„Konkurs jedenastek” – tak w skrócie można streścić środowy wieczór w 1/8 finału Pucharu Ligi Angielskiej. O awansie dwóch gigantów zdecydowały rzuty karne. Liverpool zremisował z Chelsea 1:1 po 90 minutach i dopiero w serii jedenastek, wygranej 6:5, wywalczył bilet do ćwierćfinału.
Na Anfield emocji nie brakowało, choć zdobywcy mecz długo nie miał. Chelsea objęła prowadzenie w 40. minucie z rzutu karnego, który na gola zamienił Rogers. Liverpool odpowiedział błyskawicznie – już trzy minuty później, również po jedenastce, wyrównał Gakpo. Do przerwy, a potem i w regulaminowym czasie, bramkarz Chelsea Mike Penders nie dał się pokonać ponownie, a gospodarze mimo przewagi nie zdołali strzelić drugiego gola.
Dramat przy jedenastkach
O awansie zadecydowała więc seria rzutów karnych – a ta miała przebieg iście nerwowy. W 4. kolejce pomylił się Valentin Barco, trafiając w słupek. Chwilę później szansę na awans miał Konstantinos Tsimikas, ale Grek przestrzelił. Seria się wydłużała. W 7. kolejce bramkarz obronił strzał Ryana Gravenbercha, a po drugiej stronie identyczny błąd popełnił Emmanuel Emegha, którego próbę również zneutralizował golkiper. Ostatecznie Liverpool trafił do siatki za sprawą Joego Gomeza, a kiedy Wesley Fofana przestrzelił nad poprzeczką, The Reds mogli już cieszyć się z awansu 6:5.
Równie dramatyczny scenariusz rozegrał się na Etihad Stadium. Manchester City zremisował z Brighton 2:2 i również potrzebował rzutów karnych, by przejść do następnej rundy, wygrywając je 4:3. Brighton prowadziło w tym meczu dwukrotnie, a City dwukrotnie musiało gonić wynik. Gości do przodu wyprowadził w 30. minucie Yalcouye, ale już dziesięć minut później wyrównał Kovacic. Po przerwie, w 47. minucie, Brighton znów wyszło na prowadzenie – tym razem po golu Ruttera. City czekało do 72. minuty, gdy do siatki trafił Reis, ustalając wynik na 2:2.
W serii jedenastek pomylił się sam Mateo Kovacić, chwilę wcześniej bohater regulaminowego czasu. Brighton łącznie zmarnowało dwie próby w konkursie, a decydujący strzał dla gospodarzy wykorzystał Rayan Cherki, pieczętując awans Manchester City do ćwierćfinału.
W pozostałych środowych meczach obronne wyniki nie wymagały już dogrywki. Bournemouth rozbił Aston Villę 3:0 – na listę strzelców wpisali się Adi w 7. minucie, Cook w 51. i Rodrigue w 69.. Crystal Palace wygrał na wyjeździe z Fulham 1:0 po jedynym golu Nketiaha w 37. minucie.
Najwięcej emocji w regulaminowym czasie – oprócz hitów na Anfield i Etihad – dostarczył pojedynek Sunderlandu z Brentford, zakończony wynikiem 3:2. Gospodarze do przerwy prowadzili już 3:0, budując przewagę trafieniami Talibiego w 26. minucie, Tuterova w 29. i Fofany w 39.. Brentford odpowiedziało golem Wilsona na 3:1 w 42. minucie, a w doliczonym czasie gry, w 90+4 minucie, kontaktowe trafienie na 3:2 dołożył Thiago. Mimo nerwowej końcówki Sunderland dowiózł prowadzenie do ostatniego gwizdka.