⚡ Aktualnie:
Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”? Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”?

Gala XTB KSW 124 odbędzie się 19 grudnia w Gliwicach i ma być mocnym akcentem na koniec roku dla polskiej organizacji. W programie „Klatka po klatce” Wojsław Rysiewski, dyrektor sportowy KSW, zdradził, że trwają już prace nad kolejną walką Mameda Chalidowa.

Za kulisami całą sprawą zajmuje się Martin Lewandowski, jeden z szefów organizacji. „Martin pracuje nad taką walką” – potwierdził Rysiewski. Dyrektor sportowy dodał przy tym, że na stole leży już konkretna propozycja rywala dla Chalidowa.

Znalezienie odpowiedniego przeciwnika to jednak nie taka prosta sprawa. Rysiewski przyznał, że brakuje zawodników porównywalnych z Chalidowem pod względem wieku i doświadczenia. „Nie widzę jakichś starć z rywalami zbliżonymi do niego wiekowo” – stwierdził w rozmowie.

Swoje warunki ma też sam zawodnik. Jak relacjonował Rysiewski, Chalidow nie zamierza walczyć „o pietruszkę” ani z przypadkowym przeciwnikiem. „Chciałbym, żeby jedna, dwie walki, które Mamed jeszcze stoczy, były o coś. Żeby miały jakiś sens” – dodał dyrektor sportowy KSW.

46 lat i rachunek krzywd po porażce z Pawlakiem

Chalidow ma dziś 46 lat. W ostatniej walce mierzył się z Pawłem Pawlakiem o pas mistrzowski wagi średniej KSW – starcie to nie ułożyło się po jego myśli. I właśnie dlatego kolejny pojedynek ma być tym razem starannie wyselekcjonowany, zarówno przez organizację, jak i samego zawodnika.

Tatjana Genrich, zwyciężczyni konkursu Miss Niemiec z 2022 roku, 14 listopada zadebiutuje w zawodowym boksie podczas gali w Magdeburgu. 33-letnia Niemka wraca na ring po latach przerwy. Z pięściarstwem nie rozstała się jednak nigdy naprawdę.

W latach 2007–2009 Genrich walczyła jako amatorka i zdobyła mistrzostwo landu Saksonia-Anhalt w wadze muszej. Potem jej kariera skręciła w stronę wybiegów, choć z bokserskim środowiskiem nigdy nie zerwała kontaktu – jeszcze do niedawna zarządzała ring girls na lokalnych galach. I to właśnie tam, przy ringu, a nie na żadnym castingu, zapadła decyzja o powrocie.

Impuls dał promotor Ulf Steinforth, który zaproponował jej powrót do rywalizacji. Sama Genrich opowiada o tym bez zbędnego patosu. „Pewnego dnia zapytał, czy nie chciałabym wrócić na ring. W końcu się zgodziłam i teraz przygotuję się do zawodowego debiutu”.

To nie są przygotowania na pokaz. Przed walką trenuje pięć pełnych dni w tygodniu, a w jej narożniku stanie Dirk Dzemski – trener, który w 2010 roku doprowadził Roberta Stieglitza do tytułu mistrza świata. Nazwisko w tym sporcie ważące sporo i trudne do przeoczenia dla każdego, kto śledzi niemiecki boks zawodowy.

Prześladowana w dzieciństwie, dziś chce być wzorem

Korzenie tej historii sięgają znacznie dalej niż tytuł Miss Niemiec. Genrich przyznała w wywiadzie, że do boksu przyciągnęły ją trudne doświadczenia z dzieciństwa. „Często byłam wtedy prześladowana i chciałam znaleźć sposób, by się bronić. Tak to wszystko się zaczęło”.

Dziś, równolegle z przygotowaniami do debiutu, prowadzi własną agencję modelek, w której pracuje 80 osób, a jej profil na Instagramie śledzi 44,5 tys. użytkowników. To połączenie dwóch światów – mody i ringu – skłania ją do podkreślania szerszego przesłania. „Chcę być wzorem dla młodych kobiet i pokazać im, że można odnosić sukcesy zarówno w karierze zawodowej, jak i w sporcie”.

