Na jak długo Lech Poznań będzie musiał radzić sobie bez swojego najskuteczniejszego strzelca? Odpowiedź trenera Nielsa Frederiksena po sparingu z Energie Cottbus nie wróży kibicom z Poznania niczego dobrego.
Lech zremisował z niemieckim zespołem 2:2. W tym meczu kontrolnym zabrakło Allahyara Sayyadmanesha, a powód jego absencji był, jak się okazało, dość poważny. Do tego „Kolejorz” nie wykorzystał rzutu karnego – z jedenastu metrów nie trafił Yannick Agnero.
Po meczu Frederiksen opowiedział o sytuacji kadrowej zespołu. Mateusz Lis jest zdrowy, jednak sztab zdecydował, że od pierwszej minuty zagra Mateusz Pruchniewski.
Cztery tygodnie bez Sayyadmanesha
Dużo gorzej brzmiało to, co duński trener powiedział o Sayyadmaneshu. Irańczyk doznał kontuzji mięśnia dwugłowego uda.
„Z Allahyarem sprawa jest trochę poważniejsza – wypada z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego uda. Nie wiemy, na jak długo. Spodziewamy się, że to będzie około czterech tygodni. To nie są dobre wieści, ale to część piłki nożnej”
Frederiksen zaznaczył, że przerwa może potrwać około czterech tygodni, choć pewności w tej sprawie na razie nie ma. To bolesna strata dla Lecha. Sayyadmanesh w tym sezonie jest jednym z filarów ofensywy zespołu – w 15 meczach strzelił siedem goli i zaliczył dwie asysty.
Bez niego Lech Poznań zagra na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław w najbliższym meczu PKO Ekstraklasy. I właśnie to starcie szybko pokaże, jak poznaniacy odnajdą się bez swojego najlepszego strzelca.