FIFA testuje nowy system wideoweryfikacji o nazwie Football Video Support (FVS), który ma być alternatywą dla pełnego VAR-u. Rozwiązanie jest przeznaczone dla rozgrywek, w których klasyczny system jest zbyt drogi lub zbyt skomplikowany organizacyjnie. Testom poddano je między innymi na młodzieżowych turniejach FIFA, a z systemu korzystają uczestniczki mistrzostw świata U-17 kobiet w Maroku, gdzie gra też reprezentacja Polski.
Różnica względem VAR-u znanego z Ligi Mistrzów czy mistrzostw świata jest fundamentalna. W klasycznym systemie dodatkowi sędziowie obserwują mecz non-stop i sami informują arbitra głównego o sytuacjach do sprawdzenia. W FVS takiego zespołu po prostu nie ma. Każda drużyna startuje w meczu z dwoma „życiami” – dwiema możliwościami zażądania wideoweryfikacji. Gdy trener uzna, że arbiter popełnił poważny błąd, może natychmiast po zdarzeniu zakręcić palcem w powietrzu i przekazać czwartemu sędziemu specjalną kartę. Zawodniczki mogą zasygnalizować sztabowi kontrowersyjną sytuację, ale ostateczną decyzję o challenge’u podejmuje trener, a w jego nieobecności najważniejsza osoba w strefie technicznej. Po zgłoszeniu sędzia główny sam podchodzi do monitora i ogląda powtórki – bez podszeptu kolegi od VAR-u. Jeśli decyzja zostanie zmieniona na korzyść zgłaszającej drużyny, ta zachowuje szansę na kolejną weryfikację; jeśli sędzia obstaje przy swoim, zespół traci jedną z prób.
Dokładnie tak było w meczu Polek z Brazylią. W 26. minucie reprezentantki Polski domagały się rzutu karnego, a selekcjonerka Paulina Kawalec zdecydowała się skorzystać z przysługującego jej prawa do wideoweryfikacji. Sędzia obejrzała powtórki na monitorze i nie zmieniła decyzji – analiza wykazała, że broniąca Brazylijka trafiła w piłkę, więc jedenastki nie było. Polki straciły pierwszy z dwóch challenge’y.
Jeszcze przed przerwą sztab Kawalec sięgnął po drugą kartę, znów w sprawie podejrzenia rzutu karnego. I znów bez skutku – sędziowie analizujący powtórkę uznali, że nie ma podstaw do jedenastki. Tę decyzję boleśnie odczuto dopiero w końcówce. Gdy Khaillany Ranifah wydawała się faulować wychodzącą na czystą pozycję Nikolę Gałuszkę, trenerka Polek nie mogła już zareagować – oba challenge’y zostały wykorzystane.
Dlaczego FVS jest tańszy od VAR-u
Kluczowa różnica leży w infrastrukturze. System FVS działa przy znacznie mniejszej liczbie kamer niż klasyczny VAR, co jest jednym z głównych powodów niższych kosztów. Pełny VAR wymaga odpowiedniej liczby kamer, kosztownej infrastruktury technicznej oraz dodatkowego zespołu sędziowskiego. FVS można wykorzystać tylko w czterech typach sytuacji: przy golu lub jego nieuznaniu, rzucie karnym, bezpośredniej czerwonej kartce oraz pomyłce w ukaraniu niewłaściwej zawodniczki. Nie zadziała, gdy trener po prostu nie zgadza się z decyzją o zwykłym faulu czy żółtej kartce.
Pierluigi Collina, przewodniczący Komisji Sędziowskiej FIFA, wyłożył ideę systemu bez ogródek. „FVS jest narzędziem wspierającym sędziów w rozgrywkach dysponujących mniejszymi środkami i mniejszą liczbą kamer. Nie należy postrzegać go jako VAR-u ani jego zmodyfikowanej wersji, ponieważ nie ma sędziów wideo monitorujących każde zdarzenie”, powiedział Collina.
Zgodnie z zamierzeniami FIFA z takiej formy wideoweryfikacji mogłyby skorzystać ligi kobiece, rozgrywki młodzieżowe i niższe poziomy ligowe, dla których pełny VAR pozostaje poza zasięgiem finansowym. Testy nie ograniczają się do turniejów samej federacji – system trafił już do włoskiej Serie C, hiszpańskiej Liga F i Primera Federación, a także do rozgrywek w Brazylii. FIFA zbiera teraz doświadczenia i dane z tych wdrożeń, a zainteresowanie FVS deklarują kolejne federacje narodowe.