Alexandra Eala odpadła w drugiej rundzie Singapore Tennis Open 2026, przegrywając z Tatianą Prozorową 4:6, 7:5, 6:3. A miała ten mecz właściwie w kieszeni — w drugim secie prowadziła już 4:6, 2:4.
Eala to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy tenisa w regionie ASEAN, dla kibiców z Filipin prawdziwa gwiazda. W Singapurze grała z numerem trzecim, co pozwoliło jej ominąć pierwszą rundę. Na papierze przepaść klasowa była ogromna: 18. miejsce w rankingu WTA kontra 180. pozycja Prozorowej.
Rosjanka do drugiej rundy przedzierała się z trudem, ledwie ograwszy Belgijkę Sofię Costoulas. Nikt wtedy nie przypuszczał, że kilka dni później to właśnie ona odprawi faworytkę turnieju z kortu. Dla Eali to zresztą pierwsza w tym sezonie porażka z zawodniczką spoza Top 100 rankingu WTA — sama ta liczba mówi, jak dużą niespodzianką był ten wynik.
Zwycięstwo dało Prozorowej awans do ćwierćfinału singapurskiego turnieju rangi WTA 500. W piątek zagra tam z reprezentującą Chiny Xinyu Wang, która w drugiej rundzie poradziła sobie z Tajwanką Joanną Garland, wygrywając 7:5, 6:4.
„Do samego końca wierzyłam w siebie”
Po meczu Prozorowa nie kryła emocji.
Szczerze mówiąc, brakuje mi słów, by opisać emocje i uczucia, które mi teraz towarzyszą. Wow! Właśnie tego dokonałam! Do samego końca wierzyłam w siebie. Wiedziałam, że ona będzie walczyć. Ja też zamierzałam walczyć do końca. Tak właśnie zrobiłam i to zadziałało.
Rywalizacja w drabince głównej Singapore Tennis Open 2026 potrwa do niedzieli 27 września. Stawka jest niemała — zwyciężczyni turnieju singla zainkasuje czek na 185,5 tys. dolarów i 500 punktów do rankingu WTA. Cały turniej, rozgrywany na twardym korcie pod dachem, ma pulę nagród sięgającą 1,206 mln dolarów.