„Reprezentacja Polski wygrała z Rumunią aż 6:0 w Lidze Narodów” — tym wynikiem biało-czerwoni zapisali się w historii. Rywalom zafundowali jedną z najgorszych porażek w ich powojennych dziejach.
Rumunia nie przegrała różnicą sześciu goli od 1967 roku, a sześciu bramek w jednym meczu nie straciła od 1977 roku. Mecz w Warszawie wywrócił więc do góry nogami statystyki sięgające niemal pół wieku wstecz.
O losach spotkania zdecydowano bardzo wcześnie. W 22. minucie Radu Dragusin zobaczył czerwoną kartkę, a chwilę później Robert Lewandowski wykorzystał podyktowany rzut karny. Kapitan reprezentacji Polski nie zatrzymał się na jednym golu — trafiał jeszcze w 47. i 86. minucie. Resztę bramek dopisali Piotr Zieliński i Jan Bednarek, a listę strzelców zamknął samobójczy gol Virgila Ghiți.
Ostatni raz tak źle było w 1977 roku
Poprzednim meczem, w którym Rumunia straciła sześć goli, był pojedynek z Jugosławią rozegrany 13 listopada 1977 roku. Był to mecz eliminacyjny o awans na mistrzostwa świata w Argentynie, a Rumunia grała u siebie, w Bukareszcie. Po pierwszej połowie prowadziła nawet 3:2, ale ostatecznie przegrała 4:6. Dla gospodarzy trafiali wtedy Iosif Vigu, Anghel Iordanescu, Ladislau Boloni i Dudu Georgescu. To jednak nie wystarczyło wobec hat-tricka Safeta Susića oraz goli Drazena Muzinicia, Aleksandara Trifunovicia i Zorana Filipovicia. Ta porażka skutecznie przekreśliła szanse Rumunii na wyjazd na mundial.
Jeszcze gorzej było dekadę wcześniej. 24 maja 1967 roku Rumunia przegrała w Zurychu ze Szwajcarią 1:7, w meczu eliminacji mistrzostw Europy. Po dwa gole dla gospodarzy zdobyli Fritz Kunzli i Rene Quentin, kolejne trafili Rolf Blattler i Karl Odermatt, a jedną z bramek dołożył samobójczym strzałem Emil Dumitriu. Honorowego gola dla Rumunów strzelił Nicolae Dobrin.
Na kolejne mecze obie reprezentacje wyjdą tego samego dnia. Polska zagra w poniedziałek, 5 października, na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną w Zenicy — początek o 20:45. Rumunia tego samego wieczoru zmierzy się ze Szwecją w Bukareszcie, również o 20:45.