Ile czasu potrzebuje mistrz świata, żeby otworzyć wynik? Hiszpanom wystarczyły 2 minuty i raptem 25 podań, by wbić Chorwację w fotel. Reszta była już tylko formalnością – na tablicy wyników zapaliło się w końcu jasne 4:1 dla Hiszpanii w meczu Ligi Narodów.
Od pierwszego gwizdka hiszpańscy piłkarze prowadzili akcje z chirurgiczną precyzją. 25 podań w 70 sekund – i już w 2. minucie spotkania piłka była w siatce po strzale Lamine’a Yamala. Jasny sygnał: reprezentacja Luisa de la Fuente przyjechała grać, nie oszczędzać sił na później.
Chorwaci nie zamierzali jednak oddać meczu bez walki. Dion Bejlo wyrównał głową w 28. minucie – 1:1. Radość gości nie potrwała długo. Już w 31. minucie Marc Pubill wykorzystał dośrodkowanie Yamala i znów dał prowadzenie Hiszpanom, 2:1. Chwilę przed przerwą sędzia odebrał jeszcze gola Mikelowi Oyarzabalowi – spalone.
Drugie uderzenie Yamala przesądziło o losach meczu
Po zmianie stron temperatura na boisku wyraźnie poszła w górę. Żółte kartki powędrowały między innymi do Alexa Baeny, Mario Pasalicia i Josipa Misicia. W tej nerwowej atmosferze zimną krew zachowali Hiszpanie – w 63. minucie Yamal, po podaniu Pedriego, ustalił wynik na 3:1 i dopisał do swojego konta drugą bramkę w tym meczu. Kropkę nad i postawił Nico Williams, trafiając w 89. minucie na 4:1.
Między słupkami po stronie gospodarzy stał Unai Simon, a barw Chorwacji bronił Dominik Livaković. To już drugie zwycięstwo mistrzów świata w tej edycji Ligi Narodów – wcześniej Hiszpanie pokonali Anglię 3:2 w meczu inauguracyjnym. Po dwóch kolejkach grupowych drużyna De la Fuentego ma więc komplet punktów.
Tytuł mistrza świata, wywalczony na mundialu rozgrywanym w USA, Kanadzie i Meksyku, wciąż należy do Hiszpanów. Sobotni wieczór pokazał jedno: forma z turnieju nigdzie nie wyparowała.