Historia zdążyła już przebić się poza Niemcy. Brytyjski Daily Mail opisał zmianę kariery Genrich, ujmując ją w efektownym skrócie: „od pięknej do bestii”. Czy to głównie chwytliwy nagłówek, czy coś więcej – pokaże 14 listopada w Magdeburgu.

Legia Warszawa zamknęła sektor gości na stadionie przy Łazienkowskiej. I od razu zawrzało wśród kibiców Wisły Kraków – środowisko domaga się wyjaśnień od władz polskiej piłki.

Stowarzyszenie Socios Wisła Kraków wystosowało apel do Polskiego Związku Piłki Nożnej, prezesa PZPN Cezarego Kuleszy oraz władz Ekstraklasy, żądając pilnego zbadania okoliczności zamknięcia sektora. Chodzi konkretnie o mecz zaplanowany na 11 października 2026 roku i o to, czy na trybuny trafi wówczas autoryzowana grupa kibiców Wisły.

Legia tłumaczyła swoją decyzję koniecznością przeprowadzenia prac – sektor gości ma zostać wyłączony z użytku aż do końca 2026 roku. Tyle że ta wersja nie znajduje potwierdzenia u stołecznych służb.

Policja odpiera argumenty Legii

Komenda Stołeczna Policji stawia sprawę jasno: nigdy nie nakazywała zamknięcia sektora gości ani nie wyznaczała żadnych terminów modernizacji. Policja podkreśla też coś innego – decyzja o organizacji i udostępnieniu sektora kibicom przyjezdnym leży wyłącznie po stronie Legii Warszawa jako formalnego organizatora imprezy masowej.

Sprawa ma jednak drugie dno, związane z terenem miejskim wykorzystywanym przy obsłudze kibiców gości. Jak wynika z informacji Zarządu Zieleni m.st. Warszawy, przytoczonych przez Socios, Legia korzystała z tego terenu bezumownie od 2017 roku. Rozmowy mające uporządkować tę sytuację ruszyły dopiero latem 2026 roku – po niemal dekadzie.

Socios Wisła Kraków chce teraz prześwietlić dokumentację, na podstawie której w ogóle podjęto decyzję o zamknięciu sektora. Stowarzyszenie domaga się pilnej wizji lokalnej oraz spotkania z udziałem obu klubów, policji, PZPN i Ekstraklasy. Na liście żądań jest też sprawdzenie harmonogramu zapowiadanych prac i ocena, czy decyzja Legii w ogóle mieści się w zasadach obowiązujących w rozgrywkach.

„Oczekujemy zaangażowania prezesa PZPN Cezarego Kuleszy w wyjaśnienie sprawy oraz konkretnych działań ze strony władz Ekstraklasa S.A.” – podkreśla stowarzyszenie.

Na samym apelu się nie kończy. Socios Wisła Kraków zadeklarowało pełne wsparcie dla klubu, gdyby ten zdecydował się na kroki prawne – w tym gotowość pokrycia kosztów postępowań i zapewnienia profesjonalnej obsługi prawnej.

Od 15 do 17 października Stadion Zimowy w ArcelorMittal Park w Sosnowcu zamieni się w arenę turnieju IIHF Women’s European Cup of Nations, w którym wystąpi reprezentacja Polski kobiet. Polki zmierzą się tam z Wielką Brytanią, Słowenią i Hiszpanią.

To debiut polskiej kadry w tych rozgrywkach. IIHF Women’s European Cup of Nations to cykl zainaugurowany dopiero w sezonie 2026 – pomysł na niego wziął się stąd, że kobiece reprezentacje potrzebują więcej regularnej, wartościowej rywalizacji międzynarodowej. W Sosnowcu po raz pierwszy zespół poprowadzi trener Tomasz Rostkowski, który objął kadrę w lipcu.

Pod względem rankingowym stawka jest wyjątkowo wyrównana. Polska zajmuje 20. miejsce w światowym rankingu, Wielka Brytania jest tuż przed nią, na 19. pozycji, a Słowenia i Hiszpania plasują się odpowiednio na 23. i 24. miejscu.

