Jak przerwać serię meczów bez zwycięstwa? GKS Katowice znalazł na to prosty sposób – pokonał JKH GKS Jastrzębie 3:2. Właśnie ten triumf zakończył niekorzystną passę katowickiej drużyny.
Dla gospodarzy mecz układał się po ich myśli już od pierwszych minut. W 5. minucie wynik otworzył Michał Kosmęda, pokonując bramkarza Jastrzębia Paavo Hölsę. Zanim krążek trafił do siatki, krążył jeszcze przy próbach Jacoba Lundegårda i Pontusa Englunda.
Prowadzenie nie dawało jednak spokoju. Jastrzębie dwukrotnie doprowadzało do wyrównania i katowiczanie długo nie mogli odskoczyć na bezpieczną odległość. Rozstrzygnięcie przyszło tuż przed końcem drugiej tercji. Decydującego gola zdobył Stephen Anderson, zmieniając kierunek krążka po uderzeniu Brocka Bremera.
W ostatniej tercji GKS musiał już tylko utrzymać przewagę. Tym zadaniem zajął się Connor LaCouvee – bramkarz gospodarzy zatrzymał wszystkie próby gości, nie dając Jastrzębiu szansy na kolejne wyrównanie.
Głos młodego napastnika
Michał Kosmęda, autor pierwszego gola i młody napastnik GKS Katowice, po meczu nie szukał wielkich słów. „Na pewno szczęście, duże szczęście. Był to według mnie ważny mecz, ważny gol, który daje prowadzenie na początku. Potrzebowaliśmy tego, tej energii po tym golu i cieszymy się wszyscy” – powiedział.
„Na pewno to był dobry mecz w naszym wykonaniu. Jest parę błędów, ale cieszymy się, że wracamy na dobrą ścieżkę. Potrzebne nam są te zwycięstwa, te punkty i miejmy nadzieję, że to jest przełamanie” – dodał Kosmęda.
Napastnik zwrócił też uwagę na to, jak doświadczeni koledzy z zespołu wspierają młodszych zawodników. „Na pewno każdy nam pomaga, tym młodszym chłopakom. Każdy gdzieś tam nam tłumaczy niektóre rzeczy. Pomagają nam też zrozumieć taktykę i różne inne rzeczy. To wszyscy są, nie ma tylko jednej osoby, tylko wszyscy nam pomagają” – zaznaczył.