Paryż, kilka dni po tym, jak PSG rozgromiło FC Barcelonę 4:2 w meczu, który miał być pokazem siły mistrzów Europy. Radość z wygranej nie trwała długo – Chwicza Kwaracchelia zerwał więzadło krzyżowe, a zejście z boiska oznaczało dla Gruzina koniec sezonu, jeszcze zanim ten się na dobre rozkręcił.
Dwukrotni triumfatorzy Ligi Mistrzów z ostatnich lat nie mogą sobie pozwolić na kilkumiesięczną dziurę w ataku, więc w klubie z Parc des Princes ruszyły już poszukiwania zastępstwa. Serwis sportowefakty.wp.pl donosi, że PSG wytypowało konkretnego kandydata na następcę Gruzina.
Tym kandydatem jest Abde Ezzalzouli, skrzydłowy Realu Betis. Nazwisko nie jest przypadkowe. Marokańczyk kilka lat temu nosił barwy Barcelony, choć nie zdołał się wtedy przebić do wyjściowego składu katalońskiej ekipy.
Gwiazda z Sewilli na celowniku kilku gigantów
Dziś role się odwróciły. W Realu Betis, klubie z Sewilli, Ezzalzouli jest już gwiazdą, nie rezerwowym. Latem temat jego transferu do mocniejszego klubu wrócił na agendę, a wśród rozważanych scenariuszy pojawił się nawet powrót do Barcelony.
Do żadnego ruchu wtedy nie doszło. „Verdiblancos” nie zamierzają teraz robić ustępstw – za Marokańczyka oczekują około 60 milionów euro. Jest przy tym dodatkowy haczyk dla kupującego: Barcelona zachowała prawo do 20 procent kwoty z ewentualnej sprzedaży skrzydłowego, co wynika z warunków jego wcześniejszego odejścia z Camp Nou.
Kontrakt piłkarza z Betisem obowiązuje do czerwca 2029 roku, więc Sewilla nie jest pod presją czasu i może dyktować warunki. W obecnej kampanii Ezzalzouli rozegrał dziewięć meczów i strzelił cztery gole – forma, która nie umknęła skautom w całej Europie.
PSG nie jest bowiem jedynym zainteresowanym. Na liście tropiących transfer skrzydłowego znalazły się także Newcastle United, Borussia Dortmund, Galatasaray SK, Aston Villa i Crystal Palace. Paryżanom pozostaje więc nie tylko przekonać Betis do sprzedaży, ale i wygrać wyścig z kilkoma klubami gotowymi płacić podobne pieniądze.