Niedziela w Chengdu, zegar na korcie zatrzymał się na 79 minutach, a w całym turnieju Hiszpan nie oddał rywalom ani jednego seta. Tak najkrócej można podsumować powrót Alejandro Davidovicha Fokiny do rywalizacji. Zawodnik wystartował w chińskim ATP 250 po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją pleców i już pierwsze mecze pokazały, że przestój wcale mu nie zaszkodził.
W ćwierćfinale Davidovich, rozstawiony z numerem drugim, nie dał szans kwalifikantowi Alexandre’owi Mullerowi, wygrywając 6:1, 7:5. Liczby z tego meczu mówią same za siebie – osiem asów serwisowych, 22 zagrania kończące i tylko 21 niewymuszonych błędów. Co ciekawe, 27-letni Hiszpan ani razu nie musiał ratować się przed przełamaniem. Sam za to wykorzystał trzy z siedmiu okazji na przełamanie rywala.
O miejsce w finale powalczy teraz z Nikołozem Basilaszwilim. Ci dwaj spotkali się na korcie dotąd tylko raz – w 2021 roku w Metz, gdzie górą był Gruzin, wygrywając w trzech setach. Sporo wody upłynęło od tamtej pory. Dziś 34-letni Basilaszwili wraca do gry na najwyższym poziomie równie efektownie, co jego przyszły rywal.
Basilaszwili też bez straty seta
Podobnie jak Davidovich, Gruzin nie oddał jeszcze w tym turnieju ani jednego seta – wliczając kwalifikacje. W ćwierćfinale poradził sobie z Jensonem Brooksbym 6:4, 7:6(4), serwując dziewięć asów i notując dwa przełamania. To jego pierwszy półfinał w cyklu ATP od lutego 2022 roku, gdy dotarł do finału w Dosze.
Włożyłem w to mnóstwo sił, dlatego cieszę się, że dopiąłem swego i wygrałem – przyznał Basilaszwili po meczu z Brooksbym.
Chengdu Open rozgrywany jest na kortach twardych w kategorii ATP 250, a pula nagród sięga 1,210 mln dolarów. Dla obu zawodników sam awans do półfinału to już sygnał, że po trudniejszych chwilach w karierze wracają w naprawdę dobrej formie.