Jak wielka jest różnica między Lechem Poznań a Bayerem Leverkusen? Czwartkowy wieczór dał odpowiedź wprost – 0:4 dla gości na tablicy – a potem jeszcze dosadniej dopowiedział ją jeden z obrońców mistrzów Polski, mówiąc po ostatnim gwizdku.
Bayer prowadził przy Bułgarskiej już po pierwszej połowie 3:0. Ostatecznie dopisał do tego jeszcze jedno trafienie, pieczętując wygraną 4:0. Dla Lecha to drugi mecz tej edycji Ligi Europy i druga porażka – po dwóch kolejkach mistrzowie Polski zamykają tabelę rozgrywek.
Przed kamerami Polsatu Sport, który transmitował mecz, spotkanie skomentował obrońca Lecha Mateusz Skrzypczak – ten sam zawodnik, który w pierwszej połowie sprokurował rzut karny dla Bayeru. Przyznał, że nie widział dokładnie tamtej sytuacji, choć wiadomo, że chodziło o rękę. „Co się wydarzyło? Popełnialiśmy błędy, graliśmy z bardzo dobrą drużyną, która te błędy wykorzystywała. Też trochę nam zabrakło szczęścia, bo ten pierwszy rzut karny taki – nie widziałem sytuacji – była ręka, ale wiadomo, że te ręki to jest po prostu przypadek”.
Po stracie pierwszego gola Bayer, jak opisał Skrzypczak, jeszcze podkręcił tempo, a Lech schodził na przerwę przegrywając już 0:3. Obrońca Lecha ocenił, że niemiecki zespół był groźny niezależnie od tego, kto miał piłkę przy nodze. „Było trudno w każdym aspekcie gry wyglądali bardzo dobrze: czy mieliśmy piłkę, czy jej nie mieliśmy, czy były te fazy przejściowe, to czuć było, że oni cały czas są blisko i są intensywni. Było trudno”.
„Ci piłkarze grają w Bayerze, a my w Lechu Poznań”
Różnicę klas najdotkliwiej podsumował sam Skrzypczak. „To jest ta różnica, że ci piłkarze grają w Bayerze, a my gramy w Lechu Poznań. Wiadomo, że trenujemy dobrze, żeby być cały czas lepszymi, ale czuć tę różnicę w tych małych rzeczach. Oni nie popełniają błędów albo popełniają ich bardzo mało, wykorzystują sytuacje. Tak to wygląda na ten moment”.
Pojawił się też temat zdrowia Wojciecha Mońki, który musiał zejść z boiska po kwadransie gry z powodu urazu. Jego miejsce zajął Terry Yegbe – ten sam zawodnik, który chwilę wcześniej był pechowym bohaterem pierwszego rzutu karnego podyktowanego dla gości. Skrzypczak życzył koledze z zespołu szybkiego powrotu do zdrowia, nazywając kontuzję najgorszym czasem w karierze piłkarza. „Życzę Wojtkowi szybkiego powrotu do zdrowia. Szkoda, że ma kontuzję. To najgorszy czas dla piłkarza. Niech się kuruje”.
Miał też zrozumienie dla sytuacji Yegbe, który musiał wejść na odpowiedzialną pozycję w obronie bez rozgrzewki i bez przygotowania. „Też niełatwa sytuacja dla obrońcy, czyli dla Terry’ego – wejść tak nagle, nie rozgrzanym na tak odpowiedzialną pozycję. Tak jest w piłce”.
Na poprawę nastrojów Lech nie będzie musiał długo czekać – już w przyszłym tygodniu zagra trzeci mecz tej edycji Ligi Europy, a rywalem będzie Sunderland.