Jedenasty strzał z wapna, piłka w siatce, gwizdek sędziego – i na boisku w Grecji dzieje się coś, co z futbolem nie ma już nic wspólnego. Chwilę wcześniej zawodnicy Aldachu 442 Sport Pub Team ze Szczekocin dopiero co wygrali serię rzutów karnych w półfinale Ligi Mistrzów Socca. Miejsca na radość jednak nie było – rywale odpowiedzieli falą wściekłości.
W greckim turnieju wystartowało w sumie 101 drużyn z różnych krajów. Wśród nich zespół ze Szczekocin, grający pod szyldem Aldach 442 Sport Pub Team, dotarł do strefy medalowej. Na drodze do finału stanęła im grecka Magufana FC – i właśnie ten mecz zakończył się czymś znacznie poważniejszym niż samym wynikiem na tabeli.
Po regulaminowym czasie gry na tablicy świecił remis 1:1. O awansie do finału zdecydowały karne. Napięcie było wyczuwalne już od pierwszej jedenastki dla Polaków – Norbert Jaszczak nie trafił, a po nieudanym strzale został zaczepiony przez bramkarza rywali. Tę pierwszą iskrę jeszcze udało się zdusić.
Dalej Polacy jednak pokazali nerwy ze stali. Swoją szansę z jedenastego metra wykorzystał Dawid Pasieka, podobnie Krzysztof Elsner. Kluczową postacią okazał się bramkarz Krystian Stanecki – obronił dwa karne Greków i praktycznie sam, własnymi rękami, wywalczył Aldachowi finał.
Bijatyka po gwizdku
Gdy sędzia potwierdził zwycięstwo Polaków w serii rzutów karnych, zawodnicy Magufany ruszyli w stronę graczy Aldachu. Zaczęło się od wymiany słów, szybko przeszło w przepychanki, a te przerodziły się w regularną bijatykę z udziałem wielu zawodników z obu stron. Rozdzielać musiały sztaby obu zespołów, a uspokojenie sytuacji zajęło sporo czasu. Dopiero później Polacy mogli wreszcie świętować przepustkę do finału.
Sam finał okazał się za wysokim progiem. Zespół ze Szczekocin przegrał 2:4 z Socca Euskadi, do Polski wracał jednak z medalem – srebrnym krążkiem Ligi Mistrzów Socca.
Po powrocie drużyna podsumowała turniej na Instagramie: „Ogromne gratulacje dla całej drużyny za świetny występ w turnieju. Chłopaki pokazali charakter, jakość i serce do gry. Możemy być z nich naprawdę dumni. Wracamy z podniesioną głową. Za rok wrócimy silniejsi. To nasza obietnica”.