnym Billem Guerinem.

Quinn Hughes Puts On a Vancouver Canucks Jersey at the NHL Draft

Nawet jeśli obrońca twierdzi, że sprawa nie będzie mu ciążyć, niepewność wokół tak ważnego zawodnika może subtelnie wpłynąć na całą drużynę. Im szybciej negocjacje się zakończą, tym spokojniej Wild wejdą w nowy sezon, a ich pozycja w tabela hokej będzie w dużej mierze zależeć właśnie od formy Hughesa.

Rewolucja w kalendarzu: sezon na 84 mecze

Jedną z największych nowości jest rozszerzenie rozgrywek do 84 spotkań, co odczują wszyscy – od gwiazd po młodzież i sztaby szkoleniowe. Po raz pierwszy mecze ligowe w Ameryce Północnej odbędą się już we wrześniu, a to dopiero drugi raz w historii, gdy sezon startuje przed październikiem. To zarazem trzeci taki sezon w ponad stuletniej historii, więc cała hokej liga szykuje się na najdłuższą kampanię od ponad trzech dekad. Krótszy obóz i wcześniejszy start wymuszają zupełnie inne przygotowania.

Zmiany dotkną również okresu przedsezonowego, bo każda drużyna rozegra tylko cztery sparingi zamiast sześciu. Oznacza to mniej okazji dla debiutantów i graczy z pogranicza składu, by powalczyć o miejsce w kadrze. Wracający zawodnicy muszą wystąpić w co najmniej dwóch takich spotkaniach, a same hokej mecze kontrolne staną się przez to jeszcze cenniejsze. Ubędzie także tradycyjnych dni treningowych.

Ciekawostką jest to, że ostatni raz przed październikiem liga grała w sezonie 2007-08, gdy Anaheim Ducks i Los Angeles Kings zmierzyli się w dwóch spotkaniach w Londynie. Tegoroczny, jeszcze wcześniejszy start to więc rzadkość na dużą skalę.

Debiut roku i głośny powrót za bandą

Sezon 2026-27 to również historie o ludziach, na których skupią się wszystkie kamery. Z jednej strony mamy najbardziej wyczekiwanego debiutanta, z drugiej kontrowersyjny powrót doświadczonego trenera. Oba wątki będą jednymi z najczęściej komentowanych w całym NHL hokej przez najbliższe tygodnie.

Gavin McKenna pod presją Toronto

Numer jeden draftu 2026 musi teraz udowodnić, że zasługuje na entuzjazm, z jakim przyjęło go Toronto Maple Leafs. Każdy ruch 18-latka podczas pierwszego obozu będzie opisywany, analizowany i oceniany. Zawodnik, który poprzedni sezon spędził na Penn State, mieszka u Johna Tavaresa, a wsparciem służy mu też kapitan zespołu Auston Matthews – obaj byli w przeszłości pierwszymi wyborami draftu.

A Toronto Maple Leafs Draft Pick Speaks to the Media at the NHL Draft

Pod wodzą nowego trenera Jima Hillera McKenna ma pełnić w drużynie istotną rolę, a jego kolejne występy będą wyczekiwane jak mało które hokej na żywo wyniki.

Powrót Mike’a Babcocka do Edmonton

Edmonton Oilers zatrudniło Babcocka latem, po tym jak 63-latek został oczyszczony z zarzutów przez wewnętrzne śledztwo ligi. Trener nie prowadził zespołu w najwyższej klasie od 2019 roku, a jego wcześniejsza przygoda z Columbus Blue Jackets zakończyła się po kilku tygodniach wśród kontrowersji. Do powrotu namówiły go gwiazdy Oilers, w tym Connor McDavid i Leon Draisaitl, którzy publicznie wyrazili poparcie dla tej decyzji. Cały sezon spędzi pod lupą, choć presja nie jest niczym nowym ani dla niego, ani dla drużyny walczącej o hokej final.

Pretendenci do Pucharu Stanleya

Nowy sezon to także pytania o najmocniejsze zespoły ligi. Kilka drużyn wchodzi w rozgrywki z jasno określonym celem, jakim jest gra o najwyższe cele. Właśnie one będą głównymi kandydatami do fazy hokej play off i finałowych bojów.

Carolina broni tytułu

Wszystko wskazuje na to, że Hurricanes są gotowi na obronę mistrzostwa. Zespół przystępuje do obozu praktycznie w tym samym składzie, w którym sięgnął po Puchar Stanleya, wygrywając decydujący mecz z Vegas Golden Knights w Las Vegas. Do Raleigh wróciła cała dwudziestka zawodników z tego spotkania, a jedynym pewnym ubytkiem jest bramkarz Frederik Andersen, który przeniósł się do Edmonton. Znaki zapytania dotyczą obrońcy Alexandra Nikishina oraz napastnika Setha Jarvisa, który wraca do zdrowia po operacji barku.

Historia sprzyja takim próbom, bo trzy ostatnie zespoły broniące tytułu – Pittsburgh Penguins, Tampa Bay Lightning i Florida Panthers – potrafiły powtórzyć sukces. Kibice, którzy śledzą live hokej, szybko przekonają się, czy Carolina dołączy do tego grona.

