⚡ Aktualnie:
Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”? Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”?

Swindon Wildcats zastrzegli numer 89 – ten, z którym Tomasz Malasiński wybiegał na lód przez dziewięć sezonów. To gest klubu wobec zawodnika, który z angielskim zespołem związany był właśnie tyle czasu.

Na drugim poziomie rozgrywkowym w Wielkiej Brytanii Polak rozegrał w tym okresie 455 spotkań. Zdobył w nich 736 punktów – 291 goli i 435 asyst. I właśnie te liczby przeważyły: klub zdecydował się trwale wycofać jego numer z użytku.

W sezonie 2025/2026 Malasiński razem ze Swindon Wildcats sięgnął po mistrzostwo NIHL National. Triumf miał szczególny wymiar – na krajowe mistrzostwo klub czekał ponad 20 lat. Po zdobyciu tytułu Polak zakończył zawodniczą karierę.

Numer 89 nie trafi już na plecy żadnego innego zawodnika Swindon Wildcats. Symboliczne pożegnanie z kimś, kto dla klubu z Wiltshire był twarzą ostatniej dekady.

Wychowanek Podhala z trzema tytułami mistrza Polski

Malasiński jest wychowankiem Podhala Nowy Targ i właśnie z tym klubem dwukrotnie sięgał po mistrzostwo Polski. W kraju grał też w Ciarko PBS Banku KH Sanok, JKH GKS Jastrzębie, KTH Krynica, GKS Tychy i GKS Katowice. W Polskiej Hokej Lidze rozegrał łącznie 471 meczów i zdobył 364 punkty.

W jego gablocie leży sześć medali mistrzostw Polski – trzy złote, dwa srebrne i jeden brązowy. Złoto wywalczył z Sanokiem w 2012 roku, a wcześniej triumfował z Podhalem w 2007 i 2010 roku. W reprezentacji Polski rozegrał 137 spotkań i strzelił 37 goli.

Ferran Torres opuścił zgrupowanie reprezentacji Hiszpanii. Powód? Uraz lewej kostki. To już czwarty piłkarz, który w trakcie obecnej przerwy na mecze Ligi Narodów wypada z kadry „Furii Roja”.

Problem ze stawem skokowym nie przeszkadzał napastnikowi ani w treningach, ani w meczach – dolegliwości jednak nie mijały. W tej sytuacji sztab reprezentacji postanowił zwolnić Torresa ze zgrupowania, dając mu czas na pełny powrót do zdrowia. Informację potwierdziła Hiszpańska Federacja Piłkarska w oficjalnym komunikacie. Jak podano, lekarze federacji od samego początku pozostawali w kontakcie z zespołem medycznym Paris Saint-Germain, śledząc stan zdrowia zawodnika.

Kadra Hiszpanii topnieje przed meczami z Czechami i Chorwacją

Torres to nie pierwszy taki przypadek w tym zgrupowaniu. Wcześniej z problemami lewego kolana wycofał się Eric Garcia, a Alejandro Grimaldo zmagał się z urazem mięśniowym. Dzień przed decyzją w sprawie Torresa kadrę opuścił też Nico Williams – narzekał na lewe udo po meczu z Chorwacją w Sewilli.

Miejsce Torresa zajął Carlos Espi. Piłkarz Realu Madryt dołączył do zespołu przed spotkaniami z Czechami i Chorwacją – Hiszpanie zagrają z Czechami w Oviedo, a z Chorwacją w Splicie. Dla młodego zawodnika to debiutanckie powołanie do seniorskiej kadry. Nominację otrzymał po dobrych występach w barwach klubowych, a przede wszystkim po tym, jak strzelił pięć goli w meczu reprezentacji do lat 21 z San Marino.

Mimo kadrowych strat Hiszpania wciąż ma w tej edycji Ligi Narodów komplet punktów. Za kadrę odpowiada selekcjoner Luis de la Fuente.

24. sezon ESL Pro League ruszy 3 października 2026 roku. Na starcie stanie 16 drużyn, a cały turniej odbędzie się na polskiej ziemi – w katowickim Spodku.

