Ósma minuta, Ogródek przy Drodze Dębińskiej. Ołeksandr Azacki rusza z piłką pod linię pola karnego i posyła crossowe podanie w stronę pola karnego Unii Skierniewice. Bartłomiej Eizenchart próbuje przeciąć dośrodkowanie, ale zgranie do bramkarza kończy się katastrofą – futbolówka trafia do siatki. Autorem gola zostaje wpisany Jakub Apolinarski. I tak w 11. kolejce Betclic 1. Ligi padł jedyny gol meczu Warta Poznań – Unia Skierniewice. Wynik: 1:0.
Dla Apolinarskiego to powrót do roli bohatera. Jeszcze w połowie września pomocnik Warty miał na koncie 600 minut w sezonie bez gola i asysty. Przełamał się w starciu z Puszczą, gdzie strzelił zwycięskiego gola w 90. minucie. Teraz dołożył kolejne trafienie, a znowu uruchomił go Azacki – Ukrainiec asystował też przy golu w meczu ze Stalą Mielec.
Na własnym stadionie Warta wraca do dobrych nawyków. Po siedmiu kolejnych wyjazdach zespół wrócił do gry w Ogródku w połowie września i od tamtej pory nie zawodzi przed własną publicznością – wcześniej pokonał tam Arkę i Puszczę. Bilans jedenastu dotychczasowych meczów sezonu to pięć zwycięstw i sześć porażek, bez żadnego remisu. Warta gra więc na zasadzie wszystko albo nic.
Tydzień wcześniej w Mielcu nie było jednak powodów do radości. Warta przegrała tam 1:2, tracąc dwa gole już w pierwszych 11 minutach, co przerwało serię dwóch kolejnych domowych wygranych. Tym razem obrona wytrzymała napór, a bramkarz Leo Przybylak nie musiał interweniować w sposób, który zagrażałby jednogolowej przewadze.
Historia rywalizacji i kontekst tabeli
Ten mecz miał też wymiar symboliczny. Unia Skierniewice była triumfatorem poprzedniego sezonu Betclic 2. Ligi, Warta zajęła w nim drugie miejsce. W bezpośrednich starciach rządziła Unia – w pierwszym meczu sezonu wygrała 2:1, a w rewanżu na stadionie przy Drodze Dębińskiej dołożyła kolejne zwycięstwo 2:0. Awans do 1. Ligi skierniewicka drużyna wywalczyła z czterema punktami przewagi nad Wartą, dwie kolejki przed końcem rozgrywek.
W nowym sezonie role odwróciły się diametralnie. Przed 11. kolejką Warta miała cztery punkty przewagi nad Unią, choć zespoły rozdzielało aż dwanaście miejsc w tabeli. Unia przyjechała do Poznania po remisie z rozpędzoną Termaliką, która wcześniej wygrała trzy mecze z rzędu i która – jak się okazało – od pięciu meczów nie zna porażki, zbierając w nich 11 punktów.
Gościom w Poznaniu brakowało też jednego z kluczowych zawodników. Trener Unii Kamil Socha przyznał, że Kamil Sabiłła zmaga się z powikłaniami po ugryzieniu kleszcza i nie pomógł zespołowi już tydzień wcześniej w meczu z Termaliką. Na jego miejsce w składzie wskoczył Łukasz Wolsztyński, który zadebiutował tego wieczoru w barwach Unii. Debiut nie uchronił jednak drużyny przed porażką, choć bramkarz Pruszkowski dwukrotnie ratował skierniewicką bramkę, broniąc strzały Patryka Kusztala jeszcze przed przerwą.
Zwycięstwo w Ogródku ma dla Warty wymierną wartość tabelaryczną. Tymczasowo wywindowało zespół na drugie miejsce w ligowej tabeli, a przewaga nad strefą barażową wynosi obecnie punkt. Dla Unii Skierniewice konsekwencje mogą być odwrotne – po zakończeniu kolejki zespół może spaść na ostatnie miejsce w tabeli. Nad przepaścią czyha też Puszcza, tracąca do Unii dwa punkty; zagra jeszcze wyjazdowy mecz w Niecieczy.