Komisja Ligi Ekstraklasy wymierzyła karę trenerowi Jagiellonii Białystok Adrianowi Siemieńcowi za kontakty z sędzią w końcówce poprzedniego sezonu. Szkoleniowiec zapłaci 100 tys. złotych, a na ławce trenerskiej zabraknie go przez sześć najbliższych kolejek.
Sprawa wypłynęła 10 września. Wtedy właśnie ujawniono, że w sezonie 2025/26 Siemieniec próbował wpłynąć na sędziego meczu Jagiellonii. PZPN trzymał temat pod korcem przez kilka tygodni i wyjawił go dopiero po oskarżeniach wobec innego sędziego w zupełnie odrębnej sprawie. Dopiero wówczas Komisja Ligi Ekstraklasy wszczęła postępowanie i zabrała się za uzupełnianie niekompletnego materiału dowodowego. Oficjalny komunikat w sprawie kary dla trenera trafił do publicznej wiadomości 2 października.
Z ustaleń Komisji Ligi wynika, że Siemieniec kontaktował się z sędzią Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem, licząc na niedozwoloną pomoc ze strony sędziego Pawła Raczkowskiego przed meczem 33. kolejki Ekstraklasy. Wójcik miał podpowiedzieć trenerowi, jak przekazać Raczkowskiemu swoje oczekiwania co do ewentualnych żółtych kartek dla zawodników Jagiellonii. Sam Raczkowski zgłosił przewodniczącemu Kolegium Sędziów PZPN wiadomości WhatsApp od Wójcika dopiero po 39 dniach od meczu.
Kary dla trenera i sędziów
Siemieniec dostał sześć meczów dyskwalifikacji za naruszenie art. 110 par. 1 ust. 2 Regulaminu Dyscyplinarnego PZPN. Do tego doszedł dwuletni zakaz udziału w zawodach Ekstraklasy, zawieszony na trzy lata. Wójcika zdyskwalifikowano na dwa lata, Raczkowski z kolei zapłaci grzywnę w wysokości 50 tys. złotych. W chwili publikacji komunikatu przebywał zresztą w Tallinie, gdzie szykował się do meczu Ligi Narodów.
Komisja Ligi nie ukrywała, że to bezczynność innych organów zmusiła ją do sięgnięcia po konsekwencje dyscyplinarne — Komisja ds. Kształcenia i Licencjonowania Trenerów PZPN nie nałożyła żadnej sankcji na trenera, a Kolegium Sędziów PZPN w ogóle nie ukarało sędziów. Zaznaczono przy tym, że sama Komisja Ligi dysponuje znacznie skromniejszym katalogiem kar niż organy PZPN przyznające kwalifikacje trenerskie i licencje sędziowskie, czy Komisja Dyscyplinarna PZPN.
W komunikacie zastrzeżono wyraźnie: zarówno w postępowaniu przed Komisją Ligi, jak i wcześniej przed Komisją Dyscyplinarną PZPN, nie stwierdzono nieuczciwych zachowań mogących wpłynąć na wynik meczu 33. kolejki, nie wykazano też deliktu korupcji ani zaniechania powiadomienia o korupcji. Komisja Ligi nadała swoim orzeczeniom rygor natychmiastowej wykonalności na podstawie art. 141 par. 1 Regulaminu Dyscyplinarnego PZPN.