Siódma minuta na Vitality Stadium i Milan już gonił wynik. Sędzia Vassilis Fotias po konsultacji z VAR wskazał na jedenasty metr — Justin Kluivert nie pomylił się z rzutu karnego, Bournemouth prowadziło 1:0. Włosi stracili kontrolę nad meczem niemal od pierwszego gwizdka.
A potem było jeszcze gorzej. W 27. minucie Bournemouth wywalczyło rzut rożny, i właśnie przy tej akcji bramkarz Milanu Mike Maignan, atakowany i blokowany przez Tylera Adamsa, odepchnął rywala, kładąc mu obie dłonie na twarzy. Fotias nie wahał się — czerwona kartka i kolejny rzut karny dla Bournemouth. VAR potwierdził werdykt sędziego, a do tego żółtą kartkę za utrudnianie Maignanowi poruszania się zobaczył Adams. Francuski bramkarz musiał zejść z boiska.
„Co za szaleństwo Maignana. To moment, który praktycznie rozstrzyga losy spotkania” — napisała po meczu „La Gazzetta dello Sport”.
Co za szaleństwo Maignana. To moment, który praktycznie rozstrzyga losy spotkania
Trener Milanu Ruben Amorim musiał reagować natychmiast. Za Omariego Hutchinsona na boisko wszedł Lorenzo Torriani, młody talent z klubowej akademii. Gra w dziesiątkę, z nowym bramkarzem na linii — to szybko odbiło się na wyniku. W 32. minucie Marcus Tavernier zamienił drugi rzut karny gospodarzy na gola, 2:0 dla Bournemouth. Po przerwie Amine Adli ustalił ostateczny rezultat na 3:0, przypieczętowując klęskę Milanu w meczu 3. kolejki Ligi Europy.
Amorim: rywalizacja się zakończyła
Po meczu Ruben Amorim nie szukał wymówek, choć jego słowa nie pozostawiały wątpliwości. „Po stracie dwóch bramek z jedenastu metrów nie mieliśmy już szans na powrót do gry. Rywalizacja praktycznie się zakończyła” — powiedział szkoleniowiec Milanu.
Po stracie dwóch bramek z jedenastu metrów nie mieliśmy już szans na powrót do gry. Rywalizacja praktycznie się zakończyła
Włoskie media nie są jednak przekonane, że czerwona kartka dla Maignana była słuszna. „Wygląda bowiem na to, że Maignan położył dłonie na twarzy Adamsa jeszcze zanim wykonano rzut rożny. Z pewnością jest to sytuacja, której warto przyjrzeć się bliżej na powtórkach” — czytamy w komentarzach z Włoch. Na Vitality Stadium dla Milanu skończyło się to fatalnie, ale pytania o decyzję sędziego Fotiasa zostają na dłużej.