17 maja 2026 roku, kilka godzin przed meczem GKS Katowice – Jagiellonia, na telefonie sędziego Arkadiusza Kamila Wójcika pojawiają się wiadomości od trenera białostoczan. „Paweł dzisiaj Nam sędziuje” – pisze Adrian Siemieniec i po chwili dodaje: „jeżeli może poczekać i Nas uprzedzić że ktoś jest blisko to będę mógł zareagować”. Chodziło o ostrzeganie zawodników zagrożonych żółtymi kartkami, by trener mógł w razie potrzeby zdjąć ich z boiska. Mecz miał prowadzić Paweł Raczkowski.
Stawka była niemała. Przed meczem aż ośmiu piłkarzy Jagiellonii mogło opuścić ostatnie spotkanie sezonu po kolejnej żółtej kartce – a klub walczył wtedy o drugie miejsce w tabeli i udział w eliminacjach Ligi Mistrzów. Siemieniec nie zostawił tego tylko na wiadomościach. Przed rozpoczęciem spotkania podszedł jeszcze do głównego arbitra i ponownie poruszył temat zawodników zagrożonych napomnieniem. Efekt? Raczkowski pokazał w całym meczu tylko jedną żółtą kartkę – otrzymał ją Jesus Imaz, zawodnik, któremu w ogóle nie groziło zawieszenie. Spotkanie skończyło się wynikiem 2:2.
Wójcik przesłał zrzuty rozmowy z Siemieńcem Raczkowskiemu, a ten odpowiedział mu krótko: „Pozdrawiam serdecznie”. Całą sprawę nagłośnili dziennikarze Wirtualnej Polski. Teraz serwis Weszło dotarł do uzasadnienia wszczęcia postępowania wyjaśniającego przez Komisję Dyscyplinarną PZPN w sprawie podejrzenia niedozwolonych kontaktów sędziów z trenerami. Dokument ujawnia coś więcej – kto i kiedy przekazał sporną korespondencję dalej.
53 dni zwłoki i wniosek prezesa
Rzecznik dyscyplinarny PZPN otrzymał wiadomości Siemieńca i Wójcika 9 lipca – związek przekazał, że wcześniej nie dysponował tą korespondencją. To 53 dni po rozegraniu meczu. Przekazał je przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN Marcin Szulc, i to – jak wynika z uzasadnienia opublikowanego przez Weszło – na wniosek prezesa PZPN Cezarego Kuleszy. Zapytany przed Komisją Ligi o datę swojej rozmowy z Szulcem, sędzia Raczkowski odpowiedział wymijająco: „Skoro przewodniczący wskazał datę naszej rozmowy jako 25 czerwca, to pewnie to jest ta data”.
Tego samego dnia, 9 lipca 2026 roku, Wójcik złożył w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie zawiadomienie przeciwko Szulcowi. Dotyczyło ono gróźb z art. 191 kk, zniesławienia z art. 212 kk i złośliwego naruszania praw pracowniczych z art. 218 kk. Sprawę przejęła później Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Wójcik nie ma wątpliwości, do czego miało doprowadzić całe postępowanie – uważa, że służyło usunięciu go ze struktur polskiej piłki. W rozmowie z Weszło mówił otwarcie: „Powiedzieli, że to ja byłem inicjatorem, a było na odwrót. Liczyłem, że Komisja Ligi to będzie… Komisją Ligi. Więcej tam mówił mój pełnomocnik, a miałem wrażenie, że odgrywamy sceny z 'Psów’ i Bogusław Linda odpowiada przed komisją weryfikacyjną”.
„Powiedzieli, że to ja byłem inicjatorem, a było na odwrót”
Zgodnie z Konwencją Sędziowską PZPN obowiązuje bezwzględny zakaz nieuprawnionego kontaktu telefonicznego lub osobistego sędziego z przedstawicielami klubów, a każdą próbę takiego kontaktu arbiter musi zgłosić. W sprawie trenera zastosowano przepisy dotyczące naruszenia norm etyczno-moralnych.
Na początku października Komisja Ligi opublikowała komunikat z karami. Siemieniec dostał sześć meczów dyskwalifikacji, karę pieniężną w wysokości stu tysięcy złotych oraz zakaz udziału w zawodach Ekstraklasy przez dwa lata w zawieszeniu na trzy lata. Wójcik został zdyskwalifikowany na dwa lata. Raczkowski zapłaci 50 tysięcy złotych grzywny.