Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem obaj przywitali się w tunelu, obejmując się ramionami i wymieniając kilka słów. Chwilę później na murawie Robert Lewandowski i Antoine Griezmann uścisnęli sobie dłonie – scena, która w MLS wydawała się nie do pomyślenia jeszcze rok temu.
Przez lata obaj byli wymieniani w gronie najlepszych napastników świata. Dziś ich kariery przecięły się po drugiej stronie Atlantyku. Lewandowski po rozstaniu z FC Barceloną trafił do Chicago Fire, Griezmann zaś, rozstając się z Atletico Madryt, gdzie dorobił się statusu legendy, zamienił Madryt na Orlando City SC.
W noc ze środy na czwartek czasu polskiego doszło do ich pierwszego bezpośredniego starcia w MLS – obaj wyszli w podstawowych składach swoich zespołów. Mecz Chicago Fire z Orlando City zakończył się wynikiem 2:2. Emocji nie brakowało od pierwszych minut.
Griezmann błyszczał, Lewandowski trafił w słupek
Już w 6. minucie Griezmann zaliczył asystę przy golu Ivana Angulo. Nie minęło pół godziny, a Francuz sam dopisał się do listy strzelców – w 35. minucie pokonał bramkarza Chicago pięknym strzałem z dystansu. Swoją okazję miał też Lewandowski: w 17. minucie trafił w słupek po strzale wykonanym nożycami.
Odpowiedź Chicago Fire przyszła w drugiej połowie. W 57. minucie na listę strzelców wpisał się Jonathan Bamba, a remis 2:2 ustalił Maren Haile-Selassie w 69. minucie.
Sezonowe statystyki obu gwiazd pokazują, że do nowego ligowego rozdziału podeszli z pełną powagą. Griezmann w 20 meczach dla Orlando City zdobył już 15 bramek i dodał siedem asyst. Lewandowski w 21 spotkaniach dla Chicago Fire ma na koncie siedem goli i trzy asysty.