Raków Częstochowa awansował do 1/8 finału Pucharu Polski, eliminując Motor Lublin w rzutach karnych. Po regulaminowym czasie i dogrywce na tablicy wyników świecił remis 1:1, a o awansie zdecydowała seria jedenastek, którą częstochowianie wygrali 3-1. A jeszcze w trzeciej doliczonej minucie drugiej połowy prowadził Motor, i to on wydawał się bliższy kolejnej rundy.
Dla lublinian ten mecz niósł ze sobą duży ciężar oczekiwań. W poprzedniej rundzie zespół Mariusza Misiury rozbił Legię Warszawa 3:0 — a to klub, który w historii Pucharu Polski jest najbardziej utytułowaną drużyną. Forma ligowa Motoru nie daje jednak powodów do euforii: zespół zajmuje 13. miejsce w tabeli, a w ostatniej kolejce zremisował w końcówce z KGHM Zagłębiem Lubin. Raków przyjechał do Lublina z jeszcze gorszym bagażem — nie przebrnął eliminacji Ligi Konferencji i w lidze zanotował dotąd tylko dwa zwycięstwa. Na dodatek w sobotę na ławce częstochowian zasiadł debiutujący Dawid Szwarga — już czwarty trener klubu w tym okresie.
Słupki, kiks i karny sprowokowany przez bramkarza
Punkty zwrotne pojawiły się już w pierwszej połowie. W 37. minucie Karol Czubak huknął w słupek, wykorzystując kiks Fabio Ronaldo. Chwilę po przerwie emocje przeniosły się pod drugą bramkę — bramkarz Rakowa Kacper Trelowski sam sprowokował sytuację, która skończyła się jedenastką dla Motoru. W 51. minucie Mbaye Ndiaye nie dał szans i zamienił karnego na gola.
Gospodarze bronili prowadzenia do samej końcówki. Choć w drugiej z pięciu doliczonych minut musieli grać w dziesiątkę — Bartosz Bereszyński zobaczył drugą żółtą kartkę za faul na Makuchu i poszedł pod trybuny — Motor mimo przewagi liczebnej rywala wciąż prowadził, i tak było aż do 90+4. Wtedy Lamine Diaby-Fadiga uderzył z dystansu, piłka odbiła się od rąk Mihaia Popy i wpadła do siatki, ustalając wynik na 1:1. Chwilę później Raków miał nawet szansę na komplet trzech punktów bez dogrywki — bramkarz Motoru odbił strzał Oskara Repki, ale dobijający nie zdążył dopchnąć piłki do linii.
Przed dogrywką trener Rakowa postawił na zmianę między słupkami — Trelowskiego zastąpił debiutujący Tarik Karić. Ta decyzja zdecydowała o całym wieczorze.
Karić bohaterem serii jedenastek
W rzutach karnych o losach dwumeczu zdecydował właśnie nowy bramkarz Rakowa. Karić obronił strzały Paskala Meyera i Makana Aiko, a wcześniej pierwszy egzekutor Motoru, Yacine Bourhane, sam trafił w słupek. Po stronie Rakowa jedynym niepewnym momentem był strzał Bogdana Racovitana, który jako jedyny z częstochowian nie wykorzystał swojego karnego — ale to nie wystarczyło Motorowi, by odwrócić losy serii.
Żółte kartki w regulaminowym czasie i dogrywce otrzymali Bartosz Bereszyński z Motoru oraz Erick Otieno, Nils Zatterstrom i Oskar Repka z Rakowa. Spotkaniem w Lublinie kierował Paweł Raczkowski z Warszawy, a na trybunach zasiadło 7183 widzów.