Pierwszy etap, rozegrany w systemie szwajcarskim, zajmie pięć dni – od 3 do 7 października. Już w dniu otwarcia kibice zobaczą 8 spotkań w formacie BO3, a pierwsze dwa mecze ruszą 3 października o godzinie 11:00. Na pierwszy ogień pójdą starcia Falcons z TYLOO oraz Legacy z PARIVISION.

Harmonogram dzień po dniu

3 października odbędzie się 8 meczów 1. rundy fazy Swiss. Dzień później, 4 października, czeka nas kolejnych 8 spotkań – tym razem w ramach 2. rundy. 5 października zaplanowano 8 meczów 3. rundy, a 6 października liczba starć spada do 6 w ramach 4. rundy. Fazę Swiss zamkną 3 mecze 5. rundy, wyznaczone na 7 października. Potem przerwa – 8 października organizatorzy nie zaplanowali żadnego meczu.

Play-offy rozegrają się między 9 a 11 października. 9 października na parkiecie pojawią się ćwierćfinały – 4 mecze. Dzień później, 10 października, przyjdzie czas na dwa półfinały. Wielki finał oraz mecz o 3. miejsce zaplanowano na 11 października. W ćwierćfinałach, półfinałach i meczu o 3. miejsce obowiązuje format BO3, Wielki Finał natomiast rozstrzygnie się w BO5.

Coś ważnego dla kibiców, którzy myślą o wyjeździe do Katowic – faza Swiss przejdzie bez udziału publiczności. Bramy Spodka otworzą się dopiero na fazę play-off, czyli od piątku do niedzieli. Transmisje poprowadzą oficjalne kanały ESL Counter-Strike na Twitchu i YouTube.

Gwiazdy CS2 w Katowicach, ale bez Polaków

Poziom sportowy ma być wysoki – w turnieju zagra aż 9 ekip z top 10 rankingu HLTV. Z najlepszej dziesiątki zabraknie tylko jednego zespołu – FUT Esports. Trzy kolejne ekipy wyłoniono na podstawie rankingu VRS, a końcową szesnastkę skompletowali czterej mistrzowie ESL Challenger League S51 – z Ameryki Północnej, Ameryki Południowej, Azji i Pacyfiku oraz Europy.

Pełna lista 16 drużyn wygląda tak: Team Spirit, Team Vitality, FURIA, MOUZ, Falcons, Legacy, G2 Esports, Aurora, Natus Vincere, BETBOOM, 9z, PARIVISION, M80, TYLOO, 1win oraz ShindeN. Awans przez ECL S51 wywalczyły: M80 jako zwycięzca regionu Ameryki Północnej, TYLOO triumfujące w Azji i Pacyfiku, 1win jako najlepsza ekipa w Europie oraz ShindeN, które wygrało eliminacje w Ameryce Południowej.

Mimo że turniej odbędzie się w Katowicach, w ESL Pro League Season 24 nie zagra ani jeden polski zawodnik. W żadnej z szesnastu drużyn nie znalazło się miejsce dla reprezentanta naszego kraju.

Pula nagród

Łączna pula nagród wynosi 1 000 000 dolarów. Z tej kwoty 300 000 dolarów trafi bezpośrednio do zawodników, a pozostałe 700 000 dolarów zasili fundusze wspierające organizacje startujące w rozgrywkach.

Magdalena Fręch kończy przygodę z turniejem WTA 1000 w Pekinie już w II rundzie. W piątek łodzianka nie miała nic do powiedzenia w meczu z Czeszką Nikolą Bartunkovą, przegrywając 2:6, 2:6.

Do drugiej rundy China Open 2026 Polka dotarła po trudnej, trzysetowej batalii z Francuzką Elsą Jacquemot, którą pokonała 7:5, 3:6, 6:4. Kolejną przeszkodą okazała się rozstawiona z numerem 26 Bartunkova — a Czeszka miała już swoje powody do optymizmu, bo rok wcześniej ograła Fręch w meksykańskiej Guadalajarze.

