Trzy mecze na wyjeździe w pięć dni – i trzy zwycięstwa. Jak to możliwe? Zagłębie Sosnowiec pod wodzą trenera Matiasa Lehtonena dało odpowiedź najlepszą z możliwych: wygrało kolejno w Katowicach, Nowym Targu i Sanoku. Ten ostatni pojedynek zakończył się wynikiem 5:1 i rozegrano go dzień przed publikacją tego tekstu.
STS Sokół Sanok mimo porażki nie musi wieszać głowy – na pierwsze ligowe zwycięstwo wciąż czeka, choć początek sezonu wyglądał u niego całkiem obiecująco. Drużyny prowadzonej przez trenera Ołeha Szafarenkę nie udało się jednak zatrzymać gości z Sosnowca. Ci w kluczowych momentach meczu skutecznie wykorzystywali przewagę liczebną.
Bohaterem wieczoru został Eero Savilahti, 34-letni napastnik Zagłębia rodem z fińskiego Tampere. W Sanoku zaliczył dwie asysty – przy golu otwierającym i przy tym, który zamknął wynik meczu. To już drugie z rzędu produktywne spotkanie Fina: w Nowym Targu zdobył bramkę i dołożył asystę.
„Wiedzieliśmy, że musimy grać 'swój’ hokej, jeśli chcemy ten mecz wygrać” — powiedział Savilahti po spotkaniu w Sanoku.
Napastnik przyznał, że najbardziej zależy mu na regularności. „Staram się z meczu na mecz być coraz lepszy i jestem dumny, że moi koledzy zamieniają moje podania na gole” — dodał. O losach spotkania zdecydowała, jego zdaniem, skuteczność w przewadze liczebnej. „Sanok miał w tym meczu swoje momenty, ale patrząc na mecz całościowo, byliśmy drużyną lepszą. Skuteczna gra w przewadze – to zrobiło różnicę” — ocenił Fin.
Następny test: Unia Oświęcim
Na odpoczynek po tej serii nie ma co liczyć. Już w piątek sosnowiczanie zagrają z Unią Oświęcim – drużyną w znakomitej dyspozycji, która ma na koncie trzy zwycięstwa z rzędu. Po trzech wygranych na wyjeździe w pięć dni Zagłębie będzie chciało udowodnić, że to nie był przypadek.