Terminarz turnieju

Turniej rusza w czwartek, 15 października, meczem Polska – Wielka Brytania o godzinie 15:00. Tego samego dnia o 18:30 na lód wyjadą Hiszpania i Słowenia. W piątek 16 października o 15:00 zmierzą się Wielka Brytania i Hiszpania, a o 18:30 przyjdzie kolej na mecz Polek ze Słowenią. Sobota 17 października zamyka rywalizację – o 13:00 zagrają Słowenia i Wielka Brytania, a o 16:30 turniej zwieńczy starcie Polski z Hiszpanią.

Kibice, którzy chcą zobaczyć reprezentację na żywo, mogą ubiegać się o bezpłatne bilety – ale tylko jedną drogą: przez kanał nadawczy na Instagramie firmy TAURON, Sponsora Strategicznego Reprezentacji Polski. Wystarczy wejść na profil @tauron_pe, dołączyć do kanału nadawczego i wypełnić ankietę. Pula darmowych wejściówek jest jednak ograniczona. Wszystkie mecze turnieju obejrzymy też online, w transmisji TVP Sport.

Iga Świątek jest obecnie dziesiąta w rankingu WTA Race, z dorobkiem 3704 punktów. Innymi słowy – Polka byłaby dopiero drugą rezerwową do turnieju mistrzyń. Do siódmej w tabeli Karoliny Muchovej brakuje jej aż 816 punktów. Sezon zbliża się ku końcowi, turniejów zostało niewiele, a to oznacza, że na błędy nie ma już właściwie miejsca.

Zasady awansu są proste. Siedem pierwszych miejsc w Race daje bezpośredni bilet na WTA Finals, ósme zarezerwowane jest dla najwyżej sklasyfikowanej mistrzyni wielkoszlemowej z przedziału 8–20. I tu pojawia się Linda Noskova – jako triumfatorka Wimbledonu ma zagwarantowane miejsce w Indian Wells, pod warunkiem że utrzyma się w czołowej dwudziestce rankingu. To właśnie z nią, a dokładniej z jej pozycją w tabeli, Świątek musi w praktyce rywalizować o ostatnie wolne miejsce.

Czołówka stawki jest już w zasadzie ustawiona. Jelena Rybakina i Aryna Sabalenka mają udział w WTA Finals pewny, a Mirra Andriejewa, Jessica Pegula i Coco Gauff są o krok od kwalifikacji. Szóste miejsce zajmuje Elina Switolina, tuż za nią Muchova z 4520 punktami, ósma jest wspomniana Noskova z 4354 punktami, dziewiąta – Marta Kostiuk z 3910 punktami. Świątek zamyka tę grupę z dorobkiem 3704 punktów.

Ten sezon nie potoczył się po myśli Polki. Po raz pierwszy od 2021 roku nie zdobyła żadnego wielkoszlemowego tytułu. Nie zabrakło jednak mocnych momentów – triumfu w turnieju WTA 1000 w Toronto i półfinału w Cincinnati. To właśnie te wyniki trzymają ją dziś w grze o Indian Wells.

Pekin jako kluczowy punkt zwrotny

Teraz wszystko może rozstrzygnąć się w Pekinie. Świątek ma już zapewnione 120 punktów za China Open i w ćwierćfinale zmierzy się z Ivą Jović. Dalsze scenariusze są rozpisane niemal co do punktu. Porażka na etapie 1/8 finału zostawiłaby ją przy 3704 punktach. Awans do ćwierćfinału podbija dorobek do 3799 punktów, półfinał to już 3974 punkty, finał – 4234. Tytuł w Pekinie dałby jej około 4584 punktów.

Kalendarz na tym się nie kończy. Świątek jest zgłoszona także do turniejów w Wuhan, Ningbo i Tokio – będzie więc miała jeszcze kilka szans, by odrobić stratę do rywalek, nawet gdyby w Pekinie nie udało się zajść daleko.

Historia uczy, że takie wyścigi potrafią się odwrócić w ostatniej chwili. Rok temu Jelena Rybakina w podobnie trudnym położeniu wywalczyła kwalifikację do WTA Finals dosłownie w ostatniej chwili – a potem wygrała cały turniej. Dla Świątek, która sięgnęła po triumf w turnieju mistrzyń w 2023 roku, to przypomnienie, że nawet słabszy sezon można jeszcze odmienić w ostatnich tygodniach.

