Zgrupowanie kadry, samolot, Chicago – w kilkadziesiąt godzin. „Opuścił zgrupowanie reprezentacji Polski i wsiadł w samolot do Chicago, by pomóc drużynie w walce o ligowe punkty” – tak najkrócej można streścić to, co działo się ostatnio w życiu Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski nie zagrał w poniedziałkowym meczu Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną – obowiązywała go kartka. Do Zenicy więc nie poleciał. Poleciał do Stanów Zjednoczonych.
Tej nocy wraca na boisko w barwach Chicago Fire. Polak zaczyna zaległy mecz 9. kolejki MLS przeciwko Vancouver Whitecaps na ławce rezerwowych.
Spotkanie miało się odbyć już w połowie lipca. Przełożono je z powodu dymu z pożarów kanadyjskich lasów, który wywołał w Chicago drastyczne pogorszenie jakości powietrza. Stężenie drobnych pyłów PM 2,5 przekroczyło wtedy normy do tego stopnia, że o rozegraniu meczu nie było mowy. Nowy termin wyznaczono na noc z 6 na 7 października, z początkiem o 2.30 polskiego czasu.
Kto zagra od pierwszej minuty
Trener Gregg Berhalter postawił na następujący skład: Cohen – Dean, Elliott, Mbokazi, Barroso – Zinckernagel, Saletros, D’Avilla, Bamba, Gomez – Haile-Selassie. Lewandowski na razie czeka na swoją szansę z ławki.
Dla Chicago Fire to spotkanie ma szczególną wagę punktową. Rywalem jest Vancouver Whitecaps, obecny lider konferencji zachodniej MLS – a to oznacza, że ewentualne wejście Lewandowskiego w trakcie gry może zadecydować o losach meczu z najmocniejszą ekipą tej części tabeli.