55 minuta, 35 sekunda. Krystian Mocarski wbija krążek do siatki i daje Cracovii prowadzenie 3:2. Chwilę wcześniej Sanok zdążył wyrównać na 2:2 – hala jeszcze nie ochłonęła po tamtej akcji, a już trzeba było reagować na kolejną. Ostatecznie właśnie ten gol okazał się decydujący: Comarch Cracovia pokonała STS Sanok Sokół 3:2 w meczu 7. kolejki Tauron Hokej Ligi.
Przez większą część spotkania na lodzie rządzili gospodarze. Po dwóch tercjach prowadzili już 2:0. Wynik otworzył Damian Kapica w 15. minucie, trafiając po asyście Aleksandra Szkrabowa i Kamila Mętela. Na 2:0 podwyższył Daniels Goršānovs w 32. minucie, wykorzystując przewagę liczebną po podaniach Krystiana Mocarskiego i Olli Valtoli.
Trzecia tercja to już zupełnie inny mecz. Sanok rzucił się do odrabiania strat i w 50. minucie zdobył gola kontaktowego – Radosław Sawicki wykorzystał podanie Mykyty Sydorenki i zmniejszył dystans na 2:1. Pięć minut później, w 55. minucie, Iwan Sysak doprowadził do wyrównania 2:2 po asyście Oskara Bozerockiego. Napięcie w hali sięgnęło zenitu. Cracovia odpowiedziała jednak błyskawicznie – już w kolejnej minucie Mocarski, asystowany przez Mateusza Ubowskiego, przywrócił gospodarzom prowadzenie.
W ostatnich sekundach goście z Sanoka zagrali wszystko na jedną kartę – wycofali bramkarza i ruszyli szukać wyrównania. Obrona Cracovii nie puściła jednak nic więcej i dowiozła prowadzenie do syreny.
Statystyki i okoliczności meczu
Spotkanie wyróżniało się niezwykle czystą grą – sędziowie odgwizdali tylko jedną karę w całym meczu, nałożoną na Sanok za nadmierną liczbę graczy na lodzie. Żaden zawodnik nie obejrzał dwuminutowej kary za faul. Przewagę Cracovii widać też w liczbie strzałów na bramkę: gospodarze oddali ich 31, goście 21. Na trybunach zasiadło 861 widzów.
Między słupkami gospodarzy stał S. Lipiäinen, a bramki gości bronił Ē. Vītols. Na ławkach trenerskich zasiedli Krystian Dziubiński po stronie Cracovii oraz Ołeh Szafarenko kierujący Sanokiem. Mecz prowadzili sędziowie główni Andrzej Nenko i Wojciech Czech, a liniowymi byli Krzysztof Worwa i Kacper Luberda.
Dla Cracovii to trzecie zwycięstwo z rzędu. A dla kibiców śledzących drużynę na własnych trybunach liczy się jeszcze jedno: to pierwsza wygrana Comarch Cracovii przed własną publicznością w tym sezonie.