Co takiego wydarzyło się po końcowym gwizdku meczu Węgry – Ukraina, że na boisku nagle zrobiło się gorąco? Reprezentacja Ukrainy wygrała na wyjeździe z Węgrami 1:0 w Lidze Narodów. Sam wynik jednak zszedł na drugi plan – relacje z tego spotkania zdominowały sceny tuż przed i po ostatnim gwizdku.
Dzięki temu zwycięstwu Ukraina zapisała na swoim koncie pierwsze trzy punkty w tegorocznej edycji Ligi Narodów. Całe zamieszanie zaczęło się jednak dużo wcześniej – w drugiej minucie doliczonego czasu gry doszło do przepychanki między zawodnikami obu drużyn. To wtedy kapitan Węgier, Dominik Szoboszlai, podbiegł do Wiktora Cyhankowa i go odepchnął.
Dalej sytuacja poszła już swoim torem. W sprzeczkę włączyli się nawet trenerzy obu ekip, a sędzia musiał w końcu sięgnąć po kartki – w związku z zamieszaniem żółte zobaczyło łącznie czterech piłkarzy.
Emocje nie ostygły nawet po zejściu z murawy. Już po ostatnim gwizdku Ilja Zabarny podszedł do Szoboszlaia i wymownym gestem dał mu do zrozumienia, żeby mniej gadał na boisku.
Co na to piłkarze i trener?
Sam Szoboszlai nie widział w tym nic wstydliwego. Węgierski kapitan nazwał całe zajście „dobrym znakiem” i przekonywał, że incydent pokazał, iż jego zespół jest gotowy „walczyć do końca”.
Selekcjoner Węgier, Andrea Maldera, spojrzał na sprawę z większym dystansem. Określił incydent jako „reakcję łańcuchową”, wynikającą z ogromnych emocji, jakie towarzyszyły całemu spotkaniu.
Po stronie ukraińskiej głos zabrał Zabarny. Przekonywał, że przepychanka to po prostu efekt napięcia na boisku – i przy okazji nie krył zadowolenia z charakteru, jaki w tym meczu pokazała reprezentacja Ukrainy.