WTA Finals 2026 odbędą się w Indian Wells w dniach 8–15 listopada. Do tego czasu Świątek musi punkt po punkcie gonić rywalki z wyższych miejsc w tabeli – zaczynając już od ćwierćfinałowego starcia w Pekinie.

We wtorek Jannik Sinner przekazał kibicom trudną wiadomość: sezon 2026 jest dla niego skończony. Powód to przewlekły uraz kolana. Lider rankingu ATP ogłosił to w nagraniu opublikowanym na Instagramie.

„Wspólnie z lekarzami zdecydowaliśmy, że potrzebuję leczenia kolana, co oznacza, że sezon 2026 oficjalnie dobiegł dla mnie końca” — napisał Włoch.

Od lipcowego Wimbledonu Sinner w ogóle nie grał. Tam akurat sięgnął po piąty tytuł wielkoszlemowy w karierze — i drugi z rzędu na londyńskiej trawie. Chwilę później przyszła decyzja o wycofaniu się z turniejów na kortach twardych w Ameryce Północnej oraz z całej azjatyckiej części sezonu. Kolano ostatecznie nie wytrzymało i przekreśliło resztę roku.

To oznacza, że Sinner nie zobaczy też paryskiego ATP Masters ani ATP Finals — imprezy, którą wygrywał dwa razy pod rząd. A szkoda, bo to właśnie w tym sezonie Włoch pokazał formę życia zarówno na twardej nawierzchni, jak i na ziemi, triumfując w pięciu kolejnych turniejach rangi Masters 1000: w Indian Wells, Miami, Monte Carlo, Madrycie i Rzymie.

Zverev przejmie prowadzenie

Przedwczesny koniec sezonu Sinnera otwiera drogę na szczyt Alexandrowi Zverevowi. Niemiec i tak jest już najlepszym tenisistą 2026 roku według zestawienia ATP Race — teraz, gdy rywal nie ma punktów do obrony, zmiana na fotelu lidera rankingu ATP stanie się formalnością.

Sam Sinner mówi, że liczy się dla niego teraz jedno: pełny powrót do zdrowia.

„W tej chwili muszę jednak myśleć także o swojej długoterminowej karierze. Zrobię wszystko, co możliwe, żeby wrócić do stuprocentowej dyspozycji. Z góry dziękuję za wasze wsparcie i mam nadzieję, że bardzo, bardzo szybko znów zobaczymy się na korcie” — przekazał Włoch swoim kibicom.

Sean Strickland, mistrz UFC wagi średniej, dogrywa z organizacją szczegóły kolejnej obrony pasa. W roli pretendenta najpewniej zobaczymy Nassourdine’a Imavova, Francuza zajmującego trzecie miejsce w rankingu dywizji.

Sam Strickland potwierdził na X, że na stole leży przede wszystkim kwestia wynagrodzenia. „Negocjujemy teraz wynagrodzenie. Gdy ta kwestia zostanie dopięta na ostatni guzik, sprawa będzie zamknięta. Problem w tym, że nikogo nie obchodzi ten fałszywy Francuz, ale jesteśmy prawie na mecie” – napisał mistrz.

Według krążących w sieci doniesień Strickland chce od UFC miliona dolarów za starcie z Imavovem. Francuz nie zostawił tego bez odpowiedzi i wyszedł z własną propozycją finansową.

„Jeśli naprawdę chodzi o pieniądze, to oddam z własnej kieszeni 500 tysięcy, jeśli mnie pokonasz” – napisał Imavov na X.

Na samej deklaracji się nie skończyło. „Jeśli mimo wszystko tego nie przyjmiesz, to znaczy, że po prostu się boisz. Mogę się z tobą rozprawić nawet poza oktagonem. UFC, to jest wasz mistrz? Dajcie spokój, odbierzcie mu pas” – dodał Francuz, zwracając się wprost do organizacji.