Bracia Tkachuk łączą siły w Florydzie

Matthew i Brady Tkachuk zagrają w tym sezonie razem w Florida Panthers, co daje trenerowi Paulowi Maurice’owi mnóstwo taktycznych możliwości. Już na obozie okaże się, czy obaj wystąpią w jednym ataku i w tej samej przewadze, czy raczej zostaną rozdzieleni dla lepszego rozłożenia sił. Do dyspozycji będzie też wyleczony Aleksander Barkov oraz mocna czołówka z Samem Reinhartem, Carterem Verhaeghem i Samem Bennettem. Bracia grali już razem w reprezentacji USA podczas igrzysk w 2026 roku, gdy Amerykanie sięgnęli po złoto po raz pierwszy od 1980 roku.

Brady Tkachuk in the Ottawa Senators Jersey on the Ice in an NHL Game

Trzecią linię mogą z kolei tworzyć Anton Lundell, Eetu Luostarinen i Brad Marchand, co daje Florydzie sporą głębię składu. Co ciekawe, w sztabie reprezentacji USA podczas tego triumfu pracował również dyrektor generalny Panthers, Bill Zito.

Buffalo chce potwierdzić awans

Buffalo Sabres mogą pójść za ciosem, jeśli młody trzon zespołu powtórzy udany poprzedni sezon. Skład zmienił się jednak po odejściu napastnika Alexa Tucha oraz obrońcy Bowena Byrama, a ich role muszą przejąć inni. Miejsce Byrama ma wypełnić 23-letni Olen Zellweger u boku Rasmusa Dahlina i Owena Powera, a z przodu wiele zależy od dalszego rozwoju Zacha Bensona, Josha Doana i Jacka Quinna. Po raz pierwszy od piętnastu lat klub awansował do fazy pucharowej, kończąc na szczycie swojej dywizji, więc jego pozycja w hokej na lodzie tabela znów ma być wysoka.

Odejścia Tucha i Byrama zostawiają jednak sporą lukę, bo pierwszy był drugim strzelcem zespołu, a drugi najskuteczniejszym punktującym obrońcą. Klub liczy, że ich role przejmą rozpędzeni młodzi zawodnicy, którzy już rok wcześniej wnieśli do gry naprawdę sporo.

Młode gwiazdy z ogromnymi kontraktami

Trzy kluby – San Jose Sharks, Anaheim Ducks i Chicago Blackhawks – wydały latem na swoich młodych liderów łącznie aż 259 mln USD. Od Macklina Celebriniego, Leo Carlssona i Connora Bedarda oczekuje się teraz gry adekwatnej do zarobków. Presja rośnie, bo każdy z nich ma dźwigać ambicje całej franczyzy, a fani obstawiający hokej typy będą bacznie śledzić ich pierwsze kroki.

Skalę tegorocznych inwestycji najlepiej oddają trzy umowy:

Carlsson po dopasowaniu oferty stał się przejściowo najlepiej opłacanym zawodnikiem ligi i poprowadzi Anaheim w próbie kolejnego kroku naprzód. Bedard, świeżo mianowany kapitanem, opuści jednak początek przygotowań z powodu urazu barku. Celebrini po rekordowym dla klubu sezonie ma z kolei wprowadzić San Jose na wyższy poziom. Anaheim awansowało rok temu do drugiej rundy fazy pucharowej, San Jose zabrakło do niej zaledwie czterech punktów, a Chicago zakończyło sezon na dnie swojej dywizji.

Zmieniająca się rola Ovechkina

Czas gry Aleksandra Owieczkina prawdopodobnie zmaleje piąty sezon z rzędu, jeśli plany Waszyngtonu się powiodą. Klub wzmocnił bowiem czołówkę ataku, sprowadzając Alexa Tucha, Jordana Kyrou oraz Boone’a Jennera, którym trzeba zapewnić sporo minut. W poprzednim sezonie Owieczkin poprowadził zespół z 32 golami, choć jego czas gry spadł do rekordowo niskiego poziomu. Wszechczasowy rekordzista ligi z 929 trafieniami wkracza w dwudziesty drugi sezon i zapewne zachowa ważną rolę w przewadze liczebnej.

Alexander Ovechkin in the Red Washington Capitals Jersey on the Ice

Ciekawie zapowiada się to, jak sztab ustawi go w grze pięciu na pięciu i ile minut mu przydzieli. Dla wielu kibiców właśnie te decyzje będą jednym z ciekawszych wątków, które pokażą kolejne hokej na lodzie wyniki.

Emocji w nadchodzącym sezonie nie zabraknie zresztą nie tylko na lodzie. Fani innych dyscyplin, w tym rozgrywek koszykarskich, znajdą osobne relacje w naszym dziale z newsami z koszykówki.

Okiem eksperta

Tegoroczne obozy pokazują ligę pełną napięć, w której losy sezonu mogą rozstrzygnąć się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Sagi kontraktowe i transferowe prośby potrafią zdestabilizować faworytów, a dłuższy kalendarz premiuje zespoły z głęboką kadrą i mądrym zarządzaniem formą. Carolina wygląda na naturalnego kandydata do obrony tytułu, ale presja młodych gwiazd i powroty głośnych nazwisk mogą jeszcze mocno namieszać. Kto najlepiej poukłada te elementy, ten zbuduje realną przewagę na długim dystansie rozgrywek.

Instalacja aplikacji
Pobierz