„Kanadyjczyk uczestniczył w kolejnej kontrze”
Tymi słowami opisano jedną z wielu akcji Alphonso Daviesa w starciu Bayernu Monachium z Arsenalem w 3. kolejce Ligi Mistrzów 2026/2027. Na Allianz Arenie w Monachium padł ostatecznie remis 2:2.
To było już szesnaste spotkanie tych drużyn w europejskich pucharach, jeśli doliczyć wcześniejsze 15 starć w Lidze Mistrzów. Przed meczem bilans przemawiał na korzyść Bawarczyków – osiem zwycięstw wobec czterech wygranych Arsenalu. W poprzedniej edycji rozgrywek role się jednak odwróciły: Londyńczycy pojechali do Monachium i wygrali 3:1. Ciekawostka na marginesie – spośród wszystkich dotychczasowych starć obu klubów w fazie ligowej Ligi Mistrzów aż 14 kończyło się triumfem Arsenalu, z czego siedem wygranych Kanonierzy zanotowali na wyjeździe.
Bayern pod wodzą Vincenta Kompany’ego bronił przed tym meczem imponującej serii – 39 kolejnych spotkań fazy grupowej lub ligowej Ligi Mistrzów na własnym stadionie bez porażki. W tym okresie zanotował 37 zwycięstw i dwa remisy. Po raz ostatni przegrał na własnym boisku na tym etapie rozgrywek w grudniu 2013 roku, kiedy uległ Manchesterowi City 2:3. Po drugiej stronie linii bocznej stał Mikel Arteta – kolejny solidny wynik w Monachium byłby dla niego potwierdzeniem, że jego zespół jest w dobrej dyspozycji.
Dla gości początek był ciężki. Już w 5. minucie obrońcy Bayernu musieli gasić groźną akcję Bukayo Saki, a chwilę później Anglik doznał kontuzji mięśniowej przy kopnięciu piłki i zszedł z boiska. Na jego miejsce wszedł Eberechi Eze. Gospodarze grali bez Michaela Olise, zawieszonego za czerwoną kartkę, i bez Joshuy Kimmicha, który przeżywał rodzinną tragedię. Przez pierwszy kwadrans w polu karnym Bayernu niewiele się działo – Harry Kane miał zaledwie jeden kontakt z piłką.
W 17. minucie Alphonso Davies wbiegł groźnie w pole karne, lecz piłkę odebrał mu Gabriel. Trzy minuty później Serge Gnabry nie wykorzystał podania Ismaela Saibariego – jego strzał obronił David Raya. Przełom przyszedł w 25. minucie. Eberechi Eze, dopiero co wprowadzony na boisko, strzelił gola po długim podaniu Martina Odegaarda, pokonując Manuela Neuera i dając Arsenalowi prowadzenie 1:0. Chwilę później Odegaard dołożył kolejne podanie, tym razem z rzutu rożnego, ale Bruno Guimaraes nie trafił w bramkę.
Bayern odpowiedział w 35. minucie – Alphonso Davies wyrównał na 1:1 po podaniu Harry’ego Kane’a z własnej połowy boiska. Z takim wynikiem drużyny zeszły do szatni.
Karny Kane’a i gol Rice’a w końcówce
Druga połowa zaczęła się równie nerwowo. Manuel Neuer obronił strzał Bruno Guimaraesa, odbijając piłkę na poprzeczkę, a Ismael Saibari, będąc na spalonym, trafił w boczną siatkę. Potem David Raya popisał się interwencją po strzale Dayota Upamecano, Neuer zaś odpowiedział obroną próby Eberechiego Eze.
O przewadze Bayernu zadecydował ostatecznie rzut karny. W 59. minucie strzał Harry’ego Kane’a trafił w rękę Jurriena Timbera i sędzia wskazał na „wapno”. Anglik nie zawiódł z jedenastu metrów, ustalając wynik na 2:1. To był już dziesiąty z rzędu mecz Ligi Mistrzów, w którym Kane strzelił gola – dłuższą serię w historii rozgrywek ma na koncie tylko Cristiano Ronaldo, z jedenastoma meczami z rzędu. Po golu Kane’a Bayern mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie: Konrad Laimer miał okazję w kontrze, a David Raya obronił też strzał wprowadzonego z ławki Luisa Diaza.
Arsenal jednak nie odpuścił. W 82. minucie Declan Rice strzelił gola z ostrego kąta po zagraniu Viktora Gyokeresa, ustalając wynik na 2:2. W doliczonym czasie Jurrien Timber miał jeszcze szansę dać Londyńczykom zwycięstwo, ale Manuel Neuer nie dał się zaskoczyć. Mecz w Monachium zakończył się ostatecznie remisem 2:2.