Zaczęło się od przełamania w pierwszym gemie i seta przegranego 1:6. A skończyło się triumfem po dwóch godzinach i 21 minutach walki. Katarzyna Kawa pokonała Ukrainkę Darię Snigur 1:6, 6:2, 6:4 w pierwszej rundzie turnieju WTA 500 w Ningbo – i był to jeden z tych meczów, po których ciężko od razu uwierzyć w wynik na tablicy.
Snigur, zajmująca 40. miejsce w rankingu WTA, nie była dla Polki przypadkową rywalką – obie grały już w niedzielę, w finałowej rundzie kwalifikacji do tego samego turnieju, a tamten mecz Snigur oddała walkowerem przy stanie 1:6, 0:2. Wtorkowe starcie w głównej fazie imprezy ruszyło więc jakby od zera. Scenariusz na chwilę zrobił się jednak dla Kawy jeszcze bardziej nerwowy niż dwa dni wcześniej.
Polka przegrała pierwszego gema, oddając serwis już na starcie. Miała aż osiem break pointów w tym secie, żadnego jednak nie wykorzystała, co skończyło się seryjną porażką 1:6.
Zniszczona rakieta i przerwa na deszcz
Drugi set Kawa zaczęła od razu z przełamania rywalki. Mimo to przy stanie 1:1 nie potrafiła ukryć frustracji – w przypływie emocji zniszczyła rakietę. Chwilę później na kort zaczął padać deszcz, a przy wyniku 2:3 dla Snigur zawodniczki musiały zejść do szatni. Gra wróciła po godzinie 15.
To, co stało się po przerwie, odwróciło losy całego meczu. Kawa wygrała pięć gemów z rzędu i w trzecim secie prowadziła już 2:0. W czwartym gemie decydującej partii obroniła trzy kolejne break pointy, wygrywając swój serwis na przewagi. Chwilę potem straciła jednak koncentrację – w piątym gemie przestrzeliła forhend po crossie i oddała serwis, a wynik wrócił do 3:3. Polka zareagowała natychmiast: odebrała serwis rywalce w kolejnym gemie i domknęła seta 6:4.
Statystyki meczu dobrze pokazują, jak nierówne było to spotkanie pod względem skuteczności przy piłce. Kawa zaliczyła 37 winnerów przy 24 niewymuszonych błędach, Snigur zanotowała tylko 12 uderzeń kończących, popełniając przy tym aż 45 niewymuszonych błędów. Polka miała też problem z podaniem – 14 podwójnych błędów serwisowych wobec trzech u Ukrainki – choć to nie przeszkodziło jej w ostatecznym zwycięstwie.
Dzięki triumfowi Kawa awansowała do kolejnej rundy turnieju w Ningbo i jest tam jedyną reprezentantką Polski. Pierwotnie w tej rundzie miała zmierzyć się z Mają Chwalińską, ale ta wycofała się z rywalizacji. Chwalińska nie próżnowała jednak gdzie indziej – kilka dni wcześniej wygrała turniej WTA 1000 w Wuhan. W tym samym turnieju Iga Świątek dotarła do półfinału, przegrywając z rodaczką, a ze startu w Ningbo się wycofała.