„Miejscówek jest już bardzo mało” – alarmuje kataloński dziennik Sport przed niedzielnym El Clasico. Trudno się temu dziwić – w tym meczu, oprócz prestiżu, chodzi o coś więcej niż trzy punkty.
FC Barcelona przed starciem z Realem Madryt prowadzi w tabeli La Liga z 27 punktami. Real zajmuje drugie miejsce z 21 punktami, tracąc jeden punkt do lokalnego rywala, Atletico Madryt. Spotkanie rozpocznie się w niedzielę o 21:00 na stadionie w Katalonii.
Dla Barcelony stawką jest coś więcej niż powiększenie przewagi w lidze. Jak pisze Mundo Deportivo, katalońska ekipa ma szansę pobić rekord liczby wygranych meczów na starcie sezonu, który od dekad należał do Realu Madryt. W poprzedniej kolejce La Liga Barcelona już go wyrównała. Ustanowił go Real Madryt w 1968 roku, wygrywając dziewięć pierwszych spotkań ligowych w sezonie. Wygrana w niedzielę oznaczałaby dla Barcelony dziesiąte takie zwycięstwo w tym sezonie i nowy rekord w historii rozgrywek.
Rekordowe wpływy i kłopoty kadrowe Flicka
El Clasico to też pieniądze, i to duże. Dziennik Sport spodziewa się, że nadchodzący mecz przyniesie Barcelonie największe w historii wpływy ze sprzedaży biletów na jeden mecz. Szacunki mówią o kwocie przekraczającej 16,4 mln euro – tyle klub zarobił podczas ostatniego, majowego El Clasico.
Trener Barcelony Hansi Flick musi się jednak liczyć ze stratą w środku pola. Pomocnik Dani Olmo doznał kontuzji we wtorkowym meczu Ligi Mistrzów przeciwko PSG, w którym Barcelona przegrała w Paryżu 2:4. Jak donosi radiostacja Onda Cero, jego miejsce w wyjściowym składzie najpewniej zajmie Fermin Lopez. Na ławce rezerwowych czeka Wojciech Szczęsny.
Na boisku starcie gwiazd wydaje się nieuniknione. Liderem klasyfikacji strzelców La Liga jest obecnie Brazylijczyk Raphinha z Barcelony z 12 golami na koncie. Drugie miejsce zajmuje Kylian Mbappe z Realu Madryt – dziewięć celnych trafień. W barwach Barcelony błyszczy też 19-letni skrzydłowy Lamine Yamal, autor ośmiu goli w tym sezonie. To będzie jego pierwsze El Clasico na zmodernizowanym stadionie Spotify Camp Nou.
Nad przebiegiem meczu czuwać będzie sędzia Juan Martinez Munuera z Kordoby. To funkcjonariusz policji, który od 2015 roku jest piłkarskim arbitrem międzynarodowym.