Rewanż po trzech latach

Ci dwaj już się bili – w styczniu 2023 roku. Wtedy górą był Amerykanin, wygrywając na punkty. Tym razem stawka jest wyższa: na szali ma się znaleźć sam pas mistrzowski, a rewanż planowany jest na styczeń przyszłego roku.

Bartosz Arłukowicz nie wytrzymał i na X skomentował obecność prezydenta Karola Nawrockiego na gali boksu w Koszalinie. Poseł, w przeszłości minister zdrowia w rządach Donalda Tuska i Ewy Kopacz, a do zeszłego roku wiceprzewodniczący PO i KO, nie szczędził ironii pod adresem organizatora wydarzenia.

Warto przyjrzeć się bliżej relacjom Prezydenta z panem Krystianem. Pan Krystian handluje używanymi autami i zajmuje się galami „boksu”. Pan Krystian reklamuje też zegarki o nazwie Prezydent 1. Pan Krystian twierdzi, że zna pana Prezydenta długo

Chodziło o Krystiana Kazyszkę, promotora i organizatora gali bokserskiej, która odbyła się w Koszalinie. Ten nie zostawił sprawy bez echa i odpowiedział w sieci.

Jestem promotorem boksu i przedsiębiorcą. Menedżer to inna funkcja, warto znać tę różnicę, gdy publicznie komentuje się czyjąś działalność

Organizator zaznaczył, że z zespołem Rocky Boxing od lat organizuje wydarzenia sportowe i wspiera rozwój pięściarzy. Dodał, że obecność prezydenta na gali nie była niczym nadzwyczajnym – Nawrocki kibicował razem z całą resztą publiczności, która tego dnia przyszła na halę.

Kazyszka przypomniał przy okazji, że na jego galach bywali ludzie z różnych obozów politycznych – także ze środowiska samego Arłukowicza.

Na naszych galach gościmy przedstawicieli różnych opcji politycznych, również Pana kolegów z Pańskiego środowiska. Wszystkich przyjmujemy z szacunkiem. Obecność osób pełniących funkcje publiczne na wydarzeniach sportowych jest czymś naturalnym i pomaga promować polski sport

Na koniec padło zaproszenie. Kazyszka zaproponował posłowi, żeby sam zobaczył, jak wygląda jego działalność, i przyszedł na kolejną galę – zaplanowaną na 28 listopada w Sopocie.

Pytania o firmę Nowrocky

Na wymianie zdań o kibicowaniu spór się nie skończył. Arłukowicz zapytał wprost, czy firma Nowrocky współorganizowała galę w Koszalinie – powodem było pojawienie się na wydarzeniu kobiety z pakietem nagród tej firmy.

Na gali boksu w Koszalinie, w której brał udział pan Prezydent, pojawiła się pani z pakietem nagród firmy Nawrocky. Czy ta firma współorganizowała galę? Jaką odgrywała rolę?

Kazyszka potwierdził: Nowrocky to jeden z kilkunastu partnerów gali, tak samo jak przy poprzednich edycjach imprezy. Nie obyło się też bez riposty w jego stylu – tym razem w odpowiedzi na zarzuty posła o handel autami.

Może Pan też inne firmy wymieni i reklamę im zrobi? Na autohandlu już mam pierwsze telefony po Pana interwencji. Może to się w końcu na jakieś zyski przełoży ten szum

Max Verstappen przez cały weekend Grand Prix Malezji na torze Sepang po prostu nie miał sobie równych i pewnie wygrał wyścig. To było jego pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, a przy okazji premierowy triumf dla jednostki napędowej Red Bull Racing. Prawdziwy dramat dnia rozgrywał się jednak nie na czele stawki, tylko w garażu Mercedesa — i może on odcisnąć piętno na całym mistrzostwie.

Podczas neutralizacji wyścigu duet kierowców Mercedesa jechał na drugiej i trzeciej pozycji. George Russell musiał jednak wycofać się z rywalizacji, mimo że był już właściwie na podium — zamiast trzech punktów zainkasował zero, a do zespołowego kolegi Andrei Kimiego Antonellego stracił od razu 18 punktów. To kolejny cios w sezonie, który miał być dla 28-letniego Brytyjczyka walką o tytuł.