Tym razem 20-letnia zawodniczka nie dała Polce żadnych szans. W pierwszym secie Fręch zdobyła zaledwie dwa punkty na returnie — liczba, która sama w sobie mówi wszystko o przebiegu meczu. Przez całe spotkanie Bartunkova nie musiała bronić ani jednego break pointa, a cały pojedynek, zakończony po błędzie Polki, zajął jej tylko 72 minuty.

Bartunkova zagra z Sabalenką

Dzięki temu zwycięstwu Czeszka awansowała do III rundy pekińskiego turnieju WTA 1000 rozgrywanego na kortach twardych. W niedzielę czeka ją starcie z rozstawioną z numerem 2 Białorusinką Aryną Sabalenką.

China Open toczy się na kortach twardych, a pula nagród w tej edycji sięga 9,415 mln dolarów. Rywalizacja w głównej drabince zakończy się 11 października, zwyciężczyni natomiast zabierze do domu 1000 punktów do rankingu WTA i czek na 1,151 mln dolarów.

Nowy sezon polskiej koszykówki ruszy meczem Energa Czarni Słupsk – Legia Warszawa. Starcie w słupskiej Gryfii zaplanowano na piątek 2 października o godz. 18:00. To pierwszy mecz rozgrywek, które toczyć się będą już nie pod szyldem Orlen Basket Ligi, a PGE Basket Ligi.

Do walki o mistrzostwo Polski przystępuje w tym sezonie 16 zespołów. Z elitą pożegnała się ekipa Miasto Szkła Krosno. Jej miejsce w gronie beniaminków zajęła Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz.

Nowy sponsor i „nowe otwarcie”

Nowego sponsora tytularnego zaprezentowano podczas turnieju o Superpuchar Polski, rozegranego 26-27 września w Sosnowcu. O wydarzeniu mówił na antenie Polsat Sport prezes Polskiej Ligi Koszykówki Łukasz Koszarek.

To zdecydowanie nowe otwarcie. Jestem przekonany, że jako liga będziemy rozwijać się szybciej i lepiej.

Słowa Koszarka dobrze opisują to, co się właśnie dzieje – liga zyskała nową tożsamość marketingową po latach gry pod poprzednim szyldem.

Jak wygląda struktura rozgrywek

Sezon podzielono na trzy etapy: fazę zasadniczą, fazę play-in i play-off. W rundzie zasadniczej czeka drużyny 30 kolejek – każdy z każdym, mecz i rewanż.

Potem zespoły z miejsc 7-10 powalczą w fazie play-in o ostatnie bilety do play-off. Bezpośredni awans zapewni sobie szóstka najlepszych z rundy zasadniczej. Play-in rozegrany zostanie 9 i 11 maja 2027 roku. Najpierw, 9 maja, na parkiecie spotkają się 7. z 8. oraz 9. z 10.. Dwa dni później przegrany z pierwszego starcia zagra z wygranym drugiego – do zdobycia będzie ostatnie, ósme miejsce w fazie play-off.

Ćwierćfinały, czyli pierwsza runda play-off, wystartują 13 maja 2027 roku. One, podobnie jak półfinały, rozgrywane będą do trzech zwycięstw. Inaczej wielki finał – tu trzeba będzie wygrać cztery razy, a o brązowym medalu zdecyduje dwumecz. Mistrza Polski poznamy najpóźniej 21 czerwca 2027 roku.

Kluby mają też jasno wyznaczony termin na ruchy kadrowe – okienko transferowe zamknie się 24 marca 2027 roku o godzinie 16:00.

Dwie przerwy na reprezentację i Puchar Polski

W kalendarzu rundy zasadniczej zaplanowano dwie przerwy. Pierwsza potrwa od 23 listopada do 1 grudnia – to efekt meczów reprezentacji Polski w kwalifikacjach do mistrzostw świata. Biało-czerwoni zagrają 27 listopada w Gliwicach z Chorwacją, a 30 listopada na wyjeździe z Niemcami.

Druga przerwa, dłuższa od pierwszej, przypadnie na przełom lutego i marca. Właśnie w tym oknie, w dniach 17-21 lutego, w ArcelorMittal Park w Sosnowcu odbędzie się turniej o Puchar Polski. Zagra w nim osiem najlepszych drużyn ligi po 15 kolejkach sezonu zasadniczego.

Komplet par pierwszej kolejki

Oprócz hitu otwarcia w Słupsku, piątek 2 października przyniesie też mecz Energa Trefl Sopot – Dziki Warszawa o godz. 20:15. Sobota 3 października to prawdziwy festiwal koszykówki: o 15:00 zagrają Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń z King Szczecin, o 17:30 Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz zmierzy się z Zastalem Zielona Góra, a o 19:30 PGE Start Lublin podejmie Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski.

W niedzielę 4 października o 12:30 na parkiecie spotkają się Euvic GTK Gliwice i MKS Dąbrowa Górnicza, a o 17:30 AMW Arka Gdynia zagra z WKS Śląsk Wrocław. Kolejkę zamknie poniedziałkowy mecz Anwilu Włocławek z Górnikiem Zamek Książ Wałbrzych, zaplanowany na 5 października na godz. 19:00.

Złoto igrzysk azjatyckich w Nagoi i prefekturze Aichi 2026 powędrowało do Lin Yu-ting. Tajwanka w finale nie dała szans Chince Yang Chengyu, wygrywając 5:0.

To już drugi złoty medal igrzysk azjatyckich w karierze Lin Yu-ting. Pierwszy wywalczyła w 2023 roku w Hangzhou, startując wtedy w kategorii do 57 kilogramów. Od 2026 roku 30-letnia zawodniczka walczy już oficjalnie w wyższej kategorii – do 60 kilogramów.

W Polsce nazwisko Lin Yu-ting zapadło w pamięć głównie za sprawą finału igrzysk olimpijskich w Paryżu. To wtedy Tajwanka pokonała Julię Szeremetę i sięgnęła po złoto olimpijskie. Jej start w tamtym turnieju wywołał spore zamieszanie – do rywalizacji dopuszczono dwie zawodniczki wcześniej wykluczone z mistrzostw świata z powodu zbyt wysokiego poziomu testosteronu: Lin Yu-ting i Imane Khelif. Khelif w swoim finale rozprawiła się z Chinką Yang Liu i ona również wywalczyła złoto olimpijskie.

O przyszłości po triumfie w Nagoi Lin Yu-ting mówić nie chciała. Gdy padło pytanie o ewentualny start na igrzyskach w Los Angeles, zawodniczka po prostu nie odpowiedziała.

„Jestem wdzięczna sobie za to, że to przebrnęłam”

Samo zwycięstwo w japońskim mieście skomentowała już chętniej – cytuje ją Japan Times.

To naprawdę wcale nie było łatwe. Rzadko zdarza się w końcu dotrzeć do tego punktu, w którym widzisz światełko w tunelu, a ja jestem po prostu bardzo wdzięczna sobie za to, że to przebrnęłam.

Te słowa padły chwilę po tym, jak sędziowie jednogłośnie oddali jej zwycięstwo 5:0 nad Yang Chengyu. Dla Lin Yu-ting to kolejny sygnał, że zmiana kategorii wagowej wcale nie ograniczyła jej dominacji na ringu – wręcz przeciwnie.

Raymond Cowels zostaje w Arrivie Lotto Twardych Piernikach Toruń. Klub ogłosił, że amerykański rozgrywający związał się z zespołem krótkoterminową umową, a decyzję potwierdzili przedstawiciele klubu.

To będzie dla niego już siódmy sezon w PGE Basket Lidze. Po polskich parkietach jeździ od lat – grał w PGE Spójni Stargard, Legii Warszawa, MKS Dąbrowie Górniczej i Enerdze Treflu Sopot. W ostatnim sezonie, jeszcze w barwach trójmiejskiego klubu, notował średnio 8,4 punktu i 2,7 zbiórki na meczu.

Formalnie to umowa krótkoterminowa, ale z opcją przedłużenia aż do końca sezonu 2026/2027. „Raymond po kilku tygodniach treningów z naszym zespołem – zostaje na dłużej” – przekazał klub, wyjaśniając przy tym warunki kontraktu: „Raymond w naszym zespole podpisał kontrakt krótkoterminowy z opcją przedłużenia do końca sezonu 2026/2027”.

Debiut już w sobotę?

Twarde Pierniki zaczynają nowy sezon PGE Basket Ligi w sobotę 3 października, we własnej hali, meczem z Kingiem Szczecin. W klubie robią wszystko, żeby Cowels mógł zagrać już w tym spotkaniu. „Czynione są starania, żeby mógł zagrać w inauguracyjnym, sobotnim spotkaniu z Kingiem Szczecin w naszych barwach” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

Decyzję o pozostaniu Amerykanina skomentował trener Srdjan Subotić. W rozmowie z portalem „Z Krainy NBA” szkoleniowiec nie szczędził mu pochwał. „Wszyscy znamy jego umiejętności. Przy jego doświadczeniu daje pewną gwarancję stabilności w ataku, o którą nie jest tak łatwo na tym etapie na rynku. Ray jest dobrą opcją dla nas” – ocenił Subotić.

Novak Djoković pokonał Yunchaokete Bu 4:6, 7:6(2), 6:2 w drugiej rundzie turnieju ATP 500 w Pekinie. Bilans Serba w tym turnieju to już 31-0. Rozstawiony z numerem szóstym Djoković grał w Pekinie sześć razy wcześniej i ani jednego meczu tutaj nie przegrał.

Spacerkiem to jednak nie było. Pierwszego seta oddał 4:6, a w trakcie drugiej partii musiał przerwać grę i wziąć przerwę medyczną – bolały go mięśnie brzucha. Mimo to doprowadził do tie-breaka i wziął go 7:6(2). W decydującej partii wygrał cztery pierwsze gemy z rzędu, nie oddał już przewagi i zamknął mecz 6:2.

31. zwycięstwo z rzędu w China Open ma dla Djokovicia wymiar nie tylko sportowy, ale historyczny. Serb dorównał Rafaelowi Nadalowi, który w latach 2005-08 wygrał pierwsze 31 pojedynków na kortach Rolanda Garrosa – to wciąż najlepszy start w historii jednego turnieju.

Najstarszy ćwierćfinalista w historii ATP 500

I to nie jedyny rekord tego dnia. W wieku 39 lat i czterech miesięcy Djoković stał się najstarszym ćwierćfinalistą w historii turniejów rangi ATP 500. Wcześniej rekord ten należał do Rogera Federera – w 2019 roku, mając 38 lat i dwa miesiące, dotarł do ćwierćfinału w Bazylei.

W kolejnej rundzie w Pekinie czeka go lepszy z pary Alexander Zverev – Juncheng Shang.

Dobry dzień na kortach China Open miał też Daniił Miedwiediew. W zaległym meczu pierwszej rundy pokonał kwalifikanta Pablo Carreno 6:4, 6:2, ani razu nie dając się przełamać i zamieniając trzy z sześciu posiadanych break pointów na gemy. Rosjanin, świeży zwycięzca turnieju ATP 250 w Hangzhou, jest w Pekinie rozstawiony z numerem trzecim – w 1/8 finału zmierzy się z Janem-Lennardem Struffem.

China Open to turniej kategorii ATP 500 na kortach twardych. Pula nagród w tej edycji wynosi 4,089 mln dolarów.

Roberto Soldić w sobotę zadebiutuje w UFC, a stanie się to na numerowanej gali UFC 332. Chorwacki zawodnik zmierzy się w walce wieczoru z Khaosem Williamsem. Obaj zawodnicy już spotkali się twarzą w twarz przed pojedynkiem.

Soldić, reprezentujący Chorwację, trafia do UFC po blisko czterech latach w organizacji One Championship. To był zaskakująco mało aktywny okres jak na niego – zaledwie trzy pojedynki. Jeden z nich, starcie z Muradem Ramazanovem, skończył się po dwóch minutach i sekundzie – walka niedobyta po uderzeniu w krocze. W maju 2023 roku Soldić przegrał przed czasem w drugiej rundzie ze Szwedem Zebaztianem Kadestamem. W klatce One Championship pojawił się ostatni raz w minionym roku – i wtedy w niecałe dwie minuty znokautował Turka Dagiego Arslanalieva.

31-letni Chorwat był bliski walki o pas z Christianem Lee. Ostatecznie do niej nie doszło. Do UFC trafia jako były podwójny mistrz organizacji KSW – a to już robi z niego jednego z bardziej doświadczonych debiutantów w historii promocji.

Khaos Williams – rywal z bonusową passą

Po drugiej stronie klatki stanie Khaos Williams, który ma na koncie już jedenaście walk w UFC. Amerykanin cztery razy zgarniał dodatkowy bonus za występ – efektowny styl walki sam się o to prosi. Do UFC wchodził w 2020 roku i od razu zrobił wrażenie, nokautując Alexa Morono w zaledwie 27 sekund.

Ostatnie miesiące nie były dla niego jednak łaskawe. W poprzednim roku przegrał dwie walki z rzędu. Najpierw musiał uznać wyższość Gabriela Bonfima, przegrywając przed czasem, później oddał punkty Andreasowi Gustafssonowi. Formę odbudował w maju 2025 roku, wygrywając już w pierwszej rundzie z Nikolayem Vetennikovem. 32-letni Williams zechce teraz podciągnąć tę passę kosztem debiutującego Chorwata.

Starcie Soldicia z Williamsem to jeden z najciekawszych punktów tej gali. Z jednej strony Chorwat znany z dewastujących nokautów, z drugiej Amerykanin, który rzadko pozwala rywalom dotrwać do końcowego gongu.

Najszybciej w drugim piątkowym treningu przed Grand Prix Bahrajnu, rozgrywanym wyjątkowo na torze Sepang w Malezji, pojechał Charles Leclerc. Monakijczyk z Ferrari zamknął najlepsze okrążenie czasem 1:37.528. Co innego pierwsza sesja — tam prym wiódł Max Verstappen z Red Bull Racing.

Największą zagadką dnia pozostał jednak Mercedes. Zespół przyjechał na ten weekend z paczką poprawek do bolidu, licząc, że to właśnie one pozwolą mu wreszcie odjechać reszcie pola. Inżynierowie liczyli nawet na zysk w okolicach 0,3 sekundy na okrążeniu. Piątek jednak tych nadziei nie potwierdził. George Russell dojechał dopiero siódmy w drugim treningu, 0,492 s wolniej od Leclerca, a jego młodszy partner z zespołu, Andrea Kimi Antonelli, był ósmy ze stratą 0,532 s.

Tuż za liderem drugiej sesji znalazł się Isack Hadjar — wrócił do Formuły 1 po przerwie spowodowanej kontuzją i do czasu Leclerca zabrakło mu jedynie 0,099 s. Trzeci był Lando Norris z McLaren, 0,137 s za liderem, co zupełnie inaczej wyglądało niż w pierwszym treningu, gdy cała ekipa z Woking nie zbliżyła się nawet do czołówki. Verstappen, król poranka, po południu spadł na czwarte miejsce ze stratą 0,257 s, a piątym był Lewis Hamilton z Ferrari, 0,305 s za Leclercem. Drugi McLaren, Oscara Piastriego, uplasował się szósty.

Dalej w polu

Liam Lawson z Visa Cash App RB zajął dziewiąte miejsce, tracąc do Leclerca 0,968 s, a dziesiąty był Pierre Gasly z Alpine ze stratą 1,060 s. Na drugim biegunie klasyfikacji wylądował Franco Colapinto, też z Alpine. Argentyńczyk zamknął trening na ostatniej, 22. pozycji, tracąc do najlepszego czasu aż 5,863 s.

Piątek w Sepang nie dał więc jasnych odpowiedzi, a najmniej jasności jest akurat wokół Mercedesa. Zespół z Brackley obiecywał skok formy, a skończył dzień w drugiej połowie pierwszej dziesiątki. Jak zwracają uwagę obserwatorzy stajni, realne tempo kierowców Mercedesa pokaże dopiero sobota — wtedy wchodzi format kwalifikacyjny i warunki bliższe wyścigowym, a to zwykle zmienia obraz sytuacji.

Instalacja aplikacji
Pobierz