„Leylah jest taka jak ja: nienawidzi przegrywać. Do radości ze zwycięstw można się przyzwyczaić, ale emocje, które pojawiają się po porażce, są tak silne, że człowiek chce zrobić wszystko, by ich uniknąć. Tak, to naprawdę bardzo boli” – tak Jorge Fernandez opisał w Radio-Canada charakter swojej córki. To on jest trenerem Leylah, choć sam nigdy nie grał zawodowo w tenisa. Ta relacja trafia teraz na kolejną próbę: w półfinale WTA 500 w Singapurze Fernandez zmierzy się z Mają Chwalińską.
Leylah Fernandez urodziła się 6 września 2002 roku w Montrealu. Jej rodzinne korzenie sięgają dwóch kontynentów – ojciec Jorge pochodzi z Ekwadoru i grał zawodowo w piłkę nożną w klubie Montreal Impact, matka Irene ma z kolei korzenie filipińskie. To właśnie Jorge, mimo że sam nigdy nie miał tenisowego zaplecza, został trenerem córki i towarzyszy jej karierze od samego początku.
Ten mieszany rodowód przełożył się też na językowe zdolności zawodniczki. Fernandez swobodnie posługuje się angielskim, hiszpańskim i francuskim. Ma również młodszą siostrę Biancę, która – podobnie jak ona – gra w tenisa.
Od juniorskiego Roland Garros do finału US Open
Pierwszy poważny sygnał, że to wyjątkowy talent, przyszedł w 2019 roku. Fernandez sięgnęła wtedy po juniorski tytuł Roland Garros jako pierwsza Kanadyjka od czasu triumfu Eugenie Bouchard w 2012 roku. W tym samym roku wygrała swój pierwszy profesjonalny turniej rangi ITF, rozgrywany w Gatineau. Rok później zadebiutowała w czołowej setce rankingu WTA i awansowała do pierwszego seniorskiego finału, w Acapulco. W marcu 2021 roku przyszedł pierwszy tytuł WTA w singlu – w Monterrey, zdobyty bez straty choćby jednego seta.
Kilka miesięcy później, podczas US Open 2021, 19-letnia wówczas Fernandez zaliczyła serię, o jakiej marzy każda młoda zawodniczka: pokonała kolejno Naomi Osakę, Andżelikę Kerber, Elinę Switolinę i Arynę Sabalenkę, docierając do finału. Tam uległa Emmie Raducanu.
Kolejne sezony przyniosły potwierdzenie klasy, choć nie obyło się bez przeszkód. W 2022 roku Kanadyjka obroniła tytuł w Monterrey i dotarła do ćwierćfinału Roland Garros, ale passę wyhamowała kontuzja stopy. W 2023 roku wróciła z trzecim tytułem singlowym w karierze, wywalczonym w Hongkongu, a w deblu doszła do finału Roland Garros. Pod koniec tego samego sezonu poprowadziła reprezentację Kanady do pierwszego w historii triumfu w Pucharze Billie Jean King.
Poza kortem Fernandez zachowuje dystans do sportu, który zdominował jej życie od dziecka. „Tenis jest dla mnie niezwykle ważny, ale wiem, że nie jest całym moim życiem i nie będzie trwał wiecznie. Dlatego myślę też o tym, co poza kortem. Mam wsparcie moich sióstr i za każdym razem, gdy wracam do domu, zawsze gdzieś wychodzimy i robimy coś fajnego. Pomagają mi oderwać się od tenisa” – wyznała w rozmowie z ClayTenis.
Do Singapuru Fernandez dojechała w dobrej formie. W ćwierćfinale rozprawiła się z Mirrą Andriejewą, wygrywając 6:2, 7:5. Po drugiej stronie siatki stanie Maja Chwalińska, która awans do półfinału przypieczętowała pewnym zwycięstwem nad Elise Mertens 6:2, 6:2. Starcie dwóch zawodniczek w świetnej dyspozycji zapowiada się na jeden z najciekawszych meczów całego turnieju.