Siódma minuta meczu na stadionie Brighton. Walter Benitez, bramkarz Crystal Palace, stoi daleko od swojej bramki. Diego Gomez to widzi i bez wahania uderza z dystansu, który sędziowie wyliczyli później na około 51 metrów. Piłka ląduje w siatce, stadion wybucha.
Tym trafieniem Paragwajczyk przypieczętował jedno z najgłośniejszych zwycięstw tego sezonu Premier League. Brighton pokonało Crystal Palace 5:0. Gomez, 23-letni pomocnik, stał się bohaterem wieczoru.
Gospodarze ruszyli z ofensywą od pierwszych minut. Prowadzenie dało im już w 4. minucie samobójcze trafienie Jaydee Canvota. Trzy minuty później padł gol Gomeza po podaniu Oliviera Boscagliego, a w 10. minucie Yasin Ayari podwyższył wynik na 3:0. Po przerwie było jeszcze gorzej dla Crystal Palace – trafienia Charalambosa Kostulasa i Jacka Hinshelwooda ustaliły ostateczny rezultat na 5:0.
Sam strzelec po meczu przyznał, że własny gol go zaskoczył. „Kiedy strzeliłem gola, nie wiedziałem, gdzie biec ani co ze sobą zrobić” – powiedział Diego Gomez.
Gomez w cieniu historii Premier League
Dystans uderzenia Gomeza od razu przywołuje porównania do najdalszych goli w historii angielskiej ligi. W listopadzie 2017 roku Wayne Rooney trafił dla Evertonu przeciwko West Hamowi z odległości blisko 58 metrów. To wciąż więcej niż uderzenie Paragwajczyka. Historia zna jednak przypadek jeszcze bardziej spektakularny.
Rekordzistą pod względem najdalszego gola w historii Premier League jest Asmir Begović. Bośniacki bramkarz trafił do siatki z odległości 91,9 metra 2 listopada 2013 roku, w meczu Stoke City z Southampton, który zakończył się wynikiem 1:1. Co wyjątkowe, Begović sam był bramkarzem – strzał padł już w 13. sekundzie meczu, gdy wykopnął piłkę z własnego pola karnego. Przy silnym wietrze piłka przeleciała nad obrońcami i bramkarzem rywali, Arturem Borucem. Trafienie Begovicia trafiło do Księgi Rekordów Guinnessa jako najdłuższy gol w profesjonalnej piłce nożnej.
Gol Gomeza do takiego rekordu nie dorasta. W kontekście sobotniego pogromu Crystal Palace stał się jednak symbolem wieczoru, w którym Brighton nie dawało rywalom żadnych szans.