Porażka Muchovej otwiera Idze Świątek drzwi do WTA Finals – tak najkrócej można streścić to, co się wydarzyło w Wuhan. Karolina Muchova przegrała w III rundzie turnieju z Dianą Sznajder 5:7, 3:6. Dla Świątek to wiadomość pierwszej wagi, bo wciąż może ona zakwalifikować się do turnieju dla ośmiu najlepszych tenisistek sezonu.
Po odpadnięciu z turnieju Muchova nie powiększy już swojej przewagi nad Polką w rankingu WTA Race. Czeszka wciąż prowadzi w tym bezpośrednim starciu – ma 816 punktów przewagi i zajmuje 7. pozycję z dorobkiem 4735 „oczek”. Poduszka wciąż solidna. Tylko że już nie rośnie.
Mechanizm kwalifikacji jest prosty: do WTA Finals jedzie osiem najlepszych zawodniczek klasyfikacji WTA Race. Sześć pierwszych miejsc jest już rozdanych – awans wywalczyły zawodniczki z czołówki tabeli. Na szczycie króluje Jelena Rybakina z 7502 punktami, za nią Aryna Sabalenka (6560), Mirra Andriejewa (6371), Jessica Pegula (5835), Coco Gauff (5774) i Elina Switolina (5036) – wszystkie mają już zapewnione miejsce w Rijadzie.
Ósme miejsce też jest już obsadzone, choć w dość nietypowy sposób. Linda Noskova zajmuje 8. pozycję w WTA Race i ma zapewniony awans jako zwyciężczyni Wimbledonu 2026. Zostaje więc tak naprawdę jedno wolne miejsce – siódme, obecnie w rękach Muchovej.
Gdzie jest Świątek i kto jej zagraża
Iga Świątek zajmuje obecnie 10. miejsce w rankingu WTA Race z 3919 punktami. Od 9. Marty Kostiuk dzieli ją zaledwie jeden punkt. Różnica kosmetyczna. Ale Ukrainka ma jedną istotną przewagę – nie gra już w Wuhan, więc nie zdobędzie tam żadnych dodatkowych punktów. Wystarczy więc, że Świątek wygra czwartkowy mecz z Ashlyn Krueger, a automatycznie wyprzedzi Kostiuk w klasyfikacji.
Dużo trudniejsze zadanie czeka Polkę w starciu z Muchovą. Aby wyprzedzić Czeszkę w rankingu WTA Race, Świątek musiałaby wygrać cały turniej w Wuhan. Tylko triumf daje matematyczną szansę na odwrócenie układu sił – przy pełnym zwycięstwie Polka miałaby na koncie 4799 punktów, czyli 64 więcej niż Muchova. Każde wcześniejsze odpadnięcie oznacza, że przewagi Czeszki w samym Wuhan już nie da się odrobić.
Na szczęście dla Świątek kalendarz daje jej jeszcze dwie szanse. Po Wuhan czekają ją turnieje w Ningbo i Tokio. I właśnie tam, a nie tylko w rozgrywanym teraz turnieju, rozstrzygnie się, czy Polka zdoła dogonić rywalkę przed startem WTA Finals 7 listopada.