Dwa dni wcześniej Maja Chwalińska wyrzuciła z turnieju Igę Świątek. Czy sięgnie teraz po pierwszy w karierze tytuł WTA 1000? Na kortach Wuhan Open wciąż trwa decydujący, trzeci set finału, więc odpowiedzi jeszcze nie znamy.
25-letnia Polka mierzy się z Brytyjką Sonay Kartal w finale rozgrywanego na twardych kortach turnieju WTA 1000 w Wuhanie. To pierwszy pojedynek obu zawodniczek w cyklu WTA – Kartal, rówieśniczka Chwalińskiej, w rankingu zajmuje miejsce zdecydowanie niższe od Polki.
Mecz o tytuł zaczął się o 12.30, przy serwisie Brytyjki. Kartal ruszyła agresywnie i szybko wyszła na prowadzenie 2:0, potem 3:1, a pierwszego seta zamknęła wynikiem 6:2. W drugiej partii obraz gry się odwrócił: Chwalińska przejęła inicjatywę, doprowadziła do wyrównania i triumfowała 6:4. O tytule zdecyduje więc trzeci set – w chwili publikacji tej relacji wciąż się toczy.
Droga do finału: pięć zwycięstw i sensacyjny pogrom Świątek
Do meczu o tytuł Chwalińska doszła po pięciu zwycięstwach w turnieju. Po drodze pokonała dwie zawodniczki notowane wyżej od niej w rankingu, a kulminacją była sobotnia rozprawa w półfinale z Igą Świątek, zajmującą 9. miejsce na liście WTA. Emocji po tym meczu Polka nie kryła. „Chyba sobie jeszcze nie zdaje sprawy, co się dzieje. Zwycięstwo z nią to dla mnie jakieś szaleństwo” – powiedziała.
Ten triumf ma też wymiar finansowy i rankingowy. Za awans do finału Chwalińska zapewniła sobie już 385 tysięcy dolarów, czyli około 1,5 miliona złotych, a zdobycie tytułu podniosłoby tę sumę do 665 tysięcy dolarów, to jest ponad 2,5 miliona złotych, z jakimi opuściłaby Chiny. Wygrana oznaczałaby dla niej też awans na 11. miejsce w rankingu WTA – najwyższe w karierze.
Kartal, choć notowana niżej, do finału doszła równie spektakularną drogą. W tym tygodniu w Wuhanie pokonała pięć rywalek z czołowej pięćdziesiątki rankingu. Ostatnią przeszkodą przed finałem była Łotyszka Jelena Ostapenko, zajmująca 34. miejsce w rankingu WTA – i to właśnie z nią Brytyjka wygrała. Nie pierwszy to jej duży wyczyn w ostatnim czasie: w ubiegłym roku, będąc wówczas na 44. pozycji w rankingu, dotarła do 1/8 finału Wimbledonu. Obecny sezon był dla niej jednak trudny – większość rozgrywek straciła z powodu kontuzji, co tylko dodaje wagi jej występowi w Wuhanie.
Przed finałem Chwalińska zdradziła, że śledziła grę swojej rywalki. „Widziałam kilka meczów. Bardzo podoba mi się jej styl gry” – powiedziała Polka o Kartal.
„Chyba sobie jeszcze nie zdaje sprawy, co się dzieje. Zwycięstwo z nią to dla mnie jakieś szaleństwo” – Maja Chwalińska po pokonaniu Igi Świątek w półfinale.