„Gracias” – głosił napis na olbrzymiej koszulce z numerem „10”, która jeszcze przed pierwszym gwizdkiem leżała na środku murawy Estadio Monumental w Buenos Aires. Trudno sobie wyobrazić lepsze podsumowanie tego wieczoru.
31 sierpnia Lionel Messi ogłosił, że kończy karierę w reprezentacji Argentyny. Na pożegnanie wybrał towarzyski mecz z Beninem, rozegrany na Estadio Monumental – stadionie, który dla argentyńskiej piłki znaczy tyle, co Camp Nou dla Barcelony.
Tę reprezentacyjną historię liczy się w latach, nie w miesiącach. Messi zadebiutował w kadrze 17 sierpnia 2005 roku. Od tamtej pory rozegrał dla Argentyny 208 meczów, strzelił 126 goli i zaliczył 69 asyst. Do gabloty trafiły dwa tytuły Copa America oraz mistrzostwo świata zdobyte w Katarze cztery lata wcześniej. Nie wszystko jednak układało się po jego myśli. Kilka miesięcy przed pożegnalnym meczem Argentyna przegrała w finale kolejnego mundialu z Hiszpanią.
Zanim piłka ruszyła się po raz pierwszy, na boisku odbyła się ceremonia godna prawdziwego benefisu. Po odegraniu hymnów kapitan Beninu wręczył Messiemu koszulkę, pamiątkową statuetkę i tajemniczą kopertę, której zawartości nikt na trybunach nie znał. W 11. minucie sędzia musiał przerwać grę – trybuny eksplodowały brawami, a nad stadionem rozbłysły fajerwerki.
Gol na pożegnanie
Sportowo pierwsza połowa nie przyniosła rozstrzygnięcia, zakończyła się bezbramkowym remisem. Po przerwie Argentyna przyspieszyła i ostatecznie rozgromiła Benin 3:0. W 48. minucie Nicolas Otamendi dograł z rzutu rożnego, a Messi zaliczył przy tej okazji asystę. Trzynaście minut później z dystansu trafił Nico Paz, znów po podaniu Messiego. Co ciekawe, Paz wszedł na boisko dosłownie chwilę wcześniej.
Dalszy scenariusz napisał się właściwie sam. W 71. minucie Messi sam uderzył rzut karny i trafił do siatki – ostatni gol w ostatnim meczu w kadrze.
Mecz w Buenos Aires sędziował Fernando Vejar z Chile. Żółte kartki obejrzeli Otamendi po stronie Argentyny oraz Tijani w barwach Beninu, choć tego wieczoru takie szczegóły mało kogo już interesowały.
Dla Messiego piłkarskie życie się nie kończy. Kapitan Albicelestes ma kontrakt z Interem Miami do końca 2028 roku, więc na klubowych boiskach jeszcze długo nie zobaczymy go w roli widza.