Londyn, hotel przed meczem Ligi Mistrzów. Szachtar Donieck szykuje się tu do starcia fazy ligowej z AEK Ateny. W tym samym mieście, niemal w tym samym czasie, przedstawiciel tureckiej federacji piłkarskiej siada do rozmów z Ardą Turanem. Temat jeden: czy była gwiazda Atletico Madryt i Barcelony zgodzi się objąć reprezentację Turcji.
Turecka kadra rozstała się właśnie z Vincenzo Montellą. Włoch nie poradził sobie na mundialu, a jego zespół spisywał się poniżej oczekiwań również w Lidze Narodów. Federacja ruszyła na poszukiwania nowego trenera i szybko na liście kandydatów wypisała nazwisko Ardy Turana.
Odpowiedź, jaką usłyszał prezes federacji, była jednoznaczna. Jak podał portal sport.ua, Turan oświadczył podczas negocjacji, że Szachtar nie zamierza się z nim rozstawać. Sam trener dodał, że nie ma w planach opuszczania klubu, póki nie zrealizuje tam swoich celów.
Mój klub nie chce, żebym odchodził, i nie zostawię go w połowie drogi, gdy trwa wojna.
Turcy nie odpuścili od razu. Związek przekazał Turanowi, że nie musi wybierać między klubem a kadrą: „Możesz trenować i klub, i reprezentację”. Pomysł pracy na dwóch frontach jednak nie zmienił jego decyzji. Woli dokończyć to, co zaczął w Doniecku.
Turan zna już smak wielkiego turnieju
Dla samego Ardy Turana powrót do reprezentacji nie byłby niczym nowym. Jako piłkarz dotarł z Turcją do półfinału Euro 2008 — jednego z najbardziej pamiętanych występów tureckiej kadry w historii. Teraz, jako trener, buduje inną legendę. W Szachtarze, pod jego wodzą, zespół wygrał siedem z ośmiu meczów ligowych w obecnym sezonie.
Te liczby tłumaczą, czemu klub z Doniecka tak mocno broni swojego trenera przed ofertą z Ankary. Federacja turecka musi szukać dalej. Arda Turan zostaje tam, gdzie jest, deklarując lojalność wobec klubu w czasie wojny.