Czy po tej sensacyjnej porażce w Nowym Jorku Novak Djoković znajdzie ukojenie w mieście, w którym jeszcze nigdy nie przegrał? W I rundzie US Open 2026 Serb niespodziewanie uległ Argentyńczykowi Marianowi Navone. Teraz wraca na kort, na którym historia od lat gra w jego stronę.
Na konferencji prasowej przed startem turnieju w Pekinie 24-krotny mistrz wielkoszlemowy przyznał wprost, że mecz oficjalny rządzi się zupełnie innymi prawami niż treningi. „Jak dotąd czuję się dobrze. Oczywiście oficjalny mecz to coś zupełnie innego niż sety treningowe czy same treningi. Ale na razie wszystko jest w porządku. Nie mogłem się doczekać przyjazdu do Chin, jak zresztą zawsze” – powiedział Djoković.
Perfekcyjny bilans w chińskiej stolicy
39-letni Serb sześciokrotnie triumfował już w Pekinie – w latach 2009, 2010, 2012, 2013, 2014 i 2015. W tym turnieju może pochwalić się bilansem 29-0, idealnym od pierwszego do ostatniego meczu. Takiej serii nie znajdzie się nigdzie indziej w jego karierze – nawet na ulubionych kortach wielkoszlemowych zdarzały mu się potknięcia.
Do tego dochodzą cztery tytuły w prestiżowym turnieju ATP Masters 1000 w Szanghaju – Chiny to bez wątpienia jeden z najbardziej przyjaznych mu zakątków tenisowej mapy świata. Kort centralny w Pekinie ma dla niego zresztą szczególne znaczenie: powstał w 2008 roku z myślą o igrzyskach olimpijskich, a więc niemal w tym samym momencie, w którym zaczynała się jego wielka kariera.
Mecz I rundy China Open 2026 Djoković rozegra już w środę, 30 września. O godz. 13:00 czasu polskiego na korcie centralnym czeka na niego Portugalczyk Nuno Borges. To dla Serba pierwsza szansa, by odciąć się od rozczarowania z Nowego Jorku i po raz kolejny pokazać, że w Pekinie czuje się jak u siebie.