Jak to możliwe, że jedną tenisistkę kradzieże dotykają z taką regularnością? Maria Timofiejewa, 22-letnia reprezentantka Uzbekistanu, znów została ograbiona – tym razem w Pekinie, podczas turnieju WTA 1000, gdzie zniknął jej zegarek.
Timofiejewa grała w Pekinie w ramach turnieju rangi WTA 1000. W drugiej rundzie trafiła na Naomi Osakę. Japonka potrzebowała ponad dwóch godzin, by wygrać 6:3, 3:6, 6:3.
Po meczu Timofiejewa zostawiła torbę poza zamykaną szafką w szatni i poszła pod prysznic. Wróciła jakieś 10 minut później i wtedy zauważyła, że zegarek zniknął.
Całą sytuację opisała potem w mediach społecznościowych. Taki scenariusz na turnieju WTA 1000, jak napisała, nie znalazł się na jej karcie bingo na ten rok.
„Najwyraźniej muszę pogodzić się z losem osoby wyjątkowo często padającej ofiarą złodziei” – napisała Timofiejewa.
Dodała też praktyczną uwagę na przyszłość: nie warto zostawiać tenisowej torby poza szafką nawet na te kilka minut.
Nie pierwszy taki przypadek
Pekin to kolejny przystanek na mapie nieszczęść Timofiejewej. W maju 2026 roku okradziono ją w Paryżu – zniknęła wtedy torba z paszportem, telefonem i innymi osobistymi rzeczami.
Rok wcześniej, w 2024 roku, z jej konta bez jej wiedzy zniknęło w Madrycie ponad 10 tys. euro – i to mimo że karta bankowa przez większość czasu była przy niej. Tenisistka wspominała też, że pół roku przed tamtym incydentem, w tym samym mieście, przeżyła już bardzo podobną sytuację.