W doliczonym czasie meczu z Wisłą Kraków Raków Częstochowa stracił gola, który przypieczętował porażkę 1:2. To był debiut Dawida Szwargi na ławce trenerskiej po powrocie do klubu niemal po dwóch latach. Teraz, we wtorek 27 października 2026 roku o 17:30, częstochowianie wracają na boisko w zupełnie innych okolicznościach: w 1/16 finału STS Pucharu Polski zagrają na wyjeździe z Motorem Lublin.
Transmisję ze stadionu w Lublinie przeprowadzi TVP Sport. Kto nie zasiądzie przed telewizorem, spotkanie może śledzić na stronie sport.tvp.pl, w aplikacji mobilnej TVP Sport i na telewizorach Smart TV.
Dla Rakowa to będzie pierwszy występ w tegorocznej edycji Pucharu Polski – klub rozpoczął zmagania dopiero od 1/16 finału z racji gry w europejskich pucharach. Trudno jednak mówić o dobrym momencie na taki debiut. Zespół z Częstochowy zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy i ma na koncie zaledwie dwa ligowe zwycięstwa w tym sezonie. Jedno z nich przyszło w starciu z Wieczystą Kraków, pokonaną 2:1. I właśnie ta fatalna sytuacja w lidze kosztowała pracę Tomasza Kaczmarka, którego na stanowisku trenera zastąpił wspomniany Dawid Szwarga.
Motor Lublin wchodzi w ten mecz w zupełnie innej formie. Zespół nie przegrał w czterech ostatnich spotkaniach. Zremisował 0:0 z Górnikiem Zabrze, pokonał Radomiaka Radom 3:2 i Śląsk Wrocław tym samym wynikiem 3:2, a w piątek podzielił się punktami z Zagłębiem Lubin, remisując 2:2. W poprzedniej rundzie Pucharu Polski lublinianie i tak zrobili najwięcej szumu w kraju, rozbijając Legię Warszawa 3:0.
Bilans wyraźnie na korzyść Rakowa
Statystyka head-to-head nie sprzyja gospodarzom. Obie drużyny grały dotychczas sześć razy, a Motor nie wygrał w żadnym z tych meczów. Cztery starcia zakończyły się zwycięstwem Rakowa, a dwa remisem. Do tego najświeższy argument: we wrześniu Raków pokonał Motor w lidze. Stawką wtorkowego spotkania jest awans do 1/8 finału STS Pucharu Polski – a forma ligowa tym razem może znaczyć mniej niż historia bezpośrednich pojedynków.