Russell wygrał w tym sezonie wyścig w Australii oraz sprint w Chinach, triumfował też w Austrii i Azerbejdżanie. Od kwalifikacji w Chinach nie stanął już jednak ani razu na podium, a w Kanadzie musiał się wycofać, mimo że prowadził w wyścigu. Antonelli tymczasem — a ma zaledwie 20 lat — wygrał w tym samym czasie pięć wyścigów z rzędu. Młody Włoch nie jest jednak wolny od własnych problemów technicznych. W Barcelonie wycofał się tuż przed metą z drugiej pozycji z powodu awarii mechanicznej, a na Silverstone uszkodził przednie zawieszenie po najechaniu na tarkę podczas szarży za Charlesem Leclerciem, kończąc wyścig poza punktami.

Po Malezji Russell jest wciąż na drugim miejscu w klasyfikacji kierowców, ale strata do lidera urosła już do 84 punktów. Pecha dopełnia fakt, że Brytyjczyk miał zostać ukarany przesunięciem na starcie podczas Grand Prix USA, a Mercedes planował dostarczyć na wyścig w Austin usprawniony silnik spalinowy dzięki żetonowi rozwojowemu ADUO.

Zespół mówi wprost: to może być podwójny cios

Bradley Lord, zastępca szefa Mercedesa, nie krył rozczarowania po wyścigu na Sepang. „Musimy się temu przyjrzeć, ale jest szansa, że będzie to podwójny efekt uderzeniowy. Przykro było patrzeć na George’a, który po dzisiejszym zdarzeniu otrzymał solidny cios od losu. Konsekwencje tej awarii mogą mieć podwójne skutki” — przyznał cytowany przez motorsport.com.

„Przede wszystkim nie mieliśmy prędkości, jakiej oczekiwaliśmy przed startem rywalizacji na Sepang, więc mamy lekcję do odrobienia. Mieliśmy wiele korzyści po swojej stronie. Jeden wirtualny samochód bezpieczeństwa i dwie pełne neutralizacje. Nie mogliśmy mieć więcej pecha niż awaria silnika na kilka okrążeń przed końcem. Usterka w samochodzie George’a jest fatalna dla jego sytuacji w mistrzostwach i zła dla nas w klasyfikacji konstruktorów. Tak bardzo jak kocham wyścigi, to jest jedno z moich najgorszych doświadczeń” — powiedział szef zespołu Toto Wolff.

Stawka rośnie przed kolejną rundą w Singapurze. Na torze Marina Bay zespoły będą miały do dyspozycji tylko jeden trening — tak wymusza rozkład sesji przy rozgrywanym tam sprincie. To gorący i wymagający fizycznie tor: kierowcy mogą zrzucić nawet do czterech kilogramów masy ciała podczas niedzielnej rywalizacji, a sam przejazd przez aleję serwisową zajmuje tam blisko pół minuty. Dla Russella i Mercedesa to kolejny egzamin. Na błąd miejsca już nie ma.

Dwa dni musiały minąć, zanim Aryna Sabalenka odezwała się do swoich fanów po porażce na WTA Pekin. Wiceliderka rankingu WTA wrzuciła wreszcie kilka zdjęć ze stolicy Chin, podpisując je krótko: „Pekinie, dziękuję za miłość”.

Fani nie kazali na siebie długo czekać. Wystarczyło 10 godzin, by wpis polubiło ponad 80 tysięcy użytkowników Instagrama.

Niespodziewana porażka z 20-latką

W China Open Sabalenka pożegnała się z turniejem już w trzeciej rundzie. Przegrała 4:6, 3:6 z Nikolą Bartunkovą – 20-letnią reprezentantką Czech. Bartunkova zajmuje obecnie 34. miejsce w rankingu WTA, więc porażka Białorusinki mocno zaskoczyła obserwatorów turnieju.

Szybkie zakończenie startu w Pekinie najwyraźniej nie zamierza jej długo trapić. Już 12 października rusza kolejny turniej rangi WTA 1000 – tym razem w Wuhan – i Sabalenka dostanie okazję, by szybko odreagować rozczarowanie sprzed tygodnia.

Instalacja aplikacji